Bardzo krótka i dynamiczna...

Oryginalny tytuł, myślałem wstępując w otchłań TR Warszawa. Ubiegły sezon scena przy Marszałkowskiej miała w najlepszym razie średni. Szedłem więc pełen obaw. I…


„Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26” to kompletny odjazd. Jak na tramwaj przystało. Moim zdaniem jeden z bardziej błyskotliwych, zabawnych - zarazem mądrych i świetnie zagranych spektakli jakie widziałem. TR Warszawa znakomicie zaczyna nowy sezon! Tekst i reżyseria Julii Nowak. Co to jest za tekst! Jak koronkowo, z jakim humorem napisany. Te monologi, sceny dialogowe, stanowią świetny splot zabawnych, absurdalnych wręcz sytuacji sklejonych z rzeczywistością współczesnych nam mieszkańców wielkiego miasta. Warszawy, choć tramwaje numer 26 i ich pasażerowie oraz motorniczy mogą przecież pojawiać się także w innych miejscach. Są dookoła nas. Mijamy ich zajęci sprawami własnymi. Stajemy się wraz z nimi pasażerami, uczestnikami wydarzeń. Szlifierzami chodnika ułożonego z coraz bardziej wymyślnych, betonowych kostek. 


Świetny jest pomysł na osadzenie fabuły. To ułamek sekundy, który rozciąga się w myślach pasażerów feralnej dwudziestki szóstki w chwili wypadku. Czy wypadek to przypadek? To już rozstrzygnie finał „Długiej i powolnej katastrofy…”, a zanim do niego dojdzie czeka nas kapitalna zabawa. 


Nie ma specjalnego wstępu. Katastrofa następuje od razu w pierwszej scenie. Świetnie to zostało wymyślone i wyreżyserowane. Bo wypadek trwa, czas zwalnia, spowolnieni aktorzy przemieszczają się po zaaranżowanym w przestrzeni scenicznej tramwajowym wagonie. Początkowo miałem do niego pewne zastrzeżenia ale po kwadransie zmagań uznałem, że scenografia Antoniny Kality jest rozsądnym rozwiązaniem. Daje przestrzeń dla projektu choreograficznego, świetnie zaplanowanego przez Anę Kuszarecką. Zarazem pozostając czymś, co wyobraźnia z wagonem tramwajowym łatwo skoreluje. Poruszają się ci aktorzy wolno, upadają, potrącają. Tak, jak zapewne jest w momencie wypadku. I zaczynają się interakcje. Bo w tramwaju jadą osoby charakterystyczne, skupiające w sobie cechy i postawy przeróżne. Mnie urzekła każda z sekwencji scen. Każdy element fabuły jest dopracowany, jak rzadko we współczesnym teatrze. Każdy cieszy oko, ucho i umysł. Laska bez telefonu, świetna w tej roli Izabella Dudziak, w nadrealnej interakcji z ulicznym klaunem szuka nieodzownego w miejskiej dżungli aparatu, a w końcu okazuje się, że straciła go wraz z pracą. I pierwszy znakomity monolog. Czyli Laska bez telefonu mówiąca o potrzebie posiadania pracy. Warto zwrócić na niego uwagę. Na przerażającą konstatację. Człowiek współczesny, wpadający w tryby korporacji, przestaje żyć z pracy. Żyje dla pracy. Niby znane to i zalatujące banałem. Ale w zasadzie wszystko w naszym świecie, naszpikowanym mądrościami wielu poziomów, jest na banale stworzone. A potem kolejne postaci. Rozmawiają, opowiadają. Wyrastają z miejskiego cienia i stając przed nami pytają: Znasz mnie? A może widzisz we mnie swoje lustrzane odbicie? Sytuacja w aptece - kolejna zabawna scena. Zabawna? Dziewięćdziesiąt procent moich wizyt w aptece to właśnie niezamierzone słuchanie identycznego dialogu, jak ten który Hipochondryczka - urocza postać i wcielenie Aleksandry Popławskiej, prowadzi z Farmaceutą (Michał Jan Meller). 



W „Bardzo długiej i powolnej…” aktorzy płynnie przeskakują z postaci w postać. Mellerowi Farmaceuta udał się bardzo dobrze, ale wiele w tej postaci do zagrania nie miał. Inaczej już jest, gdy zakłada „skórę” Projektariusza Mariusza. Człowieka wielu talentów, profesji i zainteresowań. Jakich? To już trzeba posłuchać „bajo”, które Projektariusz Mariusz ustami Michała Jana Mellera, ku uciesze widowni, przedstawia. Absurdy świata, zjadającego własny ogon. Hucpa współczesnego cwaniaka-nieroba plus przekonanie o własnej wyjątkowości. Znowu postać pytająca: Znacie kogoś takiego? A może odbijam się w Waszym lustrze? 


Kulminacyjna scena to istotnie creme de la creme widowiska o tytule tak długim, że go konsekwentnie unikam bojąc się błędu. Dostawca Jedzenia, czyli Filip Zaręba, któremu i postać Klauna i Dostawcy rewelacyjnie się udały, pędzi przez ulice miasta po kolejne zamówienie. Tu ukłon w  kierunku Zuzanny Bąk, Autorki kostiumów. I Dostawca i rowerowe Zębatki wyglądają pysznie. Przyjemnie się ogląda ten rajd po mieście i słucha dialogu Dostawcy z Zębatkami. A potem… Potem następuje katastrofa i rozwiązanie akcji. Zabawne. Ciekawie pomyślane. Z Motorniczym Panem Sławkiem (Mirosław Zbrojewicz), który ma tu sporo do powiedzenia. Zbrojewicz, czyli ów Motorniczy pełni rolę ducha sprawczego, narratora. Ma także świetny, pół dialog pół monolog przy drzwiach w oczekiwaniu na Dostawcę. 


To jest rollercoaster absurdów i realiów wielkiego miasta. Ale byłoby wszystko zbyt proste, umykające w pustkę farsy dla farsy, gdyby pozostało jedynie na poziomie punktowania owych absurdów. A nie jest! „Bardzo długa i powolna katastrofa…” nie jest wyłącznie spektaklem ku zabawie i śmiechu ciążącym. Postaci mówią o sprawach ważnych. Sceny odbierania jedzenia z restauracji, wypadku i rozmowy z aplikacją - pokazują okrucieństwo naszych czasów. Spychanie odpowiedzialności w miejskiej społeczności na jej najsłabsze, najniżej ustawione w hierarchii, ogniwa. Kapitalizm wieku dziewiętnastego, wyzysk człowieka przez człowieka - na naszych oczach kiełkuje i rozkwita w wieku dwudziestym pierwszym. To samo się dzieje, zmieniają się jedynie profesje wzajemnie powiązanych, wzajem się wykorzystujących miejskich postaci. 


TR Warszawa zaczyna sezon spektaklem lekkim, ale mądrym. Prześmiewczym choć z szacunkiem do wyśmiewanych. Efekt? Świetna zabawa, oczyszczająca umysł teatralna przygoda. Warto się wybrać na „Bardzo długą i powolną katastrofę tramwaju nr 26”. Wyjść potem lekkim i jednocześnie zupełnie innym wzrokiem patrzącym na tramwajowych współpasażerów. 


P. S. Pozdrawiam serdecznie moją Czytelniczkę, panią Magdę, która siedziała obok mnie i zrobiła mi ogromną przyjemność. Cieszy mnie każde takie spotkanie. Każda wymiana myśli o teatrze. Pani Magdo, było mi bardzo miło zostać rozpoznanym i zaszczyconym rozmową!


Obsada:

Izabella Dudziak

Michał Jan Meller

Aleksandra Popławska 

Filip Zaręba 

Mirosław Zbrojewicz 


Twórczynie i Twórcy: 


tekst i reżyseria: Julia Nowak
dramaturgia: Karolina Szczypek
choreografia: Ana Kuszarecka
muzyka: Maksymilian Zieliński
scenografia i światła: Antonina Kalita
kostiumy: Zuzanna Bąk
obraz: Patryk Różycki
zdjęcia: Adrian Lach

asystentka reżyserki: Alicja Zalewska
inspicjenci: Piotr Piotrowicz, Wojciech Sobolewski
kierowniczka produkcji: Aleksandra Szklarczyk
dźwięk: Jakub Sapka
światło: Kacper Stykowski
rekwizytor: Mateusz Bożym
garderobiane: Elżbieta Kołtonowicz, Teresa Rutkowska
charakteryzacja: Milena Jura, Dominika Zatońska
montażyści: Łukasz Winkowski, Mariusz Basiak, Kornel Komaniecki, Mariusz Puanecki, Tomasz Trojanowski
specjalista budowy dekoracji: Tomasz Ciężarek
stolarz: Tadeusz Tomaszewski 






Komentarze

Popularne posty