Jak bardzo marzysz...

Czy dostrzegasz, że Twoje ciało odbiega od idealnego wzorca, który sączy się z przekazu mainstreamowego? Jest nie tyle idealny, ile wyidealizowany komputerowym skalpelem, zmieniającym ludzi w bogów. Komu wierzysz? Kolorowemu szumowi, czy szaremu rozsądkowi? Stajesz przed lustrem i patrzysz na to, co w zarysie przypomina szkic do sylwetki. Szkic kreślony grubą kreską flamastra. 


Zrób siebie! Zmień! Zmień dietę, nawyki żywieniowe, aktywność, przyzwyczajenia. Zmień. Bądź jak oni. Cyfrowe laleczki z baśniowego świata, w którym ludzie mają włosy przystrzyżone równo jak trawniki, paznokcie błyszczące jak szyby w kabinach prysznicowych, a żywią się kotletami idealnie chrupiącymi jak śnieg pod stopami świętego Mikołaja. Wizja. Świat, do którego dążysz. Dążysz? 


Kiedy dziesięć lat temu Marta Zięba proponowała swoje „Zrób Siebie” jeszcze w praskiej siedzibie Komuny… nie chciało mi się tam pojechać. Było daleko, czułem się zmęczony, przeładowany bodźcami. Żałuję. Bo tam, jak piszą na stronie Komuny Warszawa, narodził się spektakl który wyprowadził Twórców Komuny poza baletowo-performatywną bańkę. Dotarli szerzej. Nadrabiając zaległości po dziesięciu latach zobaczyłem premierę „Powrotu Legendy! ZRÓB SIEBIE” z perspektywy człowieka roku 2026. I powiem, że to się na pewno nie zestarzało. A kto wie, czy natłok zmian technologicznych nie czyni widowiska właśnie teraz najbardziej aktualnym. 


Tak jak zawsze to piszę - siła spektaklu performatywnego tkwi w wieloznaczności. Możliwości subiektywnego, osobistego jego odbioru. Twórcy nadają myślom widzów kierunek. Otwierają wrota śluzy i pozwalają im swobodnie płynąć. Rozlewać się po wyobraźni., Agnieszka Kryst, Ramona Nagabczyńska, Katarzyna Sikora, Paweł Sakowicz, Rob Wasiewicz. Pierwsza liga performerów. Byłbym zdziwiony, gdybym po Ich pokazie nie wyszedł z głową w chmurach. Do tego Marta Ziółek jako demoniczna Angel Dust. No i ten śpiew. Mocny, dźwięczny, wspaniale wkręcony w widowisko. Konieczny dla zbudowania przekazu. Bo nie tylko ciało ma być piękne. Głos także. Śpiewa Maria Magdalena Kozłowska. Świetnie śpiewa. 


Zaczynają „ZRÓB SIEBIE” od nieskoordynowanych, nerwowych fragmentów ruchów. Jak przesuwający się w pamięci ciąg obrazków. Fotografii. Zbudowani z mięśni, ścięgien i kości których nie zawahają się użyć. Widać to. Wiemy to. Ale czekają. Pozwalają się podziwiać. Niespiesznie, bez nonszalancji, z wprawą rozpoczynają pokaz. Rozbiegają się zapełniając scenę sylwetkami. Znaczeniami. Ruchem. Śledzenie ich to przyjemność połączona z zazdrosnym bólem. Rob Wasiewicz werbalizuje w spektaklu ten dylemat: Tak. Chcielibyśmy tak umieć. Być tam. Być jak oni. Pozornie bez wysiłku podnosić stopę ponad wysokość głowy. Z gracją maszerować w mostku, robić salta, przewroty i szpagaty. Bezkosztowo? I tu rusza bombardowanie stroboskopowych lamp. Obraz zmienia się. Rzuceni w przestrzeń pełną błysków i atakującej uszy muzyki patrzymy na diabelski taniec wysłanników Szatana. Bo przecież człowiek w takim tempie, z taką dokładnością i tak do bólu konsekwentnie… Tańczą. Układ złożony z powtórzonych sekwencji ruchów. Zmieniają pozycje. Zbliżają się do widzów. Oddalają. Czy nadal marzysz o naszym miejscu? Ich ciała zaczynają pokrywać się kroplami potu. Usta coraz częściej łapią większe kęsy powietrza. Zmęczenie. Nie ma bezkosztowego osiągania ideału. W realnym świecie wszystko ma cenę. Oni pokazują ile płacą za swoje sylwetki. Zmiana tempa. Zapalają się światła. Widzimy mokrych od potu ludzi. Wysiłek namalowany jego kroplami. Koniec? Nie. Show trwa, bo zmęczenie to funkcja z naszego świata. Performer musi doprowadzić pokaz do końca. Gnie ciało w kolejnych układach aż do fantastycznie zatańczonego, jakby zautomatyzowanego finału. Dynamika. Zlewają się w jeden wybijany uderzeniami stóp o scenę rytm. Po kolei znikają. Odchodzi diaboliczna Angel Dust. Anioł, który strącony z Niebios zahaczył skrzydłami o Ziemię? Przewodniczka po szatańskim świecie pokuszenia?


Cisza. Wstajemy bez wahania do owacji. Kolejny, wspaniały spektakl w Komunie Warszawa. Będą jeszcze dwa pokazy „ZRÓB SIEBIE” - dziś (30.05) i jutro (31.05). Oby wrócili. Za miesiąc. Za dwa miesiące. Sprawdzajcie daty i koniecznie godziny. Potrafią zaskakiwać. 


Koncepcja i choreografia: Marta Ziółek

Kreacja i performance: Maria Magdalena Kozłowska, Agnieszka Kryst, Ramona Nagabczyńska, Katarzyna Sikora, Paweł Sakowicz, Rob Wasiewicz , Marta Ziółek

Dramaturgia: Anka Herbut

Muzyka: Lutto Lento

Scenografia i wizualizacja: Dominika Olszowy

Wideo i oprawa graficzna: Krzysztof Bagiński

Kostiumy: Marta Ziółek

Zdjęcia: Witek Orski, Dawid Grzelak

Menadżerzy projektu: Ewa Paradowska, Dominik Skrzypkowski




Komentarze

Popularne posty