Kicia na Ochocie
Teatr, który nie zna granicy, nie uznaje barier przestrzennych. Sylwester Biraga ma to na co dzień w Drugiej Strefie, zatem pomysł wystawienia widowiska operowego w sali Ośrodka Kultury Ochoty mnie zupełnie nie zdziwił. Bardziej zdziwiło mnie to, że Biraga, jako reżyser znany z przedsięwzięć offowego teatru dramatycznego, sięga po spektakl muzyczny. „Kabaret Kici Koci - mono opera kameralna”. Nie sposób było nie dać się skusić. Rozłóżmy to widowisko na części. Zasługuje, moim zdaniem, aby się mu dokładnie przyjrzeć. Po pierwsze partytura. Operę skomponowała Olena Shevchenko-Mikhalovska. To jej dzieło doktorskie, którego libretto z kolei oparła na tekstach Mirona Białoszewskiego. Pisał je w drugiej połowie lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, zahaczył o lata osiemdziesiąte. Krótkie, absurdalne scenki. Na wskroś warszawskie. Na wskroś „mironowe”, czyli dźwięczące w uszach, onomatopeiczne, pozwalające usłyszeć i poczuć miasto pędzące dookoła imaginowanej bohaterki. Miałem ...