Zitong Wang budzi wspomnienia
Siódmy dzień eliminacji do XIX Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina. 29 kwietnia 2025 roku. Do instrumentu siada Yuhang Wang. Gra przepięknie. Dwie etiudy - Etiuda C-dur op. 10 nr 1 i Etiuda a-moll op. 10 nr 2 zachwycają delikatnością. Po nich Wang gra Nokturn Des-dur op. 27 nr 2. Lirycznie, nostalgicznie. Smutno, jakby zawiedziona miłość całego świata została zaklęta w tych dźwiękach. Chwila ciszy. Zaczyna Mazurek H-dur op. 56 nr 1 i wtedy dochodzi do katastrofy. Najpierw w grę Wanga wkradają się pojedyncze błędy. Narastają. Pianista wyraźnie nie może opanować skurczów. Palce odmawiają posłuszeństwa. Przerywa. Kłania się i w milczeniu schodzi ze sceny. Na naszych oczach rozegrał się pierwszy akt ludzkiej tragedii, które epilog miała w następnej próbie eliminacyjnej Yuhanga Wanga. Będę Go zawsze pamiętać. Wysyłać dobre myśli. Ogromnie współczuć tego, co go spotkało.
Wspomniałem fatalny moment eliminacji z powodu pianistki, która znalazła się wtedy w bardzo trudnej sytuacji. Musiała wyjść po tym wydarzeniu, opanować emocje, skoncentrować się i walczyć o miejsce w Konkursie. Tą pianistką była Zitong Wang. Zagrała wtedy rewelacyjnie. Mimo małpoluda, któremu zadzwonił telefon w chwili gdy koncentrowała się przed pierwszym utworem. Nie zwracając uwagi na działanie innego małpoluda, strzelającego z impetem krzesłem w połowie nokturnu. Mam nadzieje, że dla obu jest już zarezerwowane specjalne miejsce w piekielnym kotle. Zitong Wang oczarowała. W jej wykonaniu Nokturn fis-moll op. 48 nr 2 zabrzmiał tak straszliwie, rozdzierająco smutno, jakby miał podsumować wszystko, co tego dnia się złego w eliminacjach wydarzyło. Awansowała. Zagrała podczas XIX Konkursu. W październiku 2025 roku zajęła trzecie miejsce. Potwierdziła swoją wielką klasę.
Patrzyłem na nią w środowy wieczór drugiego dnia września 2026 roku. Niespełna rok po Konkursie. Była inna. Zupełnie inna. To oczywiście moje zdanie amatora, słuchacza opierającego się jedynie na wrażeniach. Ale coś w pierwszej części jej występu się nie układało. Tak, jakby zabrakło tej siły. Koncentracji. Zaczęła Nokturnem H-dur op. 9 nr 3. Słuchałem zdziwiony. Jakiś niepotrzebny pośpiech, brak skupienia. Nie było to, moim zdaniem, udane wykonanie tego utworu. Podobnie odebrałem miniatury Roberta Schumanna Davidsbündlertänze (Tańce Związku Dawida) op. 6.
Po przerwie zagrała już zupełnie inaczej. Tak, jakby pierwsza część wieczoru poszła w niepamięć. Znowu była tą wspaniałą, silną Zitong Wang z eliminacji i Konkursu. Grała pewnie, z fantazją. Cztery impromptu Fryderyka Chopina były pokazem techniki. A po nich wprost wirtuozersko zagrana Fantazja na tematy z opery Mozarta „Le nozze di Figaro” S. 697 (arr. Ferruccio Busoni) Ferenca Liszta. Z tym pięknie wkomponowanym, powracającym motywem arii „Non più andrai…”. Znany on jest Państwu na pewno z filmu „Amadeusz” w reżyserii Miloša Formana. Tam stanowi podstawę fikcyjnego „Marszu powitalnego”, który Antonio Salieri przygotował na powitanie Mozarta na cesarskim dworze.
Dwa oblicza jednego recitalu. Jedna wspaniała pianistka, której obserwowanie i słuchanie to wielka przyjemność. Czy ktoś z Państwa słyszał ten występ Zitong Wang? Ma podobne, a może całkiem inne odczucia?
Wykonawcy:
Zitong Wang fortepian
Program:
Fryderyk Chopin
Nokturn H-dur op. 9 nr 3
Robert Schumann
Davidsbündlertänze (Tańce Związku Dawida) op. 6
Fryderyk Chopin
Impromptu As-dur op. 29I
Impromptu Fis-dur op. 36
Impromptu Ges-dur op. 51
Fantaisie - Impromptu cis-moll [op. 66] (WN 46)
Ferenc Liszt
Fantazja na tematy z opery Mozarta „Le nozze di Figaro” S. 697 (arr. Ferruccio Busoni)


No cóż, nie zachwyciła mnie gra tej młodej pianistki. Program ciekawy , ale to zasługa kompozytorów...Może to kwestia dojrzałości?. Chętnie posłucham tej artystki za kilka lat.
OdpowiedzUsuń