Włoski orzech do zgryzienia
W rzymskim Teatro Prati podróż sentymentalna. „Cani & Gatti” to komedia napisana przez Eduardo Scarpettę w 1901 roku. A ostatnia rzymska jej inscenizacja miała miejsce ponad pół wieku temu - w 1970 roku, kiedy tekst zaadaptował Eduardo de Filippo. Zmienił pierwotny, trzyaktowy, układ utworu a tym samym tropem poszedł w marcu 2026 roku Fabio Gravina. Reżyserowane przez niego „Psy i koty” to wartko płynąca dwuaktówka w całości, z przerwą, trwającą około osiemdziesięciu minut. Premiera odbyła się 6 marca. Musi być dynamicznie - pomyśli zapewne polski widz, przyzwyczajony do tego że pierwszy akt na naszych scenach zajmuje zazwyczaj co najmniej godzinę, a drugi rzadko trwa krócej niż trzy kwadranse. Istotnie, spektakl Graviny ogląda się z przyjemnością. Pędzi, ale nie gna na złamanie karku, pozwalając cieszyć się zabawnymi wydarzeniami nawet tym z widzów, którzy tak jak ja bardzo słabo znają język włoski. To jest komedia o zazdrości i omyłkach. Trochę, moim zdaniem, czerpiąca...