Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Kukła

„Lalka” Bolesława Prusa nie jest żadną świętością. Jest dziełem literackim. Jak każde. Literatura, która zostaje okrzyknięta sacrum - umiera. Przestaje się czytać na inne, niż jedynie słuszny, sposoby. Trwa. Kolejne pokolenia podchodzą do niej z coraz większym dystansem. Wreszcie kończy na strychu historii. Dlatego nie ujmuję Mikicie Iłynczykowi prawa do odczytania „Lalki” Prusa według własnych reguł i obserwacji. W tym względzie jego spektakl w Teatrze Dramatycznym jest eksperymentem możliwym do przyjęcia. Ale w zasadzie tylko w tym.  Moje dotychczasowe dwa spotkania ze sztuką Mikity Iłynczyka, Białorusina mieszkającego w Polsce, były można rzec mało udane. Po haniebnie antypolskim „Witaj Abdo”, tu jest autorem tekstu, oraz umiarkowanie antypolskim „Unpackingu” - tu z kolei Iłynczyk reżyseruje - w myśl zasady do trzech razy sztuka, zobaczyłem w jego reżyserii i adaptacji „Lalkę” na scenie warszawskiego Teatru Dramatycznego. Za dramaturgię - diabli wiedzą po co i na co, skoro ma si...

Najnowsze posty

Toczy, toczy się świat...

Żyje w prawie każdym z nas...

Trąbka jak kalejdoskop