Nadchodzi niezły spektakl!

Lubię teatr, w którym współczesność przegląda się jak w lustrze. Tafla szkła powiększa, czy też mocniej akcentuje pewne aspekty jej twarzy. Zwraca na nie baczniejszą uwagę, inne pozostawiając w tle. Nie wykrzywia, nie narzuca widzowi jedynie słusznego odbioru. Nie staje się ów teatr sędzią ludzkiej sprawy. Lubię taki i go szukam. 


Znalazłem w Teatrze Scena Współczesna. Taka jest ich najnowsza premiera „Ai nadchodzi” w reżyserii Magdaleny Engelmajer i Szymona Turkiewicza. Wreszcie ktoś zmierzył się z demonem sztucznej mądrości. Rzucił jej cień na dom zwykłej, dzisiejszej rodziny. Żyją w wielkim mieście, w układzie dwa plus jeden. Familia Szotów, czyli ona kreatywny grafik, on scenarzysta filmowy i wesoło krnąbrny dziewięciolatek. No i oczywiście skradająca się ku nim tytułowa AI. 


W szpony wpadają po kolei. Mają zabawne zauroczenia łatwym i pozornie lepszym światem. Każde na swój sposób przeżywa fascynacje kojącym głosem cyfrowego przyjaciela. Zaczyna się to od Pani Szot, która z nadmiaru wolnego czasu czyni przestrzeń wypełnioną innowacjami, projektowanymi przez asystenta AI. Magdalenie Engelmajer bardzo dobrze udało się uchwycić metamorfozę człowieka osobowościowo stanowiącego dla sztucznego świata cel najłatwiejszy. Jej bohaterka zaczyna spektakl mówiąc sloganami wyciętymi z podręczników lifestyle’owych, skompilowanych z mową „celebryckich kołczów”. Fascynację możliwościami AI przekłada na infantylne odrealnienie relacji domowych. Powoli rozsmakowuje się w proponowanych rozwiązaniach, ich łatwości zastosowania i wykorzystania.  Pierwszym sygnałem ostrzegawczym staje się rozmowa o pracę, gdy przygotowana przez AI mierzy się z… AI zastępującą ludzi w każdym zawodowym aspekcie. Aż nadchodzi moment… zabicia pluskwy pluskwy! Tak, w domu Szotów pojawia się pewien owad, zostaje potraktowany wrogo  według wskazania sztucznej inteligencji i pośmiertnie staje się symbolem zjawiska, które w języku osób obeznanych z AI nazywa się halucynacją. Czyli mówiąc po prostu - założonym i wpisanym w kontakt ze sztuczną inteligencją marginesem błędu. Od tej chwili kobieta zaczyna się zmieniać. Przyjemnie jest obserwować jej przebudzenie. Stopniowy powrót do świata realności. 


Podobną, choć bardziej wyrafinowaną drogę, przechodzi Michał Szot, grany przez Bartosza Mazura. Właśnie dowiedział się, że za trzy dni musi oddać scenariusz filmowy oparty o ideę inkluzywnosci i prasłowiańską kanwę. Perspektywa współpracy z cyfrowym głosem doradczym kusi i Michał ulega. Powstaje fundament filmu tak zwariowanego, że z przyjemnością bym go zobaczył, a osadzona w spektaklu komisja konkursowa bez żadnych wątpliwości przyznaje mu statuetkę zwycięzcy. Czy „genialny” scenarzysta będzie w stanie uczciwie przyznać się do oszustwa, polegającego na wykorzystaniu AI przy kreowaniu kolejnych scen fabuły? Jakie wyciągnie z tej sytuacji wnioski? - to już trzeba zobaczyć, a w zasadzie uważnie wysłuchać w jego ostatnim monologu.  


Trzecia postać „AI nadchodzi” budzi najwięcej sympatii i uwagi, choć aktorem zawodowym na razie przynajmniej nie jest. Ale - wszystko przed Maksymilianem Turkiewiczem, który zagrał dziewięcioletniego Maksa i zapewne jest rówieśnikiem swojej scenicznej postaci. Cieszy oko jego skupienie na roli, szacunek dla teatru. A przede wszystkim to, co powiedział mi w biegu po spektaklu, gdy gratulowałem mu występu. On się w tym „AI nadchodzi” znakomicie po prostu bawi. 


A teraz gwóźdź programu. Napiszę przewrotnie. Nie wiem, czy ten spektakl jest dodatkiem do recitalu, czy recital wkomponowuje się w spektakl. Bo słuchanie Pauliny Sobiś-Majchrzak, śpiewającej w „AI nadchodzi”, to zupełnie odrębna, wielka przyjemność. Piękny głos, piękne melodie i bardzo dobre aranżacje akompaniującego jej Szymona Turkiewicza czynią z elementu muzycznego wartość mogącą spokojnie być uznaną przez widzów za jedyny i wystarczający powód zobaczenia „AI nadchodzi” nie raz, a co najmniej dwa razy. Śpiewa balladowo, rockowo, miałem wrażenie że także lekko jazzowo. Jej opowieść o człowieku w kontakcie z AI uskrzydla ten spektakl. Dodaje mu blasku a widzom pozwala jeszcze głębiej i lepiej „wejść” w sytuacje ludzi uzależniających się od algorytmów, loginów i innych współczesnych nam świecidełek. 


Wielkie brawa kieruję także do Artystów - amatorów, czyli uczestników warsztatów teatralnych „Zagraj życie po swojemu”. Państwa udział w „AI nadchodzi” powoduje, że momentami zastanawiamy się siedząc na widowni czy to spektakl, czy rzeczywistość i w którym momencie sami płynnie przekroczymy granicę „czwartej ściany” stając się aktorami-uczestnikami wydarzeń na scenie. 


Twórcom „AI nadchodzi” udało się w 90 minutowej komedii muzycznej mądrze pokazać wiele aspektów uzależnienia i wykorzystania sztucznej inteligencji w codziennym życiu. Od zagrożeń płynących z uzależnienia od banalnych w gruncie rzeczy porad cyfrowego „mędrca”, poprzez te płynące z jego ledwie pozornej nieomylności, którą sprytnie tuszuje błędy - aż do uczciwie ukazanych korzyści. Bo takie przecież ewidentnie są, jeśli wykorzystując zdrowy dystans i ludzką zdolność do autorefleksji nauczymy się świadomie i z umiarem do AI podchodzić. To duży walor tego widowiska. Jest komediowym ujęciem perypetii z AI. Ale to mądra komedia. Nie zlepek wygłupów. 


Czy Szotowie wrócą z podróży do cyfrowego niebytu? Wyrwą się ze szponów kusiciela? Zobaczcie Państwo sami w Teatrze Scena Współczesna. Mnie spektakl zainteresował, rozbawił i dał do myślenia. Chciałbym, aby symboliczna przygoda teatralnej rodziny z AI była alegorią drogi całej ludzkości. I doprowadziła ją do rozsądnego umieszczenia sztucznej inteligencji tam, gdzie jest miejsce nie na bogów, a na narzędzia.  


Szansa na to jest. Dowodem właśnie teatr i renesans jego atrakcyjności. W zalewie sztuczności i uproszczeń szukamy prawdziwych doznań. Kreacji człowieka dla człowieka. A te można znaleźć bodaj tylko na teatralnych scenach. Tu aktor staje oko w oko z widzem i stwarza dla niego dowolny świat, używając swoich realnych narzędzi: talentu, warsztatu i doświadczenia. Uzależnienie od AI zagraża tym, którzy w swoim smutnym świecie nie dopuszczają myśli o wadze własnych możliwości. Umykają do cyfrowych doradców, uporczywie przekonując samych siebie, że to ucieczka do przodu nad którą zachowują pełną kontrolę. Im także sugeruję zobaczyć „AI nadchodzi”. Jako pewnego rodzaju światełko wyzwolenia. 


Inscenizacja / Scenariusz / Video: ME/ST
Magdalena Engelmajer

Szymon Turkiewicz


Muzyka / Piosenki:
Szymon Turkiewicz

 

Występują: 

Magdalena Engelmajer
Bartosz Mazur
Maksymilian Turkiewicz

 

Muzycy:

Paulina Sobiś-Majchrzak – wokal

Szymon Turkiewicz – bas, loopy, piano

Kostiumy:
M. Engelmajer

 

Opieka artystyczna:

Włodzimierz Kaczkowski

 

W spektaklu biorą udział uczestnicy warsztatów teatralnych „Zagraj życie po swojemu” 





Komentarze

Popularne posty