Potrawa z Sierpnia i Alicji

Teatr to jest pasja. Truizm. A jednak z wielkim szacunkiem podchodzę do ludzi, którzy zbierają się, tworzą amatorskie zespoły. Rozwijają swoje umiejętności na warsztatach po okiem zawodowców, pedagogów.  Układają spektakle. Ewoluują. To jest piękna strona tej magii, która nazywa się teatr. 


W maju trwa w Warszawie przegląd teatralny, na który wchodzą tylko rodziny, znajomi. Przegląd prac Ogniska Teatru Ochoty. Rozumiem doskonale ich decyzję o tym, aby te przedstawienia nie były skierowane do szerszego kręgu widzów. Są w różnym wieku, podczas takich zajęć mierzą się z własnymi marzeniami konfrontując je z możliwościami. Mają prawo do teatru na własnych warunkach. 


Dlatego tak się ucieszyłem, kiedy okazało się że jedna z grup „otworzyła” swój spektakl na świat i wystawiła jako premierę Teatru Ochoty. Poszedłem od razu. Cóż. Jak tylko gdzieś ktoś robi teatr, to marzę aby się tam wcisnąć! I tak trafiłem na „Sierpień”. Reżyseruje i adaptuje Malwina Laska-Eichmann, a drugim reżyserem jest Kamil Wawrzuta. Na scenie grupa „Inny wymiar”. Fajna nazwa. I bardzo fajnie to im wyszło. 


Pracowali nad tym długo. Pomysł bardzo ciekawy, bo to kompilacja „Sierpnia w hrabstwie Osage” i „Alicji w Krainie Czarów”. Ale od pomysłu do spektaklu droga jeszcze daleka. Trzeba w toku adaptacji oba teksty połączyć, łączenia oszlifować. Nadać temu blask. Udało się, moim zdaniem, świetnie. Z „Alicji” wybrała Pani Reżyser ledwie kilka fragmentów. Przejmujący, powracający parokrotnie w różnych interpretacjach, lot Alicji po tym jak wpada do króliczej jamy,  płacz i powstanie jeziora z łez, oraz spotkanie Alicji z orszakiem Królowej Kier. Zaskakująco się one wkomponowały w „Sierpień…”. Kilka razy łapałem się na tym z przyjemnością, że przejścia między utworami są tak subtelnie wymyślone że dopiero po kilku zdaniach orientowałem się gdzie jestem:  w hrabstwie Osage czy w Krainie Czarów.


Ról mnóstwo. Niektóre postaci dublowane przez Aktorów. Gmatwa to historię, ale prowadzi do interesującej konstatacji. Jeśli w teatrze chcemy, aby czyjś głos w założeniu dramaturgicznym chaotyczny, niespójny, rozemocjonowany wybrzmiał wyraźnie - można w tej samej roli obsadzić jednocześnie kilku aktorów. Tu takie sytuacje się zdarzają. Postaci się przenikają. Dublując odbierają sobie głos, mówią chórem, zakrzykują się gdy  wymaga tego grana scena. Prowadza wewnętrzny dialog same ze  sobą, zwielokrotnionymi głosami kilku odtwórców tej samej roli jednocześnie. Tak. W pewnym sensie jest tu kakofonia. Jest sporo decybeli. Jednak dom w Hrabstwie Osage to przecież rodzinne, psychologiczne, pole bitwy familii Weston. 


Aktorzy podjęli się piekielnie trudnego, moim zdaniem, zadania. Spektakl jest grany w wielu sekwencjach scen praktycznie bez rekwizytów. Zatem wszystko zależy wyłącznie od  ich  gestów, zachowań mimicznych, interpretacji tekstu. Nie można „schować się” za rekwizytem, na moment odpuścić dla wyrównania emocji. To jest kawał ciężkiej ale opłacalnej per saldo roboty!


Jedna drobna uwaga techniczna, która może wyeliminować niezręczność w końcówce spektaklu. Chodzi o pierwsze zejście do pełnej ciemności. Tuż przed tym Alicja koleiny raz prowadzi opowieść o upadku w króliczej jamie. Aktorka wypowiada to bardzo interesująco, sugestywnie. Jest wyrazista, widać silne i czytelne emocje. Widzowie nabierają przekonania, że oto jest klamra, która spina spektakl, tworzy finał. Gdy następuje wyciemnienie zapada chwila ciszy i w niej pojawiają się oklaski. Przedwczesne. Za moment w ciemnościach zaczną do nas docierać odbijające się echem głosy, reflektor wyłowi na scenie dwie aktorki i one zaprezentują rzeczywistą scenę finałową. Mam wrażenie, że gdyby wyciemnienie zaczynać wcześniej, mniej więcej na początku ostatniego zdania kwestii Alicji i może nawet na to zdanie już nakładać echo głosów - byłoby czytelniej. Nikt nie pomyliłby tego chwilowego zejścia do ciemności z zakończeniem spektaklu.  


„Sierpień” będzie jeszcze grany w Teatrze Ochoty, na razie zaplanowano jeden pokaz w czerwcu. To ciekawy eksperyment teatralny. Formalnie interesujące jest opisane wyżej rozczłonkowanie postaci. Ta powracająca historia z Alicją lecącą w głąb czarnego korytarza, nie wiedząc w ciemności jak głęboka jest dziura, w którą wpadła. Dokąd leci, kiedy się zatrzyma? Ładna to alegoria rodzinnego piekła w domu Westonów. Do którego kolejne pokolenia przyjeżdżają. z niechętnej konieczności ,dążąc do jak najszybszego powrotu do życiowej już wypracowanej równowagi. Sierpniowe dni w hrabstwie Osage są jak spadanie w ciemnościach. Nie wiadomo czym się zakończą, jak długo potrwają. Dezintegrują. Budzą wspomnienia. 


Spektakl w Teatrze Ochoty robi dobre wrażenie. Ale nie dlatego, czy może nie wyłącznie dlatego, że jest „Sierpniem”. Nastrój tego widowiska stworzyli także specyficzni widzowie. Rodziny i przyjaciele Twórców. Najwierniejsza publiczność. Najwięcej wybaczająca. W pierwszym rzędzie na poduszkach - młodsze rodzeństwo. W pierwszym zasiadanym - rodzice i dziadkowie. Dalej rodzeństwo rówieśnicze i starsze, młodsze ciotki i wujkowie. Znajomi. Czułem się tam jakbym był w wielkim domu, w którym część rodziny wyszła na scenę aby pokazać reszcie domowników swoje widowisko. 


Pozostaje tylko klaskać i cieszyć się, że są takie miejsca, tak sprawne zespoły skupione wokół ognisk teatralnych. Są ludzie kreatywni dla których teatr to magia łączenia smaków. Potrawa z Sierpnia i Alicji wyszła całkiem przyjemna. 


Tracy Letts
August: Osage County
w przekładzie Klaudyny Rozhin

Spektakl grupy „Inny Wymiar” działającej w ramach Ogniska Teatralnego Teatru Ochoty.

Spektakl oparty na dramacie „Sierpień w hrabstwie Osage” Tracy Lettsa


Adaptacja i reżyseria: Malwina Laska-Eichmann
Drugi reżyser: Kamil Wawrzuta

Obsada: Natalia Adach, Natalia Bonisławska, Ewa Grygo, Adrianna Kobylarczyk, Anna Koczara, Michał Kowalik, Barbara Leśniewska, Natalia Mielicka, Małgorzata Peryt, Dawid Poniewierski, Ewa Sydoń, Izabela Mia Wardyn, Magdalena Winter





Komentarze

Popularne posty