Trąbka jak kalejdoskop

„Trąbka do słuchania” Wrocławskiego Teatru Współczesnego  przyjechała do Warszawy. W ramach Festiwalu Nowe Epifanie przedstawienie można było zobaczyć w Teatrze Powszechnym. Reżyseruje Weronika Szczawińska. 


Spektakl urzeka kolorami i kreatywnością form. Począwszy od dziwacznego, patchworkowego namiotu który w prologu widowiska zostaje podniesiony nad sceną, przez surrealne pobudzające wyobraźnię kostiumy, aż do charakteryzacji. Namiot ma zresztą sens: Weronika Szczawińska proponuje widzom wycieczkę w plener. Do objazdowego teatru komediantów. W takiej konwencji - krotochwili i absurdu - utrzymane jest reżyserowane przez nią widowisko. Można powiedzieć, że „Trąbka do słuchania” z Wrocławia jest jak pokaz możliwości kalejdoskopu. Wszystko szybko się w nim zmienia, kusi kolorami i atrakcyjnością projektów. Ale czy to wystarczy?


Tak, nie przeczę. Momentami niektóre surrealne sytuacje i monologi są zabawne. Przypominają prozę Borisa Viana dajmy na to. Jednak tekst, będący próbą ekshumacji nadrealizmu lat dwudziestych ubiegłego wieku w jego czystej postaci, albo sam w sobie jest zbyt płytki aby wybrzmieć na scenie albo Twórcom zabrakło inwencji. Nie wiem - nie czytałem powieści Leonory Carrington. Wychodzę z założenia, że spektakl powinien sam mówić głośno i wyraźnie. Nie może być tak, że do jego pełnej percepcji potrzeba jest znajomość adaptowanej literatury.  A tu - teatralna wersja „Trąbki” jest płytka. Bardzo płytka. Sprowadza się do tego, że jak się ma ponad osiemdziesiąt lat, to nadal ma się prawo do samostanowienia i nie obdarza się zaufaniem ludzi będących przed siedemdziesiątką. 


Rzecz dotyczy starszej pani. Marion Leatherby mieszka z synem i wnukami w Meksyku. Marnie słyszy, ale pewnego dnia dostaje od przyjaciółki tytułową trąbkę. Ta pozwala jej dowiedzieć się co myślą o niej najbliżsi i jakie mają wobec staruszki zamiary. A te są mało, rzekłbym, rodzinne. Marion ma trafić i trafia do domu opieki rządzonego (podobno twardą ręką ale w spektaklu tego nie zauważyłem) przez doktora Gambita i jego żonę. Poznaje grupę współmieszkanek. Gdy zaczynają podejrzewać, że w domu doszło do morderstwa wzniecają bunt. W tak zwanym nieładnie międzyczasie Marion śni historię świętego Graala. Doprawdy, gdy się to wszystko niczym gąbkę odciśnie, zostaje tyle co na łyżeczce do herbaty. 


Mamy na scenie trzynaścioro aktorów. Zmieniają się w przeróżne postaci w zależności od meandrów nadrealnego tekstu. Żadna z nich nie jest jednak na tyle mocna, na tyle charakterystyczna, aby zapaść w pamięć. Są miłe jak tworzone na ekranie barwne projekcje kalejdoskopu. Zmieniają się w konfiguracjach, świecą różnym natężeniem. Ale gdy gaśnie lampa kalejdoskopu gasną i one. Nie zostaje z nich nic w pamięci. W zasadzie zapamiętałem tylko postaci kreowane przez Julię Gadzinę. A to dlatego, że pięknie gra na skrzypcach. Czy o to chodziło? Wątpię. 


Z opisu tej powieści zamieszczonego na stronie Wydawnictwa Literackiego dowiedziałem się, że: „Trąbka do słuchania Leonory Carrington to jedna z najważniejszych powieści feministycznych. Ekscentryczna i wyzwolicielska.”. Zdziwiłem się. Jeśli to jest jedna z najważniejszych powieści feministycznych, to sceniczne popisy z Wrocławia tego nie oddają moim zdaniem. 


Przyjemnie się to natomiast ogląda. W zależności od poczucia humoru można się tu i tam roześmiać. Można skupić się na podziwianiu kreacji scenograficznych i kostiumowych. Można z przyjemnością słuchać pięknie podawanego tekstu, wreszcie nieskażonego mikroportami. Można wiele. Ale moim zdaniem widzowie szukający czegoś więcej niż błyski i refleksy światła wyjdą z „Trąbki do słuchania” Weroniki Szczawińskiej zawiedzeni. Wiele materiału do przemyśleń to ten spektakl nie dostarcza.  


obsada

Mariusz Bąkowski – Biskup

Anna Błaut – Marion

Krzysztof Boczkowski – Maude, Weronika, Galahad, Muriel, Robert, chórzysta

Elżbieta Golińska – Christabel, chórzysta

Anna Kieca – Dona Rozalinda, Zam Pollum, Noiram

Dominika Probachta – Natasza, Pontefact, chórzysta

Beata Rakowska – Van Tocht, Anubet, chórzysta

Irena Rybicka – Anna, chórzysta

Dominik Smaruj – Dr Gambit, Marlborough, chórzysta

Jolanta Solarz-Szwed – Georgina, chórzysta

Magdalena Taranta – Markiza, Dominico

Lina Wosik – Carmela, chórzysta

Julia Gadzina – Pani Gambit, bard/listonosz Taliessin


twórcy


Twórcy

„Trąbka do słuchania” na podstawie książki Leonory Carrington, tłumaczenie Maryna Ochab

Reżyseria: Weronika Szczawińska
Adaptacja, dramaturgia, współpraca reżyserska, opracowanie muzyczne: Piotr Wawer jr
Scenografia, kostiumy, światło: Marta Szypulska
Kompozycje, aranżacje: Julia Gadzina
Choreografia: Alicja Czyczel
Inspicjentka: Katarzyna Krajewit
Asystentka reżyserki: Anna Kieca
Realizacja światła: Jan Sławkowski




Komentarze

Popularne posty