Lekcja wyobraźni
To, moim zdaniem, będzie jedna z najbardziej kontrowersyjnych sztuk w repertuarze Teatru Druga Strefa. Dzieląca Widzów na antagonistów i protagonistów - dostarczająca argumentów obu stronom sporu. „Lekcji” Eugene’a Ionesco nie da się przeczytać ot tak.,„do linijki”. Tu trzeba wyczucia. Pomysłu. Czegoś nieuchwytnego i ulotnego, co w teatrze dla mnie jest właśnie najcenniejsze. Samo kłapanie powiekami i wpatrywanie się w aktorów niewiele da. Ionesco dzieje się w głowie a nie przed oczami. Dlatego to tak wyjątkowy, wciągający i kuszący ambitnych Reżyserów tekst. W Teatrze Druga Strefa mierzy się z „Lekcją” Sylwester Biraga. I, mam wrażenie, ten dramat pasuje do artystycznych wizji Biragi jak ulał. Niejednoznaczny, pełen domysłów. Wymagający od reżysera wizji. Spójnej koncepcji, w której osadzi troje Aktorów, poprowadzi ich konsekwentnie obraną drogą przez meandry inscenizacji.
„Lekcja” odczytana wyłącznie okiem i uchem wydaje się banalna i płytka. Oto do Profesora przychodzi Uczennica. Mają odbyć się absurdalne korepetycje, przygotowujące tę ledwie maturzystkę do egzaminu doktora wszechnauk. Zaczyna się od sprawdzenia umiejętności liczenia od jednego w górę. Potem odejmowania trzech od czterech. Kto tu ugrzęźnie - nic z „Lekcji” nie wyniesie. Bo to nie słowa są istotą budowania napięć między bohaterami. One niosą - jak celnie wymierzone pociski - emocje. Trwa przeciąganie liny. Kto kogo? Kim jest ów Profesor i dlaczego Uczennica odbiera od niego lekcję podstaw życia? A może to nie lekcja? Może rozliczenie ze światem doczesnym? Konflikt syntezy z analizą, fascynujący zawiłościami psychiki bohaterów. Od uśmiechu do płaczu, od szeptu do krzyku - przemieszczają się i walczą ze sobą Uczennica z Profesorem. Aż do kulminacyjnej sceny pojedynku z krzesłami. A w tle diaboliczna, niedopowiedziana Maria. Kim jest służąca Profesora? Kontrolerem jakości tej dziwnej gry? Mistrzem ceremonii? A może pomocnikiem-kamerdynerem, dbającym o to aby eskalacja emocjonalna nie przerodziła się w niekontrolowaną wojnę rękoczynów? I tu wchodzi Reżyser.
Biraga „zaprogramował” aktorów tak, aby „Lekcja” balansowała między światem realnym a pretensjonalnym astralem. Umykała codziennej konwencji międzyludzkich kontaktów, przywodziła na myśl gabinet w zamku ekscentrycznego maga, a może przedsionek ostateczności. A Aktorzy? Niepokojąca jest postać Marii w wydaniu Haliny Chrobak. Zimna, konkretna perfekcjonistka. Pojawia się w sytuacjach wyższej konieczności i znika niczym po magicznym znaku różdżką. Bez zachowań mimicznych, zapatrzona w przestrzeń, odrealniona. Przykuwa uwagę, zastanawia. Wymyka się prostej definicji służącej-pomocnicy w jakimś nadziemskim, nadrealnym misterium. Przejmuje chwilami władzę nad sytuacją. Anna Sandowicz swoją Uczennicę pięknie rozbudowuje. Ewoluuje z nią wraz z upływem czasu. Jest syntezą, stara się składać z pokruszonych elementów użyteczne dla siebie całości. Zbudować z nich podstawę wiedzy, świata. Samej siebie. Zachowuje stabilność, mimo całkowitego odrzucenia analitycznej strony myślenia. Zastępuje ją potęgą zapamiętywania. Analiza pozostaje w gestii Profesora, którego kreuje Józef Mika. Także przerysowany, nieprzewidywalny w swoich wybuchach skrajnych emocji. Jednak inny, bo walorem tej inscenizacji jest odmienność. Odrębność każdej postaci. Tonący w analitycznych rozbijaniach pojęć i narzędzi na absurdalne cząstki Profesor szukający uzasadnienia dla siebie w rozczłonkowaniu. Rozbijaniu i analizowaniu ułamków, gdy jednostki są jedynie punktem wyjścia do rozbijania całości. Dezintegruje popadając w skrajność. Doprowadza świat do różnic tak niewielkich, że z punktu widzenia logiki i funkcjonalności nieistotnych. Jednak ta konstatacja nie następuje. Gdyby zaprzestał nieustannej analizy, stanąłby w obliczu braku uzasadnienia siebie samego. Fascynująco te postaci są w Drugiej Strefie wyreżyserowane i zagrane. Powoli wyrasta, z tego galimatiasu pojęć w konflikcie, czytelna wizja. Dominanta przechodzi w ręce Profesora. Osacza Uczennicę. Z każdą chwilą jego supremacja rośnie. Analiza pokonuje syntezę, tryumfuje swoją destrukcyjną mocą. "Lekcja" zamienia się w arenę, na której można już bez wysiłku wskazać gladiatora-zwycięzcę. Uczennica staje się bezradna, umyka w swój ból. Stara się wyżebrać pardon od zwycięzcy. Ginie.I tak da capo al fine.
Moim zdaniem to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy spektakl, jaki w teatrze Sylwestra Biragi kiedykolwiek widziałem. Głęboko intelektualny, zmuszający do refleksji. Błyskotliwy pracą świateł, dźwięku. Każde pojawienie się Marysi jest odznaczone zmianą oświetlenia. Każda sekwencja oddzielona elementami niepokojącej, progresywnej muzyki. No i te lustra, umieszczone po lewej i prawej stronie sceny, w których uważny Widz zobaczy odbicia postaci scenicznych. Zwielokrotniony Profesor, Uczennica. Są odbiciem własnych poglądów? Odwrotnością? Antycypacją przyjętych w „Lekcji” miejsc i ról? Synteza - analizą. Analiza - syntezą. A kim w tej lustrzanej układance jest Marysia?
Na to pytanie proponuję odpowiedzieć sobie samemu obejrzawszy ten wysokogatunkowy, trudny w odbiorze spektakl. Nie dla każdego. Wynudzą się ci, dla których teatr to jedynie widowisko. Zafascynują inni, pojmujący go jako wiecznie buzujące retorty laboratorium w którym mieszając substancje uzyskuje się eliksiry o piorunującym działaniu na wyobraźnię. Ale trzeba ją oczywiście mieć. We własnym zakresie. tego Druga Strefa w pakiecie dać nie może.
Twórcy i obsada
Autor: Eugène Ionesco
Tłumaczenie: Jan Błoński
Reżyseria, muzyka i scenografia: Sylwester Biraga
Obsada: Józef Mika (Profesor), Anna Sandowicz (Uczennica), Halina Chrobak (Marysia)
Plakat: Marek Maciejczyk


Komentarze
Prześlij komentarz