Dym nad pogorzeliskiem
Mam dla Państwa w miarę dobrą wiadomość. „Była sobie Polska” w Teatrze Rampa nie powoduje odruchu ucieczkowego. Odnotowuje to z radością, bo wieczne flekowanie sympatycznego teatru, słynącego z wygodnego parkingu i domowego wypieku Wuzetek wcale nie jest dla mnie największą frajdą życia. Widowisko kabaretowe w reżyserii Michała Walczaka i według scenariusza tegoż oraz Maksa Łubieńskiego oczywiście ani poziomem literackim, ani poziomem żartów nie zbliża się nawet do legendarnego „Pożaru w Burdelu”. Słusznie Autorzy przestali udawać, że popisy w Rampie to kontynuacja tego błyskotliwego kabaretu i swoje nowe dzieło podpisują jako „historyczny przewodnik muzyczny twórców „Pożaru w Burdelu”. Przez pewien czas uważali, że pogorzelisko jest pożarem, zupełnie nie przyjmując do wiadomości, że „kto umarł, ten nie żyje”, jak zaznaczył słynny Franz Maurer w „Psach” Władysława Paszkowskiego. Teraz to do nich dotarło do skroili coś, co widzów nieznających dawnego „Pożaru…” może nawet bawić. To ...