Msza żałobna za ludzkość
Przez pierwsze dwadzieścia kilka minut nie mogłem uwierzyć. Jakub Skrzywanek proponuje antyteatr - kołatało się w mojej głowie. W głębi sceny ustawił jakąś klaustrofobiczną klatkę. W niej, za muślinowymi zasłonami, utrudniającymi widzom obserwowanie, osadził akcję. Pokazywane to jest na umieszczonym z boku ekranie, który ustawiono pionowo w formacie 9:16, charakterystycznym dla instagramowych rolek i relacji. Czyli mamy detal, a nie obraz całości. Siedziałem i zastanawiałem się, kiedy „Requiem dla snu”, spektakl stanowiący efekt współpracy warszawskiego Teatru Studio i krakowskiego Narodowego Starego Teatru, wreszcie zacznie być tym co zapowiadano. Czyli sztuką o ćpaniu. A on po prostu narastał. Jak burza, która aby naprawdę huknąć musi najpierw dobrze spiętrzyć wielopoziomowe chmury. Nagle to się stało. Na scenie przysiedli Harry i Tyrone. Dwaj przyjaciele. Dwa demony narkopodróży z powieści Huberta Selby’ego Jr. Reżyserujący spektakl Jakub Skrzywanek umieścił ich rozmowę w...