Podróż Ucha

Jura Dzivakou to reżyser który w Polsce czuje się, mam wrażenie, całkiem dobrze i proponuje widzom swój specyficzny pogląd na teatr. Jego spektakle są dosadne, konkretne, momentami mocne. Dla mnie szokiem była „Dolores Imperfecti”. Kampowy kabaret o czytelnych odniesieniach do widowisk organizowanych przez dadaistów w początkach dwudziestego wieku. Szokiem, który z przyjemnością przeżyłbym zresztą ponownie. 


Dlatego z wielkim zaciekawieniem wybrałem się na premierę „Ucha” w reżyserii Dzivakou. Spektakl można oglądać w warszawskim Teatrze Lalek Guliwer. Tak. Lalki. Na dodatek to jest przedstawienie dla dzieci. Takich, powiedziałbym, od czwartego do siódmego roku życia. Jak dadaista, nie stroniący  od dosadnej brutalności opowiada dzieciom bajki? 


Perfekcyjnie! Z jednej strony to nadal teatr Jury Dzivakou. Oczekujący uwolnienia wyobraźni. Przymknięcia oczu i odcumowania w porcie Realia. Wypłynięcia na szerokie wody marzeń, skojarzeń i kreacji. Dzieci, co z zadowoleniem obserwowałem, wyglądały na zachwycone. Widownię wypełniały okrzyki zdziwienia, śmiech, i krótkie komentarze wymieniane z rodzicami. Nic dziwnego. Pomysł na „Ucho” jest świetny moim zdaniem. Wykonanie jeszcze lepsze. 


Przenosimy się do wnętrza aparatu fotograficznego. Tak anonsowana jest sceneria na początku spektaklu. Dwoje Aktorów w kolejnych scenach-zdjęciach operuje lalkami. Każde zdjęcie to nowa przygoda. Wszystkie łączy tytułowe Ucho. A o jego możliwościach dowiadujemy się z historii, które wnoszą pojawiające się lalki-zwierzęta. Żaba chce zaśpiewać. W swoim żabim języku. Marzy aby ktoś jej śpiewu posłuchał. Zrozumiał. Śpiewa. Ucho wyłapuje słowa żabiego języka. Nasłuchuje i ułatwia tłumaczenie na ludzką mowę. Bez uważnego słuchania nie można przecież niczego dobrze zrozumieć.  Kolejny bohater spektaklu, Zając ma kłopot. Zjadł marchewkowy nos bałwankowi i wstyd mu, bo śnieżny ludzik zamiast pomarańczowego nochala ma teraz brzydką dziurę. A to takie trudne dusić w sobie poczucie winy. O wiele łatwiej gdy można komuś swój przykry sekret powierzyć. Ucho wysłuchuje. Przynosi ulgę. Następnie pojawia się Słonik, który również chce również opowiedzieć Uchu o swoim kłopocie. Ma trudną sprawę, niełatwo z nią poradzić samemu. Ale gdy wypowie się głośno słowa, ktoś ich wysłucha - trudności przestają wyglądać na nie do pokonania. Wreszcie pojawia się Pajęczyca. Oplata ucho nitkami swojej sieci. „Słuchaj tylko mnie!” - sączy do niego swój jad. Stara się zawłaszczyć i zawinąć je w pajęczynę zależności. Podporządkować. Czy to się uda? Zobaczcie Państwo już sami. Najlepiej w towarzystwie małych Widzów. 


Na dodatek lalki są fantastyczne! Projekt scenografii i tychże jest autorstwa Tatsiany Dzivakovej, która wykreowała postaci mocno zapadające w pamięć i zarazem kreatywnie pobudzające wyobraźnię. W pierwszym momencie zaskoczyły mnie pomysłem. Połączeniem ludzkich twarzy z makietami zwierząt. W wielkim uproszczeniu wyglądają tak, jakby Zającowi, Słonikowi, Pajęczycy i Żabie  ktoś do maskotkowych postaci przykleił twarze zdjęte z lokomotyw popularnego niegdyś angielskiego serialu dla dzieci „Thomas the Tank Engine”. Okazało się to znakomitym pomysłem. Każda kolejna postać witana była zdziwieniem i radością maluchów. A co w teatrze dla dzieci może być ważniejsze?  


Bardzo to „Ucho” jest dobrze zagrane przez dwoje Aktorów. Anna Przygoda i Jakub Kowalczyk zmieniają się miejscami, rolami. Przejmują od siebie narrację a momentami prowadzą ją oboje jednocześnie. Wszystko czytelnie, spokojnie i bardzo czysto zagrane. Z wielką przyjemnością słucha się aktorów, którzy nie przekrzykują się na scenie, nie udają na siłę maluchów, nie starają się być zabawniejsi od prowadzonych lalek-postaci. A wymyślona przez Dzivakovą scena, która pozwala na nagłe znikanie z pola widzenia i pojawianie się za moment w zupełnie innym jej miejscu - została tu wykorzystana bardzo umiejętnie. 


„Ucho” powstało na podstawie książki estońskiej autorki Piret Raud. To mądra i pięknie pokazana historia przygód tytułowego bohatera w świecie ciszy, dźwięków, ich narastania aż do bezładnego zgiełku. Są elementy walki dobra ze złem i - tak jak to w bajce być powinno - finałowego tryumfu dobrych przyjaciół pomagających Uchu uniknąć sideł złych słów i kłamstwa. Nie jestem już niestety maluchem, ale na tym czterdziestominutowym spektaklu bawiłem się znakomicie. 



reżyseria i adaptacja: Jura Dzivakou
scenografia: Tatsiana Dzivakova
muzyka: Ilya Semashkevich 

Obsada: Anna Przygoda, Jakub Kowalczyk

Inspicjentka: Anna Przygoda





Komentarze

Popularne posty