Bardzo dobre fale
To był wieczór, który zacząłem się od nieufności, a skończyłem szczerym aplauzem. „Good Waves Only” w warszawskim Teatrze Ochoty. Tekst i reżyseria Aga Błaszczak i Paweł Bernadowski. Na scenie tylko pan Paweł. Skąd nieufność? Nie przepadam za ćwiczeniami gimnastycznymi, jak określam włączanie widzów w spektakl. Pouczanie ich, tajemnicze rytuały przygotowawcze i oczyszczające. Widz, na miłość boską, idzie do teatru przygotowany i oczyszczony. Chcę spotkania ze sztuką, a nie traktowania niczym przedszkolaka z grupy Muchomorów i wymagania jakichś pozbawionych sensu aktywności. Tym razem Bernadowski poprosił wszystkich o zamknięcie oczu, głębokie oddechy i nasłuchiwanie. Moim zdaniem mogłoby się bez tego obejść, szczególnie że w sali Teatru Ochoty zawsze słychać to samo: wentylację i huczący reflektor. Ale potem zaczęło się to wszystko nagle znakomicie sklejać, składać i wciągać, jak niebezpieczne prądy Pacyfiku. Zostaliśmy zaproszeni do świata tak oryginalnego i tak pasjo...