Historia jednej pętli...
Krystyna Janda ma przepis na współczesny, komercyjny teatr. A nawet na teatry, przecież kieruje Och i Polonią. W tym drugim premiera. „Zapętlona” w reżyserii samej Jandy. Ona też gra główną rolę. I to jak gra!
W zasadzie wszystko tu zaczyna się i kończy na świetnym tekście. To nie uproszczenie, chęć prześlizgiwania się po ważnych atrybutach „Zapętlonej”. Jednak od pierwszej chwili słuchanie dialogów, powoli zawiązujących węzeł scenicznej intrygi, jest bardzo przyjemne. Historia opisana przez Matthew Lombardo jest jak rollercoaster. Bawi, wręcz do łez, prawie do ostatnich minut pierwszego aktu. Jednak kilka minut wieńczących go są świetną zapowiedzią drugiej odsłony. Przynętą tego, co może dziać się dalej. A potem nadchodzi ów drugi. Błyskotliwe są nadal dialogi, sytuacyjne żarty i bon moty. Ale to jest rasowe, sceniczne zwierzę ta „Zapętlona”. Przez dłuższy czas drugiego aktu w teatrze panuje cisza. To się znakomicie ogląda. Komedia? Tak, ale komedia z podszewką psychologiczną.
Gdy przyjrzymy się fabule może sprawiać wrazenie historii, w której nie ma potencjału na aż dwugodzinne - z przerwą - widowisko. Wydarzyła się naprawdę w 1965 roku, czy wszystkie jej elementy w spektaklu są zaczerpnięte z rzeczywistości? Nie mnie oceniać. . Tallulah Bankhead która najlepsze lata ma już za sobą, za to znakomicie czuje się z butelką burbona, sarkazmem i niepodrabianym „dahhhling” przychodzi do studia nagraniowego. Czeka na nią montażysta Danny Miller i inżynier dźwięku Steve. Chodzi o nagranie postsynchroniczne jednego zdania, które w montowanym właśnie filmie nie zostało poprawnie zarejestrowane. Ledwie jednego prostego zdania. Kilku słów. I tyle. Może tu niech znajdzie się jedna jedyna moja uwaga? Czy tych pętli w pierwszym akcie „Zapętlonej” nie jest za wiele? Momentami miałem wrażenie pewnego przeciągania struny. Czyli powtarzaniu kolejnych - nie przeczę wciąż zabawnych - scen nagrywania kwestii Bankhead. Czy one, każda z osobna, na pewno wnoszą nowe wartości do spektaklu? Ale to już do rozważenia przez Panią Reżyser.
W bardzo dobrze zabudowującej przestrzeń sceniczną scenografii autorstwa Zuzanny Markiewicz oglądamy znakomite, mistrzowskie wręcz popisy aktorskie Krystyny Jandy w roli Talluli. Jej metamorfoza pod koniec pierwszego aktu podnosi głowy nawet najbardziej już wyczerpanym śmiechem widzom. Nagle w ciągu kilku ledwie kwestii z zabawnie uroczej podchmielonej starszej pani wychodzi postać tragiczna. Kobiety, która całe swoje życie walczyła i walczy. O swoje, o miejsce. Czy opowiada zdarzenia prawdziwe? Biografia Bankhead pełna jest meandrów. Na pewno, jak już pisałem, kilka minut wieńczących akt pierwszy stanowią świetną zapowiedź kolejnej odsłony. A Krystyna Janda szarżuje ale nie przesadza. Dominuje nie tłamsząc sceny i pozostałych postaci spektaklu. Aż do końca trwa jej popis. Niby to jest dość prosta historia, wiele tu nie ma do opowiadania. Miniatura. A okazuje się, że jest, że z tej postaci Krystyna Janda wyciska wspaniałą rolę. Pokazuje człowieka którego życie powoli skazywało na okupiony utrata siebie sukces. A nasz śmiech jest coraz bardziej obudowany zadumą.
„Popis Jandy, w zasadzie monodram” - usłyszałem po próbie generalnej. Nie zgadzam się. Danny Miller Pawła Ciołkosza to pełnoprawny artner na scenie. Kontrapunkt. Jego historia, opowiedziana w drugim akcie jest jak czechowowoska strzelba. Wypala. I wtedy na widowni zapada milczenie. Ciołkosz zagrał w „Zapętlonej” świetnie. Z wyczuciem. Balansuje między oczywistością swojej postaci a jej podskórną, ukrytą, tragedią życia. Gdy ją wydobywa - zaczyna się wielki finał tego widowiska.
Były na scenie Polonii spektakle wielkie nazwiskami, branymi z najwyższej półki literatury. Byli takie, które pysznią się wielkimi nazwiskami ludzi teatru. Jest „Zapętlona”. Spójne, świetne dzieło teatralne. Bardzo warto się wybrać moim zdaniem.
Reżyseria: Krystyna Janda
Tłumaczenie: Andrzej Kłosiński
Scenografia i kostiumy: Zuzanna Markiewicz
Światło: Katarzyna Łuszczyk
Asystent ds. scenografii i kostiumów: Małgorzata Domańska
Realizacja dźwięku: Michał Cacko
Realizacja światła: Waldemar Zatorski
Realizacja projekcji: Paweł Nowicki
Producent wykonawczy: Rafał Rossa
Obsada:
Krystyna Janda, Paweł Ciołkosz, Adam Tomaszewski


Komentarze
Prześlij komentarz