Więcej, niż człowiek

„Lalka Też Człowiek” - to tytuł Międzynarodowego Festiwalu Teatru Lalek i Animacji Filmowych dla Dorosłych, który w weekend zakończył swoją dwudziestą edycję w Warszawie. Nie tylko. Hasło stało się mocną tezą, a dowodów dostarczyły festiwalowe spektakle. Lalka jest czasem o wiele bardziej ludzka, niż wielu naszych pobratymców…


Czas na podsumowanie. Ale zanim do niego przejdę kilka słów o jeszcze jednym widzianym przeze mnie przedstawieniu, które w natłoku weekendowych wydarzeń musiało na swoją kolej do opisania poczekać. „Szarlatan” z duńskiego Sofie Krog Teater, czyli pomysł, teksty, reżyseria i scenariusz duetu Sofie Krog i Davida Faraco. Ona stworzyła także lalki i dźwięk, On dał lalkom życie oraz zagrał tytułową postać. Powstał spektakl przyjemny. Lekki i zabawny. Szarlatan, ze swoim pełnym magicznych schowków i wysuwających się elementów wózkiem, przemierzając świat zahacza o Warszawę. Ma do sprzedania cudowny eliksir, „Wonder Tonic”, lekarstwo na wszystko łącznie z atakiem potworów. Ale zanim przejdzie do sprzedawania specyfiku, opowiada o swojej podróżniczej przygodzie. Wesoło, błyskotliwie to jest przygotowane i zagrane. Dobrze, że „Szarlatan” na warszawskim Festiwalu się pojawił. Wniósł oddech od tematów poważnych, przesiąkniętych egzystencjalnymi rozważaniami. Pokazał, że lalka jak człowiek - potrzebuje śmiechu i zabawy. 


A w sobotni wieczór poznaliśmy wyniki. Podczas pokazów widzowie głosowali na najlepszy ich zdaniem spektakl. Podobnego szukało też międzynarodowe jury. I… może to zabrzmi nieskromnie, ale przysięgam trzymam się z dala od megalomanii: Jeszcze nigdy nie zgadzałem się z werdyktem Jury i publiczności z takim entuzjazmem jak właśnie w ów sobotni wieczór. 


Nie widziałem, co ważne, wszystkich przedstawień „Lalka Też Człowiek” roku 2026. Natomiast w tych, które obejrzałem miałem swojego faworyta. To piękne, wielowątkowe, skupiające wielość technik lalkarskich i aktorskich widowisko. Troje aktorów budujących przedstawienie różnorodne. Magiczne wprost jeśli chodzi o nagłe zmiany narracji, tempa. Technik. „Antipodi” włoskiego teatru Compagnia Dromosofista.  I to oni zgarnęli całą pulę festiwalowych nagród. Przede wszystkim najcenniejszą, bo przecież od tych, dla których „robi się” teatr. Nagrodę Publiczności. A ta gwarantuje Im zaproszenie w ciemno na festiwal za rok. Do tego „Antipodi” zdobyli Grand Prix, czyli Jury i Publiczność okazały się jednomyślne. Za, jak napisano w uzasadnieniu decyzji, „brawurową, nieoczekiwaną perfekcję choreograficzno-taneczno-pantomimiczno-lalkową”.  Compagnia Dromosofista została także uhonorowana nagrodą „Cudnej Chwili” za kłus konia - jeden z elementów „Antipodi”. 


Włosi pokazali wspaniały spektakl. Ich lalki rzeczywiście żyły i były ludzkie aż poza granice wrażliwości wielu zjadaczy chleba. Przywieźli do Warszawy pokaz technicznie nienaganny, artystycznie wciągający. Taki, o jakim się nie zapomina czekając jednocześnie z czym w przyszłym roku odwiedzą Warszawę „Mędrcy w Drodze”, jak frywolnie można przetłumaczyć nazwę włoskiego teatru. Zaczynamy zatem radosne oczekiwanie na kolejną edycję „Lalka Też Człowiek”. 




Komentarze

Popularne posty