Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Urodziny śmierci

Wracamy z Troi, patrzę na twoją pierś, Która gdyby była bębnem, to grałbym na niej Kotły z rekwiem niemieckiego. Smyczki sumą po strunach. Trą, a spod ich włosia wyskakują długie, smutne dźwięki. Mieszają się nad głowami kwartetu. Jak kłębowisko nieuporządkowanych myśli. Pozorna entropia. Chaos, z którego wyłania się pejzaż. Czworo muzyków buduje nad sceną wnętrze ludzkiej czaszki. Wchodzimy w świat, w którym rzeczywistość zgrzyta, skrzeczy. Walczą ze sobą poszczególne instrumenty jak kłębiące się myśli. Tu tu, to tam jeden bierze na moment górę nad pozostałymi. Zajmuje ucho słuchacza. Po chwili inny instrument wyrywa się na pierwszy plan. Trwa pojedynek tempa z dźwiękiem. Jest w tym chaosie pustka i smutek tak dojmujący, że maj nagle zmienia się w pierwszy dzień listopada. Zimny, wilgotny, świetlany kruchymi płomykami cmentarnych zniczy. A oni grają. To Elegia Dymitra Szostakowicza.  Wracamy z Lacjum, patrzę na twoją pierś, Która gdyby była obojem, to nie mogłaby być obojem, Bo je...

Najnowsze posty

Starzy znajomi, czyli "Pacyfiści"

Podróż Ucha

Zrobić małpę...

Zabawa w punka