Milion powodów życia
Nadużywamy pojęć. Często dla wyrażenia emocji piszemy: „najlepszy” spektakl. Miesiąca. Tygodnia. Ever. I jestem w kropce. Bo „Wszystko, co najlepsze”, monodram Mateusza Dymidziuka w reżyserii Julii Groszek, zasługuje na co najmniej jedno „naj”. Aby nie zostać posądzony o egzaltację na razie napiszę: To najciekawszy monodram jaki kiedykolwiek widziałem. Jego konstrukcja jest ściśle powiązana z interakcjami. Widzowie - nie wszyscy ma się rozumieć, ale kilku dobrowolnie się decydujących - grają tu role. Dialogowe na dodatek. Dlatego apeluję do dwóch grup widzów: Durnych wesołków aby nie podejmowali się wygłupów na scenie bo zwyczajnie w tym spektaklu nie uchodzi. Do tych, którzy się wstydzą kontaktu z aktorem, aby poddali się energii jaką wnosi w to widowisko Mateusz Dymidziuk. Bo na scenie dzieje się coś niesamowitego. On jest jak reaktor produkujący energię w czystej postaci. Zaraża nią. Ośmiela i otwiera. A wszystko to czyni w sposób tak delikatny, taktowny i z taką wrażliwością, ...