Pippi strikes back

„Moja” Pippi była czarno-biała. Ale wnosiła w nasze życie, ówczesnych maluchów, tyle radości co najbardziej kolorowy z kolorowych seriali. Poznałem ją w 1975 roku - może rok później, gdy w telewizji pokazano szwedzko-niemiecki serial „Pippi Långstrump” w reżyserii Olle Hellboma. I zakochałem się. Nie w Pippi jednak. Na kilka lat moją przedszkolno-wczesnoszkolną miłością została Maria Persson. Czyli serialowa Annika. 


Z radością zatem popędziłem do warszawskiego Teatru Rampa zobaczyć, jak moja Annika i oczywiście Pippi poradzą sobie z młodą widownią roku 2026. Bo w Rampie premiera „Pippi” w reżyserii Agi Błaszczak. I co? I uśmiałem się, ubawiłem zupełnie tak jak te hmmmm… dziesiąt lat temu. Miałem z Rampą różne spotkania. Ale to - było znakomite. 


Oczywiście, to nie jest spektakl dla takiego zgreda jak ja. W teatrze dziecięcym najważniejszy jest zupełnie inny i zupełnie wyjątkowy Widz. Przecież tu kształtuje się pokolenie, które za kilkanaście lat nogami i dłońmi zdecyduje czy teatr odejdzie do lamusa, czy nadal będzie stanowić wspaniałą przygodę wyobraźni. Podglądałem zatem ich reakcje. Patrzyli oniemiali. Aż do momentu, gdy Pippi upiekła ogromne ciasteczka i razem z przyjaciółmi zaczęła zajadać. Przez widownię przeszedł szmer podziwu i zazdrości. „Oni to naprawdę jedzą?” nie wytrzymała z emocji jedna z młodych Pań na widowni. Ciastka zdecydowanie „zrobiły robotę”.


Ale nie tylko one. „Pippi” to przepiękna sceniczna baśń, w której dowiadujemy się że ludzie w Egipcie chodzą tyłem, w Indiach do góry nogami, a w Australii nawet na uszach. Wyjdziemy z wiadomościami na temat tego jak śpi się w Gwatemali, oraz o tym że najlepsze szkoły są w Argentynie bo nauka jest tam całkowicie zakazana. Takie historie tworzy postrzelona, ruda dziewczynka, której nie sposób nie uwielbiać od pierwszego wejrzenia. A Koń i Pan Nielsen? Oczywiście, też są. Przecież bez nich nie ma Pippi co robić. Szaleją po scenie Rampy. Wreszcie znakomita rola Agnieszki Makowskiej, kreującej Pana Nielsena. 


Pippi natomiast przypadła Annie Mierzwie. Trudno o lepszy wybór. Nie wiem, czy Pani Anna oglądała wspominany na początku serial, w którym dziewczynkę z warkoczykami grała Inger Nilsson, ale mam dylemat. Dotąd uważałem Nilsson za uosobienie Pippi. Teraz zaczynam mieć wątpliwości. Pani Anna śpiewa, tańczy, skacze i rozbawia niezależnie od wieku całą publiczność. Zresztą spektakl raz po raz przerywały burzliwe oklaski, a owacja na stojąco była pewna jak amen w pacierzu. 


Aga Błaszczak stworzyła - mówię to z całą świadomością, bo Pani Reżyser zaprojektowała także wystrzałową po prostu grę świateł - widowisko piękne. Ciepłe, wesołe, otwierające wyobraźnię i przede wszystkim nie mające „pustych przebiegów”. Te mogłyby spowodować rozczarowanie u małych Widzów. A tutaj otrzymują siedemdziesiąt pięć minut doskonałej zabawy. 


Teatr dla dzieci to bardzo trudna dziedzina. Łatwo popaść w paździerzowe wygłupy ludzików przebranych za muchomory w cieniu prawiącego morały dębu z krepiny. Ale w Rampie jest zupełnie inaczej. Koń, Pan Nielsen, pozostałe postaci i ich kostiumy (ukłony szacunku dla Marty Kodeniec, której „Pippi” zawdzięcza też kolorowo wesołą scenografię) - po prostu nie dają się nie lubić. Ruszają zresztą kilka razy w podróż przez widownię i wtedy aplauz jest największy. 


Brawo, brawo, brawo. Jako człowiek już powiedzmy dawno po Starszakach dostrzegam, że songi dorosłemu mogą wpaść lewym uchem i wypaść prawym. No i cóż z tego? Przecież powstały po to, aby wpadały nie w moje kłapouchy, a do delikatnych uszu socjety oscylującej wokół siódmego roku życia. I wpadają. Dzieci bawią się znakomicie. Wreszcie dostają teatr, który nie straszy, nie pieprzy dydaktycznie. Jest po prostu wspaniałą rozrywką i wspaniałym rozwijaniem wyobraźni. 


Anna Mierzwa jako Pippi, jak już napisałem jest nowym wzorcem córki pirata. Annika Agaty Łabno idzie tuż za nią ze swoim pięknym głosem i zabawnie poważnym anturażem. Taki zresztą, jaki być powinien. Bardzo dobry jest Karol Wnuk, czyli Tommy. W tej roli mogą Państwo spotkać także Marka Zawadzkiego. Cała trójka, pod wodzą Pippi oczywiście, ma mnóstwo zabawnych przygód a nawet jedną poważną. Gdy Pończoszanka, obdarzona przecież niebywałą siłą, ratuje dziecko z płonącego domu. Scen, które maluchy zapamiętają i będą na pewno wspominać jest wiele. Poza ciastkami, co ywołały pierwszy pomruk szacunku, największą radość sprawiła widzom scena w cyrku. Rzeczywiście - też śmiałem się z nimi do rozpuku gdy Pippi pokonywała najsilniejszego człowieka świata i bez wysiłku żonglowała jego sztangą. Ale przecież nie będę Państwu opisywać wszystkiego, bo możecie to po prostu zobaczyć. A warto. Na stronie Teatru Rampa można przeczytać, że spektakl jest sugerowany dla widzów od siódmego roku życia. Dookoła mnie widziałem sporo Widzów młodszych, myślę że nawet pięcioletnich. Bawili się równie znakomicie. 


Cieszę się, że moja Pippi, przyjaciółka z dzieciństwa, pojawiła się w Warszawie i ze sceny bawi kolejne pokolenie. Ale ucieszyła, a nawet wzruszyła mnie jeszcze jedna sytuacja. Teatr Rampa słynie z niebywale pysznych i potężnej wielkości ciastek. Stałem w kolejce. Nagle do patery, na której je eksponowano, zbliżył się młodzieniec circa sześcioletni. Patrzyłem na niego spod oka. Tata, powiedział do stojącego za mną mężczyzny, dla mnie TO. I już wiedziałem, że muszę pod byle pretekstem chwilkę przy bufecie postać. Aby usłyszeć głos: „Wuzetkę poproszę.”. Głos mojego ojca, który zachowałem w pamięci. Gdy wieki temu stawiałem swoje pierwsze teatralne kroki zawsze w bufetach wypatrywałem tego najbardziej warszawskiego z warszawskich ciastka… 


Reżyseria, reżyseria świateł
Aga Błaszczak

Adaptacja
Zdzisław Jaskuła

Teksty piosenek, dramaturgia
Joanna Kowalska

Muzyka
Michał Lazar

Scenografia, kostiumy
Marta Kodeniec

Choreografia
Alisa Makarenko

Asystent reżyserki
Robert Tondera

Asystentka kostiumografki
Klara Rudnicka

Przygotowanie wokalne
Zuzanna Falkowska

Kierownictwo Produkcji
Anna Makowska i Karolina Pająk-Sieczkowska



Obsada 


Pippi - Anna Mierzwa

Annika - Agata Łabno 

Tommy - Karol Wnuk/Marek Zawadzki

Policjant, Dryblas, Adolf Silny, Uczeń - Julian Mere

Policjantka, Piękna Pani, Biedny Chłopiec, Uczennica, Dziecko w Płomieniach, Mama - Kamila Boruta-Marszałek/Dominika Łakomska 

Koń- Konrad Marszałek 

Pan Nilsson, Nauczycielka - Agnieszka Makowska 

Dryblas, Dyrektor Cyrku, Komendant straży pożarnej, Tata, Uczeń - Robert Tondera/Maciej Gąsiorek 






Komentarze

Popularne posty