Umarłem, ale dlaczego żyję?

Co wiemy, w naszym powierzchownym postrzeganiu świata, o Łazarzu? Mężczyźnie cztery dni po śmierci wskrzeszonym przez Jezusa, który najpierw zapłakał przy jego grobie. Potem pocieszając siostry zmarłego zawołał: Łazarzu wstań! I stał się cud. Pierwowzór Zmartwychwstania Pańskiego? Wprawka przed tym najważniejszym z ważnych Zmartwychwstań? 


Rozważania nad dziwnym przypadkiem Łazarza w Wielki Piątek wieczorem zawładnęły sceną KZ Sienna, czyli siedzibą Kościoła Zielonoświątkowego. Spektakl „Dlaczego? Dziwny przypadek Łazarza” wyreżyserowała i napisała do niego scenariusz Edyta Duda - Olechowska. A chór Sienna Gospel Choir poprowadziła Anna Bajak. 


Jeśli będę żyć, a szaleńcy u sterów świata pozwolą na kolejne Wielkie Piątki, to już wiem gdzie będę każdy z nich spędzać. Właśnie na Siennej. Mogę tylko żałować ostatnich dziewięciu lat. W tym roku spektakle wielkopiątkowe obchodziły dziesięciolecie swojej obecności w KZ Sienna. Pokazano widowisko na tak wysokim poziomie artystycznym i tak inspirujące intelektualnie, że pozostaje tylko nieśmiało prosić aby można było te emocje przeżyć jeszcze raz. 


W roli Łazarza Marcin Sztabiński. Świetny pomysł na tytułową postać wypracowali Twórcy spektaklu. Poznajemy Łazarza zwykłego. Ludzkiego mimo cudu, który stawia go w pewnym aspekcie tuż obok Chrystusa. Cud zmartwychwstania dotyka zwykłego człowieka, który nie ma w zamian do wykonania żadnej misji. Nie otrzymuje wskazówki jak ma żyć. Po prostu odchodzi i znika z kart Nowego Testamentu. Dalsze jego losy to legendy. Cypr? Francja? Nie ma nic pewnego. Biblijny przekaz opisuje zdarzenie jako ulitowanie się Chrystusa nad lamentem Marty i Marii, opłakujących zmarłego brata. Mimo czterech dni od śmierci Łazarz na wezwanie Jezusa wstał z martwych. Zdjęto z niego całun i pośmiertne bandaże. Odszedł wolny, tak jak mu Jezus nakazał. 


Spektakl Edyty Dudy-Olechowskiej to próba „dopisania” tego, co mogło się z Łazarzem stać tuż po i w najbliższych dniach, jakie upłynęły od jego wskrzeszenia. Zwykły człowiek. Zagubiony w gąszczu pytań. Dlaczego on? Co wyróżniło go spośród tłumu umierających i opłakiwanych przez bliskich? Dlaczego Jezus zdecydował się właśnie na jego przykładzie pokazać swoją wszechmoc i zarazem udowodnić, że śmierć jest tylko sługą w jego orszaku. Można ją pokonać, odwrócić jej wyrok. Przywrócić ciału duszę. 


A gdyby Łazarz powstał z grobu w dzisiejszym świecie? Jakaż by to była medialna sensacja! Jak mnożyłyby się wyświechtane pytania typu „Co pan czuł?”, „Co Łazarz poleca jako środek na długowieczność?”, a może „Czy serce Łazarza jest wolne?”. Powierzchowność naszego myślenia o otoczeniu spycha nas poza nurt intelektualny, na margines zostawiony dla banału. Czy ktokolwiek byłby w stanie zapytać człowieka, któremu Bóg podarował drugą szansę o coś sensownego? I co by to było?


Po ciężkiej chorobie sobie umarłem - zaczyna Marcin Sztabiński każdy monolog swojego bohatera. Patrzymy na cud Łazarza z różnych perspektyw. Korzyści człowieka obdarowanego darem ponownego życia. Czy teraz będzie cenić je bardziej? Zostanie uzdrowiony i wybawiony z klatki choroby? Dokąd pójdzie Łazarz i komu będzie solą w oku a kto pochyli głowę przed jego cudem? Sztabiński obraca w dłoniach powierzoną sobie postać jak szkiełko. Wielobarwne, strzelające różnymi kolorami. Odarty z mitu biblijnego Łazarz wydaje się być zagubiony. Oszołomiony sytuacją. Jaki zresztą miałby być? Czy kiedykolwiek zmartwychwstanie nie wzbudziłoby sensacji?


Zastanawiająco mało jest o nim w Piśmie. Spektakl otwiera oczy na to, co zazwyczaj pomijamy. Łazarz jako spiritus movens dalszych wypadków, prowadzących do Ukrzyżowania. Chrystus ratując go z rąk śmierci zarazem wydaje wyrok na samego siebie. Jego nauczanie zaczyna być groźne dla Arcykapłanów. Kwestionuje ich moc. Lud może zażądać Jeśli jesteście tacy jak on, podnieście kogoś grobu! Chrystus zrobił to ot tak. Od niechcenia niemalże. I jako zagrożenie dla porządku tamtego świata musi oddać życie za sprokurowany cud. Dlaczego jednak przy okazji ukrzyżowania go nie pozbyto się Łazarza? Likwidacja świadka byłaby tu całkiem logicznym postępowaniem. 


Trwają arcy ciekawe rozważania w takt słów wypowiadanych przez Marcina Sztabińskiego. Jego Łazarz zaskakuje. Jest zwyczajnie ludzki. W krwioobiegu znów płynie mu gorąca, żywa krew. Mówi i mierzy się z dylematami tak, jakby wskrzeszenie było większym kłopotem, niż szczęściem. Im więcej stawia pytań, tym mniej potrafi na nie odnaleźć odpowiedzi. Wreszcie znika. Cudowna zagadka nierozwiązywalnych ludzkich dylematów. Życia i Śmierci. Zbawienia i Potępienia. I wciąż powracającego pytania: Dlaczego właśnie on? Co chciał powiedzieć Jezus jego cudownym przywróceniem do życia? Miał być Łazarz jedynie boskim narzędziem? Przynętą rzuconą aby wyzwolić ostateczny strach i nienawiść Arcykapłanów?


Przerwy między monologami Łazarza to wspaniałe występy wspaniałego Sienna Gospel Choir. Powołała go do życia, ale nie wskrzesiła tylko stworzyła, Anna Bajak. Artystka i propagatorka muzyki gospel. Zaśpiewali wprost fantastycznie. Z każdym kolejnym songiem rósł we mnie sprzeciw. Nie zgadzam się na to, aby to trwało tak krótko! Na dodatek wspaniałe Solistki i Soliści, z których  wymienię, za co przepraszam, tylko dwoje.  Ale ich głosy zabrzmiały mi w uszach najmocniej. Najbardziej trafiły do serca. Karolina Drewnik i Krzysztof Szczepaniak. Pani Karoliny nie miałem dotychczas zaszczytu usłyszeć. Tym większe zrobiła na mnie wrażenie swoimi możliwościami wokalnymi. Śpiewała tak, jakby i tu dział się cud. Tuż obok mojego miejsca w ławce. Aż drżało powietrze, gdy śpiewała. Krzysztof Szczepaniak, pojawiający się gościnnie, ma w tym spektaklu rolę genialną. Wchodzi na scenę i po prostu ją w swoich songach opanowuje. Dylemat Chrystusa proszącego o odsunięcie kielicha - ten słynny fragment modlitwy z Ogrodu Getsemani tuż przed aresztowaniem i umęczeniem.  Szczepaniak zaśpiewał to tak, że już nie powietrze, ale mury na Siennej zadrżały. Chciałbym otrzymać dar wskrzeszania spektakli. Codziennie wskrzeszałbym „Dlaczego? Dziwny przypadek Łazarza”. I codziennie oddawał się przyjemności obcowania z teatrem, misterium i muzyką na tak wysokim poziomie. 


Wspaniały wieczór i wspaniałe przeżycie Wielkiego Piątku. Mogę tylko żałować, jak już napisałem, że dopiero w tym roku trafiłem na Sienną. Serdecznie Państwu rekomenduję obserwowanie dróg i ścieżek, którymi podąża Sienna Gospel Choir. A może i „Dlaczego? Dziwny przypadek Łazarza” jeszcze kiedyś pojawi się na scenie… 


Reżyseria i scenariusz: Edyta Duda Olechowska

Teksty piosenek: Alicja Maciejowska


Obsada:


Karolina Drewnik

Marcin Sztabiński

Krzysztof Szczepaniak

Mateusz Weber


Sienna Gospel Choir pod dyrekcją Anny Bajak









Komentarze

Popularne posty