Piekło jest w człowieku
Poczuć piekło. Czy jest możliwe na Ziemi, planecie pokurczów stworzonych na boski obraz i podobieństwo, w ogóle wyobrazić sobie czym jest łaska wiecznej niebiańskiej szczęśliwości i męka nieskończonego potępienia w szatańskich ogniach? Nasze dobro to przedsmak tego, czym Los wynagradza je po przejściu w stan bezcielesny. Zło, które czynimy jest zatem ledwie zapowiedzią tortur jakie czekają na grzesznych. I jedno i drugie na Ziemi stanowią ułamek swoich wiecznych całości. W tym kręgu obraca się „Inferno” Augusta Strindberga, które w rzeszowskim teatrze im. Wandy Siemaszkowej wyreżyserował a także zaadaptował Radosław Stępień. Piekłem Strindberga jest szaleństwo. Myśli, które smagają jak bicze przerażony ich wielością ludzki umysł. Chaotycznie chwytający się szans-klamek w drzwiach rozwiązań. Próbujący uciec w świat normalności. Zaraz zaraz. Jaki świat? Niezdefiniowana normalność, czy też mediana bycia uznawanym za poczytalnego, skazuje umysł twórczy na podróż przez ocea...