Dryf w pełni kontrolowany
Położyli na scenie klucz do zrozumienia rozterek i niepokojów swojego pokolenia. A Katarzyna Minkowska utkała to wszystko w spektakl. I mamy „Dryf”. Bardzo ciekawe widowisko w TR Warszawa.
Nie są aktorami zawodowymi. Minkowska, Pani Reżyser, której spektakli ciągle mi mało w Warszawie, pracowała z siedmiorgiem uczniów Technikum Architektoniczno-Budowlanego im. Stanisława Noakowskiego w Warszawie. Tak, dobrze Państwo czytają. Ich widowisko powstało w ramach projektu „TISZ-TR 2024-26”. Zagrali i zaśpiewali tak, jakby właśnie zaczynali co najmniej drugi rok w Akademii Teatralnej!
Ciekawa fabuła. Co by było, gdyby biblijny potop przetrwała zagubioną grupa nastolatków? A dach, na którym znaleźli schronienie, dryfował przez ocean życia, przemyśleń, wątpliwości ciążących na młodych, dopiero wchodzących w dorosłe życie ludziach. No, co by Państwo powiedzieli? Bodaj najtrudniejszy okres dojrzewania. Niechęć do uzewnętrzniania emocji, werbalizowania oczekiwań. Skrywanie w sobie wątpliwości i lęków. Na dodatek częsty brak akceptacji dla własnego, zmieniającego się z dziecięcego w dorosły, wizerunku. Wyszli na scenę. Zagrali. Błyskotliwie, mądrze, brawurowo.
Znakomita scenografia wyłania się z dymu scenicznego, przypominającego mgłę kryjącą miasto zalane potopem. Niewiele widać. Scenografia i kostiumy, jak rozumiem, są dziełem asystentki ds.scenografii i kostiumów - Karoliny Nowickiej. Świetnie się to od pierwszych chwil ogląda. Minkowska dostaje realistyczne, postkatastroficzne środowisko do zapełnienia aktorami. Ci pojawiają się stopniowo, oświetlając sobie drogę punktowymi światłami latarek. I zaczynają tak, jak zacząć powinien każdy wrażliwy, uczciwy człowiek w obliczu katastrofy. Po prostu pomagają sobie. Szukają się wzajemnie i wspierając wydobywają z opresji. Ogląda się tę scenę ze wzruszeniem. Oto pokolenie podobno bezideowe. Podobno skupione na sobie i bezradne w obliczu trudności. Siódemka nastolatków ratująca się i pomagająca sobie dla ocalenia życia. Zaludniają dach.
Zaczyna się fascynująca podróż przez ich skomplikowane, ważne bo osobiste przemyślenia. Obawy wobec świata. Przez ukrywaną wrażliwość i piękno wewnętrzne. Mówią o swoich marzeniach. O kochaniu bliskich. O zawiedzionych czasem oczekiwaniach wobec rówieśników. Uciekają do pięknej metody. Zamiast stawać twarzą w twarz - improwizują scenki z wyimaginowanymi telefonami. Mówiąc do ich mikrofonów opowiada się łatwiej. Pełniej. To jest mocny, wzruszający spektakl pozwalający - o ile się go uważnie słucha, odrzucając postawę wiedzącego najlepiej - pokolenie to zrozumieć. Podniosłem głowę i pilnie nadstawiałem ucha. Wspaniałe były ich rozmowy o bliskości. Zaufaniu. O strachu i o tym, czy jest potrzebny ludzkości. Oni się nie przekrzykiwali. Nie wywalali z siebie wyuczonych komunałów. Mówili z głębi przemyśleń. Naturalnie. Mocno i dobitnie.
Czym jest ów klucz do zrozumienia pokoleniowych napięć i niepokojów? Dlaczego uważam, że położyli go na scenie? Moim zdaniem wystarczy uważnie popatrzyć na poszczególne sekwencje scen „Dryfu”, taktowane tematami rozważań i numerami dni padającego deszczu. To jest pokolenie bardzo ciekawe. Wrażliwe i delikatne ale zarazem umiejące się organizować o ile dostanie na to szansę. Czy nie za bardzo uwierzyliśmy w to, że mamy monopol na wiedzę o nich i wiedząc lepiej nie wyręczamy ich w sytuacjach, które z powodzeniem rozwiązują sami? Między sobą, między pokoleniami. W obliczu trudności. Są zaskakująco dojrzali. Zaskakująco przygotowani do rozmowy. Teraz kolej nas. Powoli przemijających starców trzydzieści plus. Czas ten dialog umiejętnie podchwycić.
Katarzyna Minkowska, tak wiem, to jest marka znana i uznana. Jednak zaskoczyło mnie jak świetnie poprowadziła tych bardzo przecież młodych ludzi. Ile im dała a zarazem z jaką uwagą wysłuchała i wyczuła ich emocje i intencje. No i Krystyna Lama Szydłowska! Oni tu mają sporo ruchu. Przemyślanego, atrakcyjnego wizualnie. Dopracowanego. A ostatni monolog, zapoczątkowany solowym wykonaniem wcześniej śpiewanego przez wszystkich refrenu? Nie chcę pomylić nazwiska młodej Artystki. Ale to była po prostu profeska!
TR Warszawa nagle postanawia udowodnić stolicy, że poprzedni sezon, w którym po scenie miotały się postaci przypadkowe i zagadkowe, był jedynie wypadkiem przy pracy. Nowy zaczęli dwoma spektaklami, których premiery były wprawdzie w lecie ale pełne sety wskoczyły do repertuaru we wrześniu. Świetna, błyskotliwie napisana i zagrana „Katastrofa tramwaju…”, nie widziany przeze mnie jeszcze ale wielokrotnie mi przez Widzów rekomendowany „Strach przed lataniem”. Teraz błyskotliwy, mądry i ważny „Dryf”. Zapowiada się bardzo udany czas w teatrze przy ulicy Marszałkowskiej. Warto na niego zwracać uwagę!
Twórczynie i twórcy
reżyseria i dramaturgia: Katarzyna Minkowska
tekst: Magdalena Adamiak, Alek Iwański, Wiktoria Łagowska, Lea Rochowska, Dominika Rojek, Amelia Samsel, Nikola Śliwa
choreografia i współpraca reżyserska: Krystyna Lama Szydłowska
asystent reżyserki: Wojciech Sobolewski
scenografia i kostiumy: Julia Skrzynecka
asystentka ds. scenografii i kostiumów:Karolina Nowicka
zdjęcia i video ze spektaklu: Wojciech Sobolewski
zdjęcia portretowe: Adrian Lach
muzyka: Wojtek Frycz
teksty piosenek: Magdalena Adamiak, Michalina Żochowska
światło: Jędrzej Jęcikowski
opieka pedagogiczna: Anna Kurelska
inspicjent: Piotr Piotrowicz
kierowniczka produkcji: Magda Igielska
współpraca produkcyjna i pedagogiczna:Katarzyna Batarowska, Klaudia Łomińska, Agata Augustynowicz
plakat: Wojciech Sobolewski, Grzegorz Laszuk
kierownik techniczny: Michał Golasa
dźwięk: Jakub Sapka, Andrij Pogorielov, Jerzy Szelewicz
światło: Jędrzej Jęcikowski, Kacper Stykowski, Konrad Kajak, Daniel Sanjuan Ciepielewski
wideo: Marcin Metelski, Łukasz Karzewski, Maciej Kaszyński
rekwizytor: Marcin Puanecki
montażyści: Łukasz Winkowski, Mariusz Basiak, Tomasz Trojanowski, Kornel Komaniecki, Mateusz Bożym
specjalista budowy dekoracji: Tomasz Ciężarek
stolarz: Tadeusz Tomaszewski
garderobiane: Elżbieta Koltonowicz, Teresa Rutkowska, Milena Kozłowska
charakteryzacja: Dominika Zatońska-Mosior, Milena Jura


Komentarze
Prześlij komentarz