Ładne rzeczy

Sypnęło przyjemnościami wokalnymi. Niedawno Karolina Klich ogłosiła wydanie swojej płyty „Męskie dłonie” - całkiem zresztą udanej kompilacji tego, co śpiewa w monodramie pod takim samym tytułem i innych własnych kompozycji ocierających się o balladę ale także hip-hop. A przyjemność druga miała miejsce w Przestrzeni 71, czyli nowej siedzibie Teatru Druga Strefa. Na scenie Julia Domańska i „Rzeczy osobiste”. 


Bardzo intymne są te ballady. Pięknie napisane, bardzo spójnie brzmią ich słowa ze scenicznym wizerunkiem Artystki, pięknie zaśpiewane. Nic dziwnego. Przecież Julia Domańska właśnie kończy wokalistykę jazzowo-estradową na łódzkiej Akademii Muzycznej. A jednak jazzu było mało. Tego chropawego, ocierającego się o blues. Zamiast niego refleksyjne ballady zawładnęły maleńką ale bardzo dobrze oddającą dźwięk w kierunku widowni salą Drugiej Strefy. Pomysł na organizowanie tu kameralnych koncertów uważam za bardzo dobry. Widownia, jak podaje strona internetowa Teatru, ma ledwie 41 miejsc. Można skupić się na słuchaniu niemal w warunkach idealnych. Poczuć kontakt z artystą i jego twórczością bez wychylania się rozpaczliwie z ostatniego rzędu, aby zobaczyć choć gryf gitary na scenie. 


Jestem wrednym człowiekiem/ o co wam chodzi/ skoro już wiecie że ja/ już naprawdę nie umiem nie płakać/ Jestem samolubna i zła/ Jestem zła/ jestem naprawdę straszna/ nie chcesz mnie spotkać ani pogłaskać/ Nie zapomnij przypomnieć mi że ja/ jestem samolubna i zła.” Śpiewa Domańska (Jestem zła). I wokół niej tworzy się unikatowy, pięknie rezonujący z własnymi przemyśleniami każdego słuchacza, nastrój. Zanurzając się w muzykę zobaczyć w niej siebie, swoje doświadczenia życiowe. A piosenki Domańskiej niespodziewanie urywają się po to, aby kolejna dostarczała nowych wrażeń. Pożywki myślom. Słowa pisane sercem i emocjami. Przynoszące wrażenie, że artystka zaklęła w nich serce i jego wszelkie zadrapania. 


Świetnie się słuchało tego koncertu. Chociaż moim zdaniem Domańska mogłaby w niektórych utworach pójść dalej. Pokusić się o bardziej „drapieżne” aranżacje. Warunki po temu ma wprost wymarzone. Dała temu dowód w pierwszej zaśpiewanej podczas koncertu piosence oraz dwóch go zamykających. Podobnie było z bisami. Tam wyraźnie rozluźniona artystka brzmiała wyraziście, barwnie. Wyszła ze swojej bezpiecznej przestrzeni w której, mam wrażenie, nadmiernie się ukrywa. Jej ruchy na scenie, nerwowe poprawianie świetnie dobranego czarnego kostiumu, cichy głos. Może to trema? Jeśli tak, to niepotrzebna. Widownia była przez cały czas koncertu jej wielkim sprzymierzeńcem. 


Mieliśmy okazję przypomnieć sobie to, co do tej pory Domańska wydała na kilku singlach, z których ostatni, „Ciepłe światło”, ukazał się 30 stycznia 2026 roku. A nowe wydarzenia muzyczne w jej karierze już za moment. 24 kwietnia, jak zapowiadała, będzie można usłyszeć kolejny singiel. Natomiast w czerwcu artystkę czekają dyplomowe egzaminy na studiach. Słuchając Jej piosenek w wersjach studyjnych, które błyskawicznie sobie odnalazłem i włączyłem - życzę już teraz wspaniałego dyplomu i wielu udanych występów na koncertach. I powtórzę. Fajnie byłoby bardziej skorzystać z tego pięknie brzmiącego głosu w niektórych balladach. Tych najbardziej osobistych ze wszystkich „Rzeczy osobistych”. 


A na zakończenie garść informacji o Teatrze Druga Strefa, który jak Feniks otrząsa się z pożarowego popiołu w nowej siedzibie przy Modzelewskiego 71. Ta bardzo ważna w Warszawie scena niezależna w kwietniu proponuje, poza znanymi już autorskimi spektaklami, spotkanie z muzyką klasyczną. Pod koniec miesiąca natomiast ciekawie zapowiadający się spektakl „Shame on you” w wykonaniu Travelling Theatre z Zurychu. Natomiast pierwsza premiera Drugiej Strefy w nowym miejscu zapowiadana jest na początek czerwca. Nic tylko śledzić repertuar. 


Julia Domańska - wokal, teksty

Jarek Wykowski - fortepian

Mateusz Tomaszewski - perkusja

Łukasz Izdebski - gitary



Komentarze

Popularne posty