Wariacje na zadany temat
Teatr to magia i pewnego rodzaju umowa. Twórców, Aktorów i Widzów. Umawiamy się na konwencję. Dlatego człowiek może być krzakiem bzu, słoikiem dżemu, albo białym niedźwiedziem z Zakopanego. Nawet nie niosąc na grzbiecie utra i wielkiej puchatej głowy. Umawiamy się i dotrzymujemy słowa. To najpiękniejszy z możliwych kontraktów. Porozumienie wyobraźni. Świetnie pokazuje to Anna Karasińska w swojej „Fantazji”. Spektakl powraca na scenę TR Warszawa, na której miał premierę w 2017 roku.
Sześcioro aktorów. Pusta scena. Ciemno. Kostiumy? Współczesne ubrania. Ot, ludzie których można spotkać na każdej ulicy od maja do września. W tle głos Anny Karasińskiej. Narratorki. Pani Reżyser. Aktorzy w takt jej poleceń wcielają się w kolejne postaci. Kilka minut, czasem nieco dłużej. I zmiana. Losowa. Nie ma stałych ról. Każdy może być każdym. Tylko Dobromir Dymecki ma przydzieloną postać. Na chwilę zostaje białym niedźwiedziem. Potem już rusza karuzela. Arcyciekawy eksperyment sięgający do jądra, fundamentu teatralnej umowy. Patrzymy na fikcję w czystej postaci. Nie ma żadnego wzmocnienia w postaci scenografii, czy rekwizytów.
Właśnie. Przecież ci aktorzy nie mają codziennych zawodowych narzędzi. Ledwie jeden rekwizyt - jogurt, który w tym spektaklu palcem wyjadała Zofia, a podawał go jej Rafał Maćkowiak. Zamieniają się w drzewa, ludzi stawianych w kłopotliwych albo po prostu codziennych sytuacjach. Umierają, ożywają. A wszystko to prawie bez dialogów. I co? I to jest właśnie fascynujące! Bo z perspektywy czwartej ściany poddajemy się sugestywnemu głosowi narratorki. Widzimy w aktorach postaci, których odegranie im zadaje. Mimo tego, że oni wykonują niewiele gestów. Zachowań mimicznych. Gesty i mimika się powtarzają, a mimo to dostrzegamy w aktorach kolejne, zupełnie różne od poprzednio kreowanych, postaci. Poruszają się w zasadzie tylko podczas zmiany konfiguracji. Zmiany miejsc na scenie. Wierzymy im. Wierzymy w baśń, jaką dla widzów tworzą. Wierzymy nawet w chińską prowincję, w której utopił się pewien człowiek. Aż do momentu, gdy głos narratorki informuje, że taka prowincja nie istnieje.
Czysta iluzja. Wspaniała zresztą. Zaśmiewamy się wraz z Aktorami, którzy znakomicie się bawiąc kreowaniem czegoś wyłącznie z własnych umiejętności i talentów są koncentratem teatru. To z jednej strony musi być bardzo trudne, z drugiej rozwijające doświadczenie artystyczne. Można je przyrównać do muzycznych wariacji na zadany temat. Muzyk siada do instrumentu, słuchacze podrzucają melodię. Łapie ją w locie i gra. W „Fantazji” są wariacje aktorskie. Improwizacje? Moim zdaniem - nie. Przecież to jest opracowane, przećwiczone i wypróbowane. Mimo tego, że każdy może być każdym na zmianę.
Rafał Maćkowiak podnosi ręce. Tym razem staje się krzakiem bzu. Zofia Wichłacz kładzie się na scenie. Jest oblizaną łyżeczką wyjętą z dżemu. Adam Woronowicz i Dobromir Dymecki zamieniają się w słoiki dwóch dżemów. Morelowego i kiwi. Karolina Kraczkowska to rozmarzony chłopiec, a Maria Maj jest osą, która za moment wystraszy go na śmierć. Patrząc szkiełkiem i okiem - widzimy grupę zwyczajnie ubranych ludzi w różnych pozach na scenie. Patrząc wyobraźnią - leniwe, letnie popołudnie na werandzie wakacyjnego domu. Wystarczy tak niewiele. To przecież tylko uchylenie okna tejże wyobraźni. Kim będą jutro? W kolejnym spektaklu? Jakie role przydzieli im narratorka?
Wspaniały spektakl dla tych, którzy chcą zrozumieć teatr. Zobaczyć, jak zawiera się umowa, o której napisałem na początku. Poczuć ten lot, gdy zapominamy o bożym świecie i widzimy rzeczy, które powstają wyłącznie dzięki zdolnościom kreatywnym. „Fantazja” Anny Karasińskiej to zarazem znakomity test, któremu widz może poddać się bezpiecznie. Wynik i analizę przeprowadza sam, bez udziału osób trzecich. Test możliwości swojej indywidualnej wyobraźni. Bo przecież każdy ten spektakl może postrzegać na swój osobisty sposób. Zobaczycie krzak bzu, człowieka który wstydzi się zatańczyć przy ulubionej piosence? A może ujrzycie kogoś, kto jest mistrzem w witaniu innych? „Fantazja” uzmysławia jeszcze jedno: Teatr to cudowna wolność interpretacji. Każdy w tym kalejdoskopie zmieniających się ról i postaci może dostrzec, co tylko chce. Nie ma jednej, jedynie słusznej interpretacji.
Ja bym poszedł. Jak to czasami piszę: Poszedłbym raz jeszcze. Nie ma na co czekać. Przecież za każdym razem będzie inaczej. To kolejna, absolutnie wyjątkowa cecha teatru…
tekst i reżyseria: Anna Karasińska
dramaturgia: Magdalena Rydzewska, Jacek Telenga
scenografia i kostiumy: Paula Grocholska
choreografia: Magda Ptasznik
reżyseria światła: Szymon Kluz
asystentka reżyserki, inspicjentka: Malwina Szumacher
kierowniczka produkcji: Katarzyna Białach
Obsada
Dobromir Dymecki
Karolina Kraczkowska (zast. za Agatę Buzek)
Rafał Maćkowiak
Maria Maj
Zofia Wichłacz
Adam Woronowicz
Anna Karasińska


Komentarze
Prześlij komentarz