Ciężki dom
Odkurzam spektakle, które mi umykały. Z tym miałem pecha. Kiedy chciałem, nie miałem czasu. Potem miałem czas, a przedstawienie odwołano. Ale co się odwlecze… to lepiej smakuje. Wreszcie trafiłem do warszawskiego Teatru Powszechnego na „Co gryzie Gilberta Grape’a” w reżyserii Karoliny Kowalczyk. Film na podstawie powieści Petera Hedgesa, do którego on sam zresztą napisał scenariusz, eksponował wątek uczucia Gilberta do tajemniczej Becky, która pojawiła się przypadkiem w miasteczku Endora. Karolina Kowalczyk z tego wątku rezygnuje. Skupia się na relacjach rodzinnych, łączących czworo rodzeństwa i matkę. Uzyskuje dzięki temu bardzo ciekawy efekt. Nie wiem nawet, czy nie ciekawszy od literackiego i filmowego pierwowzoru. Znikła, w pewnym sensie można tak napisać, zmienna zaciemniająca. Pozostało czyste, nieskażone zewnętrznymi okolicznościami, piekło. Zamknięte w trzeszczącym, przegniłym domu, który grożąc zawaleniem jest równie poraniony, jak każdy z Grape’ów. Znikła Becky, która była dl...