Garbus zbyt prosty
Nie jestem miłośnikiem teatru amatorskiego. Gdy siadam na widowni kończy się wyrozumiałość. Oczekuję widowiska jakościowego, niezależnie od tego czy Aktorzy wnoszą na scenę w plecakach dyplomy wyższych uczelni artystycznych, dokumenty potwierdzające ukończenie kursów zawodowych, czy są po prostu pasjonatami. Obawiam się teatru amatorskiego. Tego, że możliwości przegrają w nim z wyobrażeniami o możliwościach.
Jednym z nielicznych wyjątków są paryscy Komedianci. Grupa teatralna skupiona od lat wokół Mai Saraczyńskiej. Co roku przyjeżdżają do Polski ze spektaklem, który pokazują w ramach przeglądu „#Polki robią teatr #Polacy robią teatr” w warszawskim Teatrze Druga Strefa. Dlaczego robię ten wyjątek? Odpowiedź jest prosta, choć oderwana od teatru. Z szacunku. Idę Ich zobaczyć i oklaskiwać nie tylko jako aktorów. Jako wspaniałych ludzi. Mieszkają daleko od kraju. Gdy mówią, słychać gdzieś w tle że na język polski nakłada się francuska fonetyka. I mimo tego, że Paryż, że Francja, że pewnie wcale nie jest łatwo na co dzień się zebrać i nieść w sobie polską pasję teatralną - robią teatr! Rokrocznie przyjeżdzają z klasykiem naszej literatury. Widziałem ich w ubiegłym roku. Przyjechali na przegląd w trudnym momencie. Druga Strefa straciła w pożarze siedzibę. Zagrali na Małej Scenie gościnnego Teatru Rampa. „Baba Dziwo” Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej wyszła im nieźle. Lekki, pozornie lekki, tekst. Solidnie wyreżyserowany i z uwagą zagrany. Dwa lata temu podobnie wypadła w ich wykonaniu „Kartoteka” Tadeusza Różewicza. A tym razem zabrali się za „Garbusa” Sławomira Mrożka. I, co jest niezbywalnym prawem pismaka, mam do Nich kilka uwag. A w zasadzie uwag-pytań.
Dlaczego wybraliście tak trudny dramat? Mrożek jest wymagającym autorem, a „Garbus” to jeden z jego moim zdaniem bardziej skomplikowanych tekstów. Niby jest to groteska dramatem podszyta. Łatwo powiedzieć. To wielowarstwowa konstrukcja, wymagająca głębokiego rozpoznania poszczególnych postaci. Przeczytania ich bardzo uważnie aby oddać psychologiczne fundamenty na jakich osadził je Mrożek. I to się, moim zdaniem, Komediantom nie udało. Nie zdywersyfikowali mrożkowych bohaterów. Grają ich w zasadzie wszystkich tak samo. Dbając o donośność głosu i dykcję. To w przypadku „Garbusa” zbyt mało. Doceniam wkład Aktorów w ten spektakl. Wiem, widziałem, że starali się jak
mogli. Jednak samo odtworzenie listy dialogowej, choćby najbardziej poprawne z poprawnych, na niewiele się zdało. Ten „Garbus”, poza jednym wyjątkiem o którym jeszcze napiszę, jest zbyt monotonny. Zbyt jednostajny, jeśli chodzi o zróżnicowanie postaci.
Dlaczego zdublowaliście Onka i Onkę? Mierząc się z tak trudnym zadaniem dążyłbym do uproszczenia inscenizacji. Tymczasem para wczasowiczów jest parą podwójną. Czyli dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Nie wypalił moim zdaniem ten plan. Niby - tak mniemałem - chodziło o można rzec rozwarstwienie Onków. Oddzielenie tego, co w nich psychologiczne od tego, co egzystencjalne. Ale to nie wybrzmiewa. Po pierwszych scenach przyjazdu, Onkowie zaczynają mówić w zasadzie jednym głosem. Różnica jest taka, że para egzystencjalna głośniej. To zbyt mało. Powstaje zamieszanie, które nie pomaga w oglądaniu tej inscenizacji „Garbusa”.
Dlaczego postawiliście na kobiety w rolach męskich? Oczywiście, zabieg mieszania płci aktorów z płciami granych postaci nie jest niczym nowym i ma swoje korzenie w Starożytności. Tylko czy w tym konkretnym przypadku pomaga? Moim zdaniem nie. Baron to bohater męsko skomplikowany. Gracz pod każdym względem. Nie tylko przy zielonym stoliku, ale także a może przede wszystkim w relacjach międzyludzkich. Jego intrygi, próby uwodzicielskie, są misternymi konstrukcjami. Myślę, że obsadzenie w tej roli Aktorki nie było pomysłem najszczęśliwszym. Jest zbyt miękko, Baron nie ma w sobie pierwiastka męskiej siły. Barbara Szpakowska robi co może. Ale czy wybrała właściwą drogę do zinterpretowania karcianego i życiowego szulera w garniturze intelektualisty? Mam wątpliwości. Podobnie nie „wygrana” jest, dręcząca myśli w oryginale, postać Nieznajomego. Tutaj także doceniam próbę jej stworzenia przez Ewę Szpakowską. Jednak Nieznajomy nie jest jedynie ekscentrycznym erudytą. Jest ostrzem wbitym w mikrokosmos pensjonatu. Zimnym, bezwzględnym głosem świata zewnętrznego, który czai się wokół bohaterów. Ma swój porządek, reguły. I domaga się ich przestrzegania. Zabrakło Nieznajomemu perwersyjnego okrucieństwa, skrywanego za manierami i wystudiowanym spokojem. Moim oczywiście zdaniem - zabrakło.
Tyle pytań. Pozostaje rola tytułowa. Garbusa gra… także kobieta! I co? I w tym wypadku jest zgoła inaczej. Jolancie Zajkowskiej udało się, w moim przekonaniu, przeniknąć Garbusa na wylot. Jest niczym Mystery Man z lynchowskiej „Lost Highway”. Nieprzenikniony, niejednoznaczny, niepokojący. Pojawia się w partiach narracyjnych. Odbiera pozostałym bohaterom fragmenty ich scen dialogowych. Wygłasza je sam. Staje się Garbus najciekawszym bohaterem spektaklu. Złem? Dobrem? Duchem Sprawczym? Po trosze zapewne ma w sobie cząstki wszystkiego tu wymienionego. Świetnie zagrany, że znakomitą mimiką, powracający, pojawiający się w najważniejszych momentach widowiska. Garbus, który wie o wszystkim. Trzyma w dłoniach nitki każdej intrygi i sytuacji dziejącej się w jego pensjonacie. Trudno od Jolanty Zajkowskiej oderwać wzrok, ale gdy przypomni się Jej Garbusa późną nocą - chłód strachu ślizga się po plecach.
Uczciwość autora recenzji nakazała mi zapytać. Teatr to sztuka eksperymentowania. Szukania swoich dróg i środków wyrazu. Cieszę się, że Komedianci sięgają po teksty trudne, ambitne. Mierzenie się z nimi nie musi oznaczać scenicznego sukcesu. Może dawać świetną przygodę. I taką mam wrażenie mieli z „Garbusem” Sławomira Mrożka. Oklaskując Ich z szacunkiem i wdzięcznością za to co robią z dala od Polski dla Polski, czekam na kolejne spektakle.
Autor: Sławomir Mrożek
Reżyseria i adaptacja: Maja Saraczyńska
Występują: Karolina Kozłowski, Radek Łysik, Rafał Michałowski, Julia Miłek, Barbara Szpakowska, Ewa Szpakowska, Wioletta Tylutki, Anna Wnękowicz, Jolanta Zajkowska
Muzyka na żywo: Paloma Fayet, Liza Kaliada

Komentarze
Prześlij komentarz