Strach iść do teatru
Wysiedziałem do końca. Oczywiście jestem w większości. Ale spora grupa zdesperowanych rebeliantów opuściła widownię Małej Sceny Teatru Dramatycznego. Strach który miał zżerać nasze dusze, z apetytem pożerał jedynie czas. Bez żadnego uzasadnienia. Na 46 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych pojawił się Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego z Katowic. Pokazali „Strach zżera duszę” w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego. W ubiegłym roku wężyk umykających widzów opuszczał pokaz „LIBERTE [trigger warning]" Daty Tavadze. Byłem wtedy jednym z uciekinierów. Tym razem berło najsłabszego widowiska Festiwalu, moim zdaniem, mocno dzierży ten właśnie „Strach.”. Ludzie wiali. Dwie i pół godziny ględzenia o niczym. Zlepku scen, sytuacji, stereotypów i aktów strzelistych. A wszystko to w przedziwnej scenografii, na którą składa się pokryty złotym płótnem szezlong, dwa stołki i stolik z dykty. Wszystko to ma być wnętrzem sklepu z luksusowymi meblami. Głównie. Bo wymykamy się z ciasnoty tego ...