Człowiek w pułapce na ptaki...
Kilka tygodni temu napisałem, że „Lekcja” Ionesco w reżyserii Sylwestra Biragi to moim zdaniem najlepszy spektakl, jaki w Drugiej Strefie widziałem. „Pułapka na ptaki” ma pewne niedociągnięcia, dyskutowałbym z kilkoma zdaniami w dialogu. Ale uważam, że to z kolei widowisko najciekawsze, jakie zdarzyło mi się na scenie przy Modzelewskiego 71, a wcześniej na Magazynowej oglądać.
Ta pułapka jest człowiekiem. On jest jej klatką, przynętą i sam zarazem, jako ofiara, w klatce się znajduje. Paradoks? Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę drogę Autora „Pułapki…”., Konstantina Stieszyka. Jego białoruskie korzenie i doświadczenia. Napisał groteskę. Świetną, współczesną wizję umysłu zniewolonego, zatrutego przez warstwy totalitarnych pokoleń. Czy jest możliwe wyzwolenie z pułapki logicznej, w której stanowi się jednocześnie narzędzie i sprawcę? Pytanie zapewne równie skomplikowana jak to, czy może istnieć świat z którego zostanie wyeliminowana pokusa ustanawiania dyktatury. Człowiek jest istotą paskudną. Żyjąc śmiesznie krótko, z punktu widzenia ziemskiej historii, zatruwa sobą egzystencję innych. Jest jak wirus, który niszcząc okoliczne byty rujnuje także siebie i pobratymców.
Czy człowiek ma tu znaczenie? Misza (Paweł Haradnitski) budzi się we własnym łóżku. Własnym? Budzi się? W tym przedstawieniu nic nie jest oczywiste. Wiadomo jedynie, że płynie czas. A scenę oraz wspomniane łóżko pokrywają, niczym patyna lat, jesienne pożółkłe liście. Koszmar Miszy zaczyna się na pograniczu snu i jawy. Demoniczna Olga (Walentyna Sizonenko) rujnuje porządek jego życia. Pada jak domek z kart odbierając mu tożsamość, bezpieczeństwo i ciskając w wir zdarzeń, w których będzie bezwolnym trybem. Przedmiotem, przesuwanym wraz z łóżkiem w zależności od potrzeb. Biraga świetnie to wyreżyserował. Szpitalne łóżko, które ze sekwencji na sekwencję nabiera innych wymiarów i znaczeń, podróżuje po scenie niosąc w sobie ludzki los. Historię człowieka, który utracił jakikolwiek wpływ na jej przebieg. Każde kolejne zdarzenie to pozbawianie go pewności. Rodzice okazują się przybranymi wychowawcami, pozorny przyjaciel największym wrogiem. Traci pracę i znajduje ociemniałego ojca, który zaplata kolejne warkocze tajemnic.
W „Pułapce na ptaki” roi się od symboli, zaszytych aluzji do postradzieckiego totalitaryzmu, który jak trucizna rozlewa się po dawnych krajach związkowych. Rośnie w głowach ludzkich. Jest elementem pułapki, który zniewala wolne ptaki. Nie pozwala rozwijać skrzydeł. Systemem jest Armen-Lem, dwie postaci grane przez Sebastiana Pałkę. Pierwsza to charyzmatyczny szef, prywatnie uwikłany w romans z podwładnym. Imię drugie z kolei to akronim ułożony z nazwisk Lenin - Engels - Marks.
Teatr Druga Strefa proponuje nam groteskę o psychodelicznym podłożu. Świetnie wyreżyserowaną, może wartą przemyślenia w pierwszej scenie. Bardzo wyraziście, mocno zbudowana postać Olgi, grana przez Sizonenko momentami ociera się o granicę banału i emfazy. Kilka, dosłownie kilka mikro ruchów reżyserską ręką i te mankamenty znikną. Kapitalny jest Misza Haradnitskiego. Zagubiony, zahukany homo sovieticus ciskany raz po raz w kolejne zawirowania i zmuszany do ratowania się jak odeski matros gdy statek nabiera wody. Haradnitski gra to brawurowo, zaskakująco. Patrzyłem na Jego postać i myślałem, że w tym całym ohydnym światowym zamieszaniu jest kropla pozytywu. Możliwość podpatrywania tak pracujących nad postacią i tak wyrazistych Aktorów.
Arcy ciekawie zostały skonstruowane osoby w które wciela się Sebastian Pałka. To Jego polski come back z dwudziestotrzyletniej emigracji do Anglii. Wyjechał po studiach. Grał w teatrach londyńskich. Gdyby ktoś z Czytających szukał świetnie ukształtowanego, utalentowanego aktora z perfekcyjnym, londyńskim akcentem - Pałka to nie wybór a jedyna możliwość. Obaj jego bohaterowie w „Pułapce…” niepokoją. Są konglomeratem sprzeczności. Siłą i słabością zarazem. Dominujący w pracy Armen okazuje się prywatnie podporządkowanym kochankowi, bezwolnym wykonawcą jego poleceń. Lem natomiast, od urodzenia niewidomy oBiologiczny jciec Miszy żyje w swoim bezpiecznym mikroklimacie. Panuje nad nim, stanowiąc jednocześnie władcę i niewolnika swojego. Jego „pułapka” zwabia Miszę. Wikła i nie daje możliwości obrony. A Miszą w rzeczywistości nazywa się Mefistofeles…
Świetne są te pogmatwane, wieloznaczne postaci „Pułapki na ptaki”. Uskrzydlone i zarazem skarlałe do nikczemnych rozmiarów. Zaskakujące. Łóżko Miszy podróżuje przez totalitarny świat, ale ani na moment nie zbliża do wyjścia z tytułowej pułapki. Pozostaje klatką, w której główny bohater tej piekielnie kuszącej intelekt groteski jest zarówno więźniem jak przynętą, wyłożoną na żer kolejnym ofiarom.
A w tle, choć wielokrotnie wybijającą się na plan pierwszy muzyka. Skomponowała i na żywo wykonuje Aleksandra Malatskovskaya. Kolejne to moje spotkanie z Jej twórczością. Za każdym razem zaskakujące. Tu - zdziwił mnie ton, emocje jakie zawarła w kompozycji. „Pułapka na ptaki” kusi psychodelicznym blaskiem. Łatwo można wpaść w przerysowane uproszczenie. Malatskovskaya jest od niego daleka. W Jej utworze pojawiają się wątki zaczerpnięte z muzyki klasycznej, onomatopeje. Jest barwnym, niezbędnym domknięciem spektaklu.
A Los, ten fascynujący kreator rzeczywistości, także i do inscenizacji Drugiej Strefy dopisał własną puentę: Stanęli po spektaklu obok siebie. Wzruszony Sylwester Biraga przedstawiał ich po kolei. Aleksandra Malatskovskaya, Ukrainka. Z Teatrem Druga Strefa współpracująca od marca 2022. Od momentu, kiedy po rosyjskiej agresji opuściwszy swój dom przyjechała szukać schronienia i możliwości rozwoju artystycznego. Walentyna Sizonenko. Rosjanka. Jakimi drogami w 2022 roku udało się jej dotrzeć do Polski? - nie były one proste. Tuż po ataku stanęła w Moskwie aby zaprotestować przeciwko napaści, jaką Jej kraj zgotował Ukrainie. Aresztowana błyskawicznie ale jakimś trafem uwolniona, szczęśliwie znalazła w Polsce bezpieczeństwo. Paweł Haradnitski. Białorusin. Także wyjechał ze swojego kraju szukać możliwości tworzenia bez chmur dyktatury rosnących nad głową. To On pokazał Biradze tekst „Pułapki…”. Dzięki Niemu jest na scenie. A dalej Sebastian Pałka. Polak. Po studiach zdecydował się na opuszczenie Polski. Z osobistych przyczyn uznał, że nie ma w niej dla niego miejsca. Wraca po prawie ćwierćwieczu. Obłożony doświadczeniami. Ukształtowany. I Vova Makovskyi. Ukrainiec. Jemu Los sprezentował bodaj najwięcej możliwości. Jest absolwentem jednej z polskich akademii teatralnych. Znalazł tu swoje miejsce. Gra.
Gdy tak stali w równym rzędzie kłaniając się widzom zupełnie słusznie oklaskującym Twórców na stojąco, pomyślałem że oto przede mną ustawiono obok siebie kolejne symbole tytułowej pułapki. Wpadli w nią bez winy własnej, rodząc się tam, gdzie im to zostało naznaczone i w czasie jaki im wybrano. Uciekli. Ale pułapka nie odpuszcza. Żyje. Jest w nich. Kto wie, czy nie czai się także w nas?
Z wielką nadzieją przyjmuję tegoroczny repertuar Teatru Druga Strefa. Brakowało mi takich spektakli jak „Lekcja” i „Pułapka na ptaki”. Wyrazistych, wieloznacznych. Zagranych na pograniczu sztuki performatywnej. Biraga, mam wrażenie, nie pierwszy i nie ostatni raz w historii tego teatru kręci kołem sterowym Drugiej Strefy. Wyrusza swoim okrętem aby eksplorować nowe obszary. Czekając niecierpliwie na kolejne spektakle na Modzelewskiego można jedynie cieszyć się intelektualną przyjemnością, jaką z pewnością jest wieczór z „Pułapką na ptaki” w reżyserii Sylwestra Biragi
Autor: Konstantin Stieszyk
Tłumaczenie: Marina Bolewska
Reżyseria i scenografia: Sylwester Biraga
Muzyka: Alexandra Malatskovskaya (wykonanie na żywo)
Obsada: Paweł Haradnitski, Vova Makovskyi, Sebastian Pałka, Walentyna Sizonenko
Plakat: Marek Maciejczyk


Komentarze
Prześlij komentarz