Co ja na to KANATO?
No właśnie. Mam szereg wątpliwości po obejrzeniu w Teatrze Telewizji TVP „Kanato” w reżyserii Magdaleny Małeckiej-Wippich. W zasadzie nie tyle szereg, ile same wątpliwości. Pierwsza to godzina premiery. Ja rozumiem że w tak Poważnej Telewizji ,w Dniu Dziecka, na pewno w porach wcześniejszych trzeba było pokazać mnóstwo niezmiernie istotnych spraw wagi co najmniej państwowej. Ale Scena Małego Widza z trudnym językowo, godzinnym spektaklem o 20.30? Bez sensu. Przecież wiersze Jana Brzechwy, jeśli w ogóle znajdują dzisiaj odbiorców, to są nimi maluchy. Dzieci, które o tak późnej porze zwyczajnie już usypiają. Zatem fundowanie im „prezentu” w godzinach dorosłego Teatru Telewizji dowodzi, że kierownictwo tej stacji jest rzeczywiście w stanie likwidacji. Rozsądku. Druga sprawa w zasadzie wynika z pierwszej. Jan Brzechwa wiersze wykorzystywane w „Kanato” pisał w 1938, 1939. Tuż po wojnie. Mają zatem ponad osiemdziesiąt lat. Czy współczesny maluch wie, kim jest wiotka i powabna Samo...