Urodzili to bardzo przyjemnie
Polski kabaret literacki. Taki, który opiera się na zaskakującym widza niuansie tekstu, niezłym rymie i przenośni. Z lekkością liścia płynącego wartkim strumykiem meandruje między śmiechem, zadumą. Czasem zahaczając o wzruszenie.
No jasne, że to Klub Komediowy! A gdzieżby indziej można takie przedstawienia oglądać? Nowość na ich scenie to „Urodzisz swoje, to zrozumiesz”. Reżyseria Mateusz Lewandowski, który jest także autorem tekstów, choreografii i w połowie scenografii. Nazywa się to „musicalem”, ale warto pamiętać gdzie się znajdujemy. Bo jeśli ktoś szuka stricte musicalu, to pomylił adresy. W niewielkiej przestrzeni Klubu mamy pokaz piosenek przedzielanych ledwie mikroskopijnymi partiami dialogowymi. Nie ma rozbudowanego libretta, tańców i tak dalej. Jest - świetna, wręcz prześmieszna zabawa.
Śpiewają. Błyskotliwie i zabawnie. Pierwszy akt „Urodzisz…” to rzeczywiście kaskady śmiechu po każdej piosence, każdym pojawieniu się czworga aktorów. Razem, w duetach, i osobno. Drugi nadal śmieszy. Ale tu jest pozaszywane to, co najbardziej przyciąga mnie do Klubu Komediowego. Ukryta, nagle wyskakująca na pierwszy plan, nitka sentymentalna. Coś co zastanawia, budzi uśmiech zamyślenia. wzrusza. Tym razem to, moim przynajmniej zdaniem, przepiękny song „Kocham cię jak stąd do ZOO”, czyli refleksja nad rodzicielskim losem tych, którzy dzieci jeszcze niedawno w ogóle nie brali pod uwagę. A teraz…
Czworo Aktorów, sześć ról. Czyli konieczność pewnej umowności, szybkich zmian postaci i ich charakterystycznych cech. Na zmianę kostiumu często nie ma przecież czasu. Scenę zajmuje stylizowana na kartonowy rysunek, trochę przypominający dekoracje kabaretowe lat sześćdziesiątych, kamienica. W niej dwa okna i dwoje drzwi. W oknach, umieszczonych na środku, pojawiać się będą Pani Wisia, w tej roli obdarzona pięknym głosem i wspaniałym poczuciem humoru Marta Podobas i Pani Misia - tę z kolei zabawnie kreuje Dagmara Bąk. Obie Aktorki grają także żony z rodzin mieszkających w sąsiedztwie. Milleniakowie to Marta Podobas i jak zawsze zabawny Bartosz Szpak, a parę Dagmary Bąk uzupełnia Mateusz Kwiecień, stanowiąc razem z nią rodzinę Przerodzickich. Para numer jeden dzieci nie ma i nie planuje, para numer dwa wręcz przeciwnie. Staś i Kasia dostarczają rodzicom wielu radości. I nie tylko.
Intryga prościutka, bo jak już napisałem, nie o rozbudowane libretto tu chodzi i „Urodzisz…” skręca bardziej w kierunku inteligentnego kabaretu, niż musicalu. Pani Misia idzie na badania. Jakimś cudem ubrda sobie, że lekarz mówiąc „to nie potrwa długo” miał na myśli jej rychłe zejście ze świata. Postanawia zatem przeprowadzić konkurs na oddanie swojego mieszkania. Tworzy skomplikowany kontrakt i deklaruje, że ten, kto podpisze jego warunki - dostanie klucze. Oczywiście obie rodziny ruszają do dzieła.
To, co najbardziej podoba mi się w „Urodzisz swoje, to zrozumiesz” jest zupełnym brakiem konfliktu. Ewentualne odziedziczenie mieszkania nie powoduje żadnej nieczystej gry, zawiści, czy innych przejawów agresji. Z tych przecież także w wielu kabaretach ludzie się śmieją, widząc postaci na scenie łapiące się za kudły w walce o jakieś dobra. Tutaj tego nie ma. Wszystko odbywa się równolegle w dwóch domach. Dwóch rodzinach, które spotykają się, palą pod oknami papierosy. Wymieniają uwagi. I wiecie Państwo co? Na tak skonstruowanym spektaklu się wreszcie, po prostu można serdecznie pośmiać i odpocząć od wiecznego wytykania czy wyśmiewania przywar. Tutaj jest wesoło, jest wręcz kapitalnie śmiesznie. Ale nie ma czarnych stron osobowości bohaterów. Nie wiem, czy w tym roku widziałem tak zbudowane widowisko.
Wreszcie Pani Misia dostaje swoje wyniki i wyjaśnione zostaje zabawne nieporozumienie. Jednak tu historia się nie kończy. Bo jej salomonowa decyzja w sprawie mieszkania zaskakuje a zarazem satysfakcjonuje wszystkich zainteresowanych. I nadal udaje się utrzymać ten piękny, zupełnie niespotykany, przyjemny bezkonfliktowy flow przedstawienia.
Wyszedłem wypoczęty. Oczyszczony zdrowym śmiechem. Z przyjemnością popatrzyłem na szyld Klubu Komediowego. Mam nadzieję wrócić tam jak najszybciej. Po kolejne dawki relaksu, humoru i świetnej zabawy. Kto chce sprawdzić? „Urodzisz swoje, to zrozumiesz” jest znakomitą okazją.
muzyka: Maciej Chwała
tekst: Mateusz Lewandowski
reżyseria: Mateusz Lewandowski
scenografia: Mateusz Lewandowski, Paweł Parzuchowski
rekwizyty: Aleksandra Bolęba
producent: Maciej Pachota
inspicjent: Maciej Pachota
realizacja dźwięku: Paweł Parzuchowski
choreografia: Mateusz Lewandowski (współpraca: Helena Ganjalyan)
plakat: Michał Jońca
Obsada
Mateusz Kwiecień
Dagmara Bąk
Marta Podobas
Bartosz Szpak

Komentarze
Prześlij komentarz