Leśmian w transie
Adam Strug w 2014 roku nagrał, wspólnie ze Stanisławem Soyką, płytę „Strug. Leśmian. Soyka”. Ale ten koncert nie ma z nią nic wspólnego. O ile płyta jest, moim zdaniem, zdominowana przez piano Soyki o tyle podczas 23 Festiwalu Warszawa Singera zabrzmiała kompletnie inna muzyka. Głęboka, wprowadzająca w trans. Skonstruowana na wzór kościelnego psalmu, w którym kapłan podaje kolejne jego strofy a wierni powtarzają po każdej swój pean jak refren. Tu refreny stanowiła muzyka. Wiodła trąbka (Kazik Nitkiewicz) na zmianę z klarnetem (Tomek Stawiecki, kontrabas (Hipolit Woźniak) współpracował z buzuki (Filip Wika), a o rytm dbały instrumenty perkusyjne (Tomasz Skrętkowski). Strug śpiewał. Wiersze Bolesława Leśmiana. Tajemnicze, snujące się po pograniczach wiary i zwątpienia. Boskości i ludzkich targających duszą emocji. Miłości. Tu otwiera się miejsce na erotykę. Bo jej mistrzem Leśmian przecież był. Słusznie zauważył Strug. Mieliśmy wielkie szczęście. Pierwsze siedemnaście wi...