Okno na piękny świat
Szpitalna sala. Stary, umierający człowiek i budzący się po operacji młody mężczyzna. Ten pierwszy zapewne łaknie życia. Drugi konstatuje, że utracił obie nogi. Czy też pragnie dalszej podróży po ziemskich przygodach? Zaczyna się ich rozmowa bez słów. I fascynująca gra ruchów. To „Okno” rumuńskiego Merlin Children’s and Youth Theatre. Dwóch performerów wyczarowujących wspaniały teatralny świat.
Lalki to ludzie, sparafrazowałbym nazwę XX Miedzynarodowego Festiwalu Teatru Lalek i Animacji Filmowych dla Dorosłych „Lalka Też Człowiek”. Unoszą się im piersi w takt oddechów, poruszają z cudowną delikatnością poszczególne części ciała. Ożywają i tworzą delikatny, wrażliwy spektakl.
Pocieszenie. Ludzki odruch współczucia i próby zmniejszenia bólu, rozpaczy szarpiącej myślami drugiego człowieka. Zaklęty w sercach lalek porusza każdy, najbardziej skrzętnie skrywany nerw wrażliwości. Malutkie postaci wydają się bezbronne wobec ogromnego nieszczęścia. Muszą mu sprostać, stawić czoła. Pomocą, wentylem bezpieczeństwa, jest tytułowe okno. Umieszczone nad łóżkiem staruszka i osłonięte kotarą pozwala mu obserwować co dzieje się na zewnątrz. A tam w kolorach i beztrosce tworzy się baśń pięknego, nieskażonego cierpieniem życia. Opowiada ją młodemu inwalidzie. Podtrzymuje na duchu, kreśląc obraz pełen dobra, ciepła. Radości. Widzimy go dzięki konstrukcji lalkowej sceny. Obraca się, ukazując na przemian szpitalną salę i parkową alejkę przed budynkiem. Historie staruszka stają się coraz bardziej nierealne. Wciągające rozmachem narracji.
Gdy ich autor odejdzie, z łóżka naprzeciwko zwlecze się okaleczone ludzkie ciało. Popełznie z wysiłkiem po podłodze i odsłoni kotarę. Co zobaczy? Tu pryska skrywana tajemnica puenty tego widowiska. Nie będę jej zdradzać, choć nie przeczę że można się jej w trakcie spektaklu bez kłopotu domyślić.
Rumuński teatr mówi o ludzkiej solidarności wobec tragedii. Potrzebie i udzielaniu sobie wsparcia. Nie tylko. Jest w tym mnóstwo okruchów codziennych spraw i sytuacji. Są piękne marzenia o księżycowej żegludze i zabawnym spotkaniu z kosmitą, miłośnikiem lodów. To nie jest nadmiernie skomplikowana fabuła. Nie ma tu wielowątkowych korkociągów zdarzeń. Jest prosta, delikatna historia o ludziach. Ich relacji zbudowanej wokół pocieszenia i współczucia.
W świecie klinczu informacji i strachu, nakręcanej spirali nieuniknionej zagłady. W projekcji życia na drżącym chęcią wybuchu wulkanie Merlin Children’s and Youth Theatre pokazuje promyk światła. Piękny, świecący czystym blaskiem. Odpoczywamy, obserwując tych lalkowych, malutkich ludzików z wielkimi sercami. Przenosimy się tam, gdzie nie sięgają nas alerty RCB, prognozy emerytowanych ekspertów i bajdurzenia polityków. Nie ma tu snującego się niepostrzeżenie dymu obcych wojen. Nie ma grozy nieuchronnych kataklizmów. Na kraterze wulkanu, stanowiącego codzienność, kiełkuje kwiat. „Okno” i tworzące go postaci takim kwiatem są.
Ten festiwal niesie odpoczynek. Uspokojenie myśli. Pozwala na krótko uciec w miejsce, gdzie teatr nie musi o nic i z nikim walczyć. Nie musi krzyczeć, wtrącać się, epatować, uspołeczniać, edukować, domagać się. Jest po prostu smugą światła skierowaną wprost do ludzkiej wyobraźni. Cieszę się na kolejne jego spektakle.
Dramaturgia: Robert Copoț, Laurențiu Pleșa, David Zuazola
Reżyseria: David Zuazola
Muzyka: Lazar Novkov
Scenografia: David Zuazola, Attila Bajko



Komentarze
Prześlij komentarz