Błysk kunsztu i humoru na koniec Festiwalu
Podobno mam czego żałować, bo po przerwie Orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Riccardo Minasiego znakomicie wykonała IV Symfonię e-moll op. 98 Johannesa Brahmsa. Z szacunkiem chylę czoła przed Artystami. Jednak chciałem zachować w pamięci jak najwięcej z tego, co zagrała Agata Szymczewska. A był to Mieczysława Karłowicza Koncert skrzypcowy A-dur op. 8. Ten utwór, moim zdaniem, miał i stanowił zwieńczenie tegorocznego festiwalu Chopin i jego Europa. Trudny, emocjonalny, romantyczny koncert o pięknym przesłaniu i dedykacji. Potrzeba wielkich umiejętności i skupienia aby się w nim odnaleźć. Skrzypce solisty przechodzą tu wiele przemian. Od polemiki z orkiestrą, przez zacięty z nią bój aż do wspaniałych łagodnych dźwięków zachwycających synergią. Tak to moim zdaniem zagrała Agata Szymczewska. Był i śpiew i liryka i gwałtowność, jaką zawarł Kompozytor. Czekałem na wspaniały, mocny finał, który o dreszcz mnie zawsze przyprawia i nie zawiodłem się. Był spojeniem solistki z orkiestrą w jedną, silną całość. Nie przesadnie „rozsadzający” swoją mocą ściany. Nie ma tam takiej potrzeby.
A potem Agata Szymczewska pokazała, że umie zagrać na jeszcze jednym instrumencie. Na wspaniałym poczuciu humoru. Rzadko zdarza się aby Artyści podczas koncertów nawiązywali aż taki kontakt z publicznością. Tu dzień był wyjątkowy, przecież nastąpiła nagła zamiana solistek z powodu choroby. Kilka trafnych, zabawnych zdań znakomicie uzupełniło świetny występ, a kompozycja Grażyny Bacewicz zagrana na bis pięknie go podsumowała.
22 Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Chopin i jego Europa jest już historią. Miałem zaszczyt wysłuchania jedenastu koncertów. Były wśród nich niezapomniane. Były świetne. Były takie, które nie porywały mnie osobiście, choć nie znaczy to że miałbym śmiałość cokolwiek w nich skrytykować. Przecież to muzyka. Przez pryzmat interpretacji Artyści wydobywają z niej przeróżne wartości i emocje. Nie każdy wszystkie pojmuje w ten sam sposób. Wspomnę więc z wdzięcznością te wieczory jedynie, które zapamiętam na długo. Przede wszystkim - łamiąc układ chronologiczny - występ Mikhaila Pletneva. Fantastyczny popis kunsztu wielkiego pianisty. Człowieka, którego instrument słucha się jakby stanowili jedną całość. A zaskakujące, dziwne, będące lustrzanym odbiciem znanych mi interpretacji wykonanie Nokturnu Es-Dur op. 9 nr 2 - to była największa przyjemność całego Festiwalu. Dyskusyjna. Tak. Ale sztuka musi budzić emocje. Wywoływać różne, często sprzeczne, reakcje odbiorców. Szanując głos odmienny, pozostają w fantastycznym świecie Pletneva.
Czarodziej fortepianu, jak kilka już razy nazwałem Bruce’a Liu. Tym razem w moim subiektywnym „rankingu” festiwalowych wieczorów zajmuje miejsce drugie. Kapitalna to była interpretacja Rapsodii na temat Paganiniego op. 43 Siergieja Rachmaninowa. Skupiony, perfekcyjny zwycięzca XVIII Konkursu Chopinowskiego mknął przez zawiłości tych 24 wariacji aż do wielkiej na stojąco owacji zachwyconych słuchaczy. Potem cudowny bis, czyli La Campanella na fortepian Ferenca Liszta. Podróż marzeń w ślad za wybitnie zagranym przez Liu diabelsko trudnym utworem.
Zitong Wang. Mam dla Niej wielki sentyment. Kojarzyć się będzie mojej pamięci zawsze z tamtym dniem eliminacji do XIX Konkursu. Pochylam z szacunkiem czoło dla Jej opanowania emocji i siły. Z radością posłuchałem drugiej części Jej recitalu. Pierwsza była, moim zdaniem, nieco słabsza. Ale cztery impromptu Fryderyka Chopina, a przede wszystkim Fantazja na tematy z opery Mozarta „Le nozze di Figaro” S. 697 (arr. Ferruccio Busoni) Ferenca Liszta - były wielką przyjemnością.
Vikingur Olafsson. i Jego zadziwiające interpretacje. Także dyskusyjne. Budzące emocje. Świetny to wybór programowy Twórców Festiwalu. Podkreślając kolejny raz prawo do własnego odbioru, jakie przysługuje każdemu słuchaczowi, napiszę że „Cesarski” Ludwiga van Beethovena w Jego wykonaniu gra mi jeszcze w duszy. A Jan Sebastian Bach w transkrypcji fortepianowej Augusta Stradala zyskał zupełnie nowe, nieznane walory i znaczenia.
Ależ to był świetny czas i ile wspomnień po tym festiwalu zostaje ze mną! Bardzo go lubię. Choć napawa smutkiem, bo każdy „Chopin i jego Europa” zapowiada nieuchronne nadejście jesieni, daje też nadzieję. Ta tkwi w oczekiwaniu na to, co pojawi się w sierpniu kolejnego roku. W tej nadziei pozostając, wyciszam usłyszane w Filharmonii Narodowej dźwięki i wracam na grunt teatralny.
Koncert zamykający Festiwal:
Wykonawcy:
Agata Szymczewska skrzypce
Orkiestra Filharmonii Narodowej
Riccardo Minasi dyrygent
Program:
Johannes Brahms Akademicka uwertura festiwalowa e-moll op. 80
Mieczysław Karłowicz Koncert skrzypcowy A-dur op. 8
Johannes Brahms IV Symfonia e-moll op. 98


Komentarze
Prześlij komentarz