Maryla jest, ale gdzie przestroga???
Monodram o dwóch obliczach. Przeciwstawnych choć co stanowi pewien paradoks - nie wykluczających się. Anna Rozmianiec i jej „Maryla - ku przestrodze”. Spektakl firmuje autorski Teatr Fuzja. Ja zobaczyłem go na scenie Mazowieckiego Instytutu Kultury w Warszawie. Autorka scenariusza, aktorka, inscenizatorka i w połowie Pani Reżyser „Maryli…” to osoba związana z teatrem lalek, teatrem fizycznym. Performatywnym. I to widać w jej scenicznych poczynaniach. Jest piekielnie sprawna. Fizycznie. Warsztatowo potrafi na pewno zbudować rolę. Stworzyć na scenie coś, co widzów trzyma w uwadze. Dostarcza wrażeń estetycznych. Jej próby wokalne także są na poziomie co najmniej godnym zauważenia. Od tej strony „Maryla” jest spektaklem moim zdaniem bez zarzutu. Rozmianiec zadziwia przede wszystkim posągową muskulaturą. Bardziej przypomina sportowca wyczynowego, niż grającą tę rolę aktorkę. Historia, na której opiera się widowisko jest znana. Maria „Maryla” Kwaśniewska, polska oszczepniczka, któ...