Menora z opowieści
Jak długo zabliźnia się rana, której głębi nigdy nie udało się należycie ocenić, zbadać. Zdiagnozować. Rana wojenna, co powoduje, że nad dawniej tętniącymi życiem podwórzami domostw unosi się jedynie dym. Mgła wspomnienia. „Dla naszego wspólnego dobra” w reżyserii Magdaleny Milczarskiej to spektakl o którym można zapewne powiedzieć - kolejny. Jeszcze raz i jeszcze raz twórcy teatralni rozdrapują ranę polsko żydowskiego współistnienia. Odrębności i nierozwiązanych kwestii historycznych. Tak. Kolejny raz. Ale gdy na scenie stają ludzie bardzo młodzi i chcą nieść na swoich plecach bagaż tego zagadnienia - sprawa staje się arcy ciekawa. Dlaczego Aktorzy, z których kilku pamiętam sprzed bodaj roku czy dwóch lat gdy w Akademii Teatralnej występowali w spektaklach dyplomowych, szukają dla siebie tak trudnego, delikatnego zarazem tematu? Jak o nim się wypowiadają? To najważniejsze dla mnie pytanie. Fascynujące. Gdy wyszedłem z Mazowieckiego Instytutu Kultury, gdzie „Dla naszego wspólnego ...

