Wstrząs w schronie Dulskich
Teatr Anny Augustynowicz to ciemne, surowe wnętrza. Postać dramatu postawiona wprost przed widzami. Odarta z bezpiecznej, zabudowanej znajomym środowiskiem, przestrzeni. To teatr ocierający się o ludzkie katharsis. Czysty, ascetyczny wręcz obraz emocji, działań i motywacji. Nie inaczej dzieje się w „Moralności pani Dulskiej”, spektaklu który Anna Augustynowicz wyreżyserowała na Scenie przy Wierzbowej Teatru Narodowego. Czerń, jej głębia, dominują. W czerń odziani są aktorzy. Postaci w domu Dulskich. Pustym jak schron. Zaczyna się tak, jakbyśmy obserwowali perfekcyjnie przygotowane czytanie performatywne. Aktorzy w bezruchu, twarzami zwróceni ku widzom. Wypowiadają swoje kwestie nie patrząc na siebie. Rozmawiają bez cienia interakcji. Czasem odwróceni do interlokutorów wręcz plecami. Dopiero po mniej więcej kwadransie w zastygły, skostniały świat domu Dulskich wkracza ruch. Pierwszą postacią przemieszczającą się po scenie jest Lokatorka (Anna Grycewicz) A jej rozmowa z Dulską...