Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Nieustraszeni pogromcy Virginii Woolf

Trzeba być nie lada odważniakiem, aby po 1966 roku brać na warsztat „Kto się boi Virginii Woolf”.  Moim oczywiście zdaniem, film Mike’a Nicholsa jest arcydziełem i od lat wzbraniam się przed oglądaniem inscenizacji tekstu Edwarda Albeego. Teatr, trudno mi to spływa na klawiaturę, ma swoje ograniczenia. Nie da się w nim skupić widza na twarzach aktorów tak, jak w filmie w którym każde ujęcie, każdy ruch na planie mają znaczenie i wartość. Ale - skoro od ponad dziesięciu lat w repertuarze warszawskiego Teatru Polonia „Virginia” znajduje miejsce - wybrałem się aby skonfrontować swoje wyobrażenie, filmowe uwielbienie, z teatralną wersją reżyserującego spektakl Jacka Poniedziałka.  To fascynująca przygoda. Niby truizm. Tekst można przeczytać na kilka, jeśli nie kilkanaście sposobów. Przeróżnie rozumieć i kształtować aby budził w odbiorcach często sprzeczne ze sobą emocje. Poniedziałek wybrał zupełnie inną drogę niż Nichols. Inaczej czyta dramat Albeego. Jego „Kto się boi…” nie jest...

Najnowsze posty

Ave Theatrum, morituri te perdiderunt

Skondensowany Szekspir

To nie kłamstwo, to story

Okropności "Pokoju"