Pługiem po duszy
To jest spektakl kapitalny. Napiszę od razu, żeby nie było wątpliwości. Uważam „Prowadź swój pług przez kości umarłych” w reżyserii Ewy Platt za coś, czego nieobejrzenie byłoby niepowetowaną stratą. A zatem - zajrzyjmy na scenę Teatru Narodowego. Dosłownie „na scenę”. Bo spektakl ogląda się z zaimprowizowanej widowni, wybudowanej w tylnej części sceny Narodowego. Zajmuje ona połowę powierzchni scenicznej. Przed nami scenografia Anny Rogóż. Pierwsze spotkanie z tym przedstawieniem robi wrażenie. Cześć sceny, na której grają aktorzy pokrywa błotnista ziemia. W rogu stoi naturalnych rozmiarów ambona myśliwska. To, co najważniejsze jest na razie ukryte przed oczami widzów. Wszystkie elementy scenografii zagrają w spektaklu. W odpowiednim czasie. I jak to u Ewy Platt bywa - stworzą podstawy do wielowątkowych przemyśleń. Ale na razie zatrzymajmy się tu i oddajmy ukłon aktorom. Obawiałem się, czy Dominika Kluźniak nie jest za młoda do roli Janiny Duszejko. Wyobrażałem sobie postać ...