Przeklęty czas...
To spektakl gościnny, bo firmowany przez Teatr Kamila Maćkowiaka. A zarazem w połowie można go nazwać dziełem Teatru Polonia - obok Maćkowiaka na scenie mamy Marię Seweryn. Jak by nie było - „50 słów” można oglądać właśnie w warszawskiej Polonii. Reżyseruje Waldemar Zawodziński, który jest też autorem scenografii. Można oglądać, ale czy warto? Bardzo, odpowiem krótko. Bardzo warto obejrzeć ten spektakl, choć gdy rozłożymy go na czynniki pierwsze i poukładamy obok siebie na stole, możemy dojść do wniosku że wiele tu się niespodzianek doszukać nie można. Przecież fabuła dramatu Michaela Wellera jest aż nadto przewidywalna: Po dziesięciu latach małżeństwa Lena i Adam mają pierwszy tylko dla siebie wieczór w domu. Pod nieobecność syna on stara się wskrzesić wygasły płomień uczucia, ona zaprząta sobie głowę pracą. Dalej, rozmawiają. I coraz bardziej w tym dialogu odsłaniają straszne konstatacje dotyczące świata nam współczesnego. A w zasadzie nie tyle świata, ile relacji rządzących większoś...