Siła Supernowej
„Supernowa” w Mazowieckim Instytucie Kultury wybuchła z opóźnieniem. Nic dziwnego. Bywam tam, ale takiego zainteresowania nie pamiętam. Rozdawano poduszki, widzowie siadali nawet pod ścianami z boku sceny. Cieszy to oczy, bo MIK ma świetny sezon i śledzenie instytutowego repertuaru staje się w Warszawie czymś oczywistym. „Supernowa” to koncepcja i choreografia Pauliny Święcańskiej. Dwie główne bohaterki kreuje ona sama - jedną, a drugą Joanna Sieradzan-Wencka. Do tego scenę zaludnia kilkanaście postaci kobiecych, stanowiących swoisty taneczny chór. W sumie, w kulminacyjnym momencie widowiska, wszystkich osób jest na niej czternaście. Ważne, bo przestrzeń Mazowieckiego Instytutu Kultury nie jest zabójczo wielka, zatem wymaga od performerek skupienia i precyzji. No i właśnie to dostajemy. „Supernowa” jest spektaklem przemyślanym. Zbudowanym logicznie i precyzyjnie. Pojawiające się performerki wysuwają się z kulis bezszelestnie i punktualnie jak duchy o północy. Zawsze wtedy gdy potr...