Produkt, czy producent?
„Nad nami noc. Goreją gwiazdy, dławiący, trupi nieba fiolet. Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń.” Czy jest lepsze podsumowanie cywilizacji ludzkiej, której cel nadrzędny stanowi rozwój za wszelką cenę a droga ku niemu wiedzie przez pola śmieci i śmierci? Wzgórza niekonsekwencji i rzeki zawracane kijem. Tadeusz Borowski oczywiście nie pisał „Pieśni” jako memento dla całej ludzkości. Skupił się na wycinku swojej rzeczywistości. Płonęło pokolenie. Na śmietnik historii ideologie wyrzucały wszystko, co cenne. Piękne. Wzniosłe. Przeciwko nim unosiły głowy honor, sprawiedliwość i determinacja. Wtedy wojna skończyła się tryumfem dobra, które poźniej w takt obrotów koła historii rdzewiało jak zbroja na deszczu. Każde pokolenie patrzy na słowa poprzedników przez własne szkła. Mnie ostatnie wersy „Pieśni” Borowskiego przypomniały się gdy w jesienny, warszawski wieczór czasu międzywojennego szurałem butami po betonie. Oddalałem się od Teatru Ochoty, który żegn...