Ocean możliwości

Ocean jest jak lustro. Gdy chce. Bo w chwilę potem może zmusić człowieka do rozpaczliwej walki o życie. Zalewać falami wody. Zawiesić gdzieś między życiem a śmiercią. Snem a jawą. Wielością w samotności. „Doba” w reżyserii Dawida Żakowskiego to monodram o granicy ludzkiej wytrzymałości. Ocieraniu się o szaleństwo po to, aby łamać bariery własnej ciekawości świata. Na scenie performer Paweł Mandziewski i twórca muzyki - Mikołaj Wójcik. Razem z nimi wyruszamy w pełną przygód, realistycznie wykreowaną podróż. Odtwarzamy wyprawę Aleksandra Doby przez Ocean Atlantycki.  


To nie jest po prostu widowisko-słuchowisko, w którym dowiadujemy się ile waży kajak i z czego zrobione są wiosła. Byłoby to płytkie. Nieoceaniczne. Mandziewski wiesza widzom poprzeczkę znacznie wyżej. W godzinnym przedstawieniu przenosi się z pokładu sunącego przez Atlantyk kajaka do garderoby aktora, szukającego pomysłu na wykreowanie postaci podróżnika-herosa. Pauza! Komenderuje performer. Sztuka teatralna to poszukiwanie. Ciąg powtórzeń. Powolne dochodzenie do absolutu. Błysk geniuszu? Sam błysk nie wystarczy. Trzeba mozolnie, fizycznie zbudować rolę. Fascynujące jest obserwowanie jej powstawania. Poszukiwania metody w bezliku możliwości. Drogi przez ocean rozwiązań scenicznych. Bo taka paralela została tu zarysowana. 


Znajduje? Jak Telemach opuszcza bezpieczną Itakę i w poszukiwaniu śladów ojca doświadcza przygód. Zmęczenia. Zwątpienia. Bo w tym spektaklu jest nie tylko Doba i jego wspomnienia. Nie tylko rozważania nad poszukiwaniem artystycznych środków wyrazu. W świecie bezkresu oceanu jest także homerowska „Odyseja”. Jest tajemnicze szaleństwo Trójkąta Bermudzkiego. Halucynacje szarpanego zmęczeniem podróżnika zanurzonego w pustce. Wdech-wydech. Ruch wiosła. Mięśnie jak stalowe liny poruszają ciałem, które zamienia się w prącą przed siebie maszynę. Wieloznaczność jednak nie razi i nie przytłacza. Pozwala z przyjemnością na obranie własnego kursu i dowolną percepcję widowiska. 


Jest „Doba” także ciekawym studium warsztatowym. Monolog aktorski, taniec współczesny, pantomima. Wszystko splata się tutaj w podstawowe elementy składowe sztuki performatywnej.  Staje się jej definicją. W „Dobie”

gra każdy mięsień medium-performera. Kapitalne wrażenia estetyczne wywołują jego interakcje ze światłem, widzem i swoim doświadczeniem życiowym. Bo przecież Mandziewski wciela się w postać podróżnika starszego od siebie o prawie czterdzieści lat. Musi go wyczuć. Zrozumieć. Stworzyć na potrzeby sceny. I ten proces można krok po kroku w „Dobie” prześledzić. Poznać. 


Znakomity, działający na wyobraźnię, świetnie zilustrowany muzyką i światłem spektakl Teatru Sztuka Nowa. Warto go zobaczyć w Centrum Promocji Kultury na Podskarbińskiej. A niebawem, co jest wiadomością znakomitą, jak zapowiedział Dawid Żakowski także w siedzibie Sztuki Nowej, która znajdzie swoją przystań na Lubelskiej w Warszawie. 


Kto z Państwa jest gotowy na godzinną podróż przez Ocean Sztuki? Myślę, że warto w tej rejs się udać. „Doba” Teatru Sztuka Nowa tylko czeka aby ruszyć w kolejne rejsy. 


Realizatorzy:


Reżyseria: Dawid Żakowski
Tekst: Patrycja Babicka
Performer: Paweł Mandziewski
Muzyka: Mikołaj Wójcik
Produkcja: Sztuka Nowa / Iwa Ostrowska




  

Komentarze

Popularne posty