Pajęczyna oczekiwań
W kwietniu 1983 roku Tonpress wydał singiel zespołu Republika. Na małym, czarnym krążku wirującym z szybkością 45 obrotów na minutę znalazł się jeden z największych przebojów zespołu „Sexy Doll”. Grzegorz Ciechowski śpiewał: Nieruchoma, naga i plastykowa. Mogę zrobić z tobą to to co chcę. Mogę cię odpychać i i całować. Mogę opowiadać ci zły sen… Humani zaczynali stawać się realni. Weszli do świadomości mojego pokolenia. Minęło trzydzieści lat.
W październiku 2013 roku Spike Jonze pokazał swoją „Her”, czyli „Oną”. Film fascynujący. Pokrótce o tym, jak ludzkość rozwijając się i dążąc do eliminowania samotności, wynalazła genialny system operacyjny. Idealnie dopasowujący się do gustów, wrażliwości i osobowości użytkowników. Sztuczna inteligencja początkowo spełniała znakomicie swoją rolę. Po pewnym czasie okazała się mądrzejsza od zapadającej się w fikcyjne emocje ludzi. Widząc jak niebezpieczną dla cywilizacji ludzkiej się stała - dokonuje samozniszczenia. Znika, uwalniając człowieka od złudzeń. Minęły trzy lata.
W roku 2016, powstali „Humani” - telenowela w reżyserii Katarzyny Trzaski, na podstawie tekstu Jarosława Murawskiego. Z przyjemnością obejrzałem ją w Teatrotece Nocą na kanale TVP Kultura. Zapewne odnalezienie „Humanich” w zasobach VOD nie będzie żadnym problemem dla współczesnych wyszukiwarek gdyby ktoś z Państwa przeczytawszy mój tekst, jeszcze pisany przez człowieka, zainteresował się tym widowiskiem.
Dystopia? Dziś, dziesięć lat po premierze, „Humani” stoją za rogiem. Może jeszcze nie tak doskonali jak widzi ich w swojej sztuce Murawski. Ale mówimy o nich już nie jak o słynnym C3P0 z „Gwiezdnych Wojen”. Zaczynamy wyglądać ich z niecierpliwością. Mają uzupełnić nasz idealnie leniwy świat, w którym człowiek stanie się bóstwem. Centrum, wokół którego orbitować będą maszyny służące mu, stworzone przez niego, dla niego, na jego obraz i podobieństwo. Maszyny odzwierciedlające jego jawne i skrywane oczekiwania. Pragnienia? Człowiek dwudziestego pierwszego wieku nie bawi się w anachronizmy. Po co mu pragnienia? W transakcyjnym świecie może swobodnie formułować oczekiwania. Zastąpić nimi też równie przestarzałe marzenia. Oczekiwania zostaną sformatowane, przetworzone. Przefiltrowane przez algorytmy sztucznej inteligencji. W konsekwencji przemysł wypluje Humanida idealnie wpasowującego się w gamę potrzeb. Adaptującego się do oczekiwań indywidualnego użytkownika. Wyprzedzającego jego zachcianki. Życie stanie się sielankową podróżą po raju przyjemności. Czy będzie jeszcze ludzkie?
To wizja „Humanich”. Przenosimy się w niedaleką przyszłość. Em (Anna Ilczuk) to produkt nowych czasów. Zbudowana z oczekiwań, zdystansowana, krystalicznie piękna. W poszukiwaniu spełnienia sięga po super-robota. Tak trafia do niej Szi (Philippe Tłokiński). Ideał amanta, intelektualisty, mężczyzny. Na ile prawdziwy? Na ile Em będzie w stanie poczuć się przy nim prawdziwie? Czy świat zbudowany na oczekiwaniach i ich cenniku nie zje własnego ogona, okazując się pustym, matrixowym substytutem prawdziwego życia? Pytania mnożą się podczas oglądania „Humanich”. A ogląda się ich, jak już napisałem, z prawdziwą przyjemnością.
Co z nas zostanie, gdy w wyścigu do całkowitego wyeliminowania wysiłku, bólu, miłosnego zawodu i kolejnych trudnych ale wspaniałych doznań poświęcimy je w imię ultra łatwej egzystencji. Malarstwo tworzone przez zaprogramowane roboty, które wyposażone w oręż sztucznej inteligencji stworzą obrazy tak doskonale dopasowane do oczekiwań estetycznych koneserów, że ci nie będą mogli odrywać od nich oczu. Filmy, których fabuły zamieszkiwać będą istoty wygenerowane po to, aby widzowie w maksymalny, bezapelacyjnie niepodważalny sposób mogli utożsamiać się z ich losami. Powieści… Ech, te pewnie znikną jako technicznie męczące w użytkowaniu. Przetrwają w formie audiobooków? Zapewne niedługo. Przecież człowiek dojdzie wcześniej czy później do wniosku, że sam głos lektora wlewający mu do uszu treść - to za mało. Zażąda filmu. Uruchomienia zmysłu wzroku. Potem także dotyku, węchu. Zatopi się we wciąż generowanych dla niego przez uczynną sztuczną inteligencję e-rozrywkach jak mucha w pajęczynie. Pieniądz przestanie być wartością. Staną się nią informacje. Generowane przez ludzkie umysły kolejne oczekiwania. Cenny napęd dla machiny sztucznej inteligencji. Pożywka w jej nieustannym procesie spełniania zachcianek człowieka. „Humani” dziesięć lat temu zapewne byli futurystyczną wizją, dystopią do której jeszcze daleka droga. Dziś? Budzącą niepokój rzeczywistością. A pajęczyna zaczyna się snuć z coraz większą prędkością.
Pozostanie teatr. Nie ten telewizyjny, w którym ingerencja AI stanie się czymś oczywistym i prostym. Mam na myśli teatr żywego aktora. Człowieka z krwi i kości, który w realnej scenografii, na realnej scenie zbuduje widowisko korzystając z własnego talentu poszerzonego o zdobyte narzędzia i doświadczenia twórcze. W tym teatrze pokładam swoje nadzieje, że przynamniej do końca mojego życia będzie mi dane czuć i doznawać. Marzyć i wierzyć. Jak najmniej oczekiwać.
Autor
Jarosław Murawski
Reżyseria
Katarzyna Trzaska
Scenografia
Marta Skajnowska
Kostiumy
Emilia Skowrońska
Muzyka
Ramona Rey
Igor Czerniawski
Zdjęcia
Karina Kleszczewska P.S.C.
Obsada
Anna Ilczuk
Mateusz Damięcki
Philippe Tłokiński
Katarzyna Figura
Krzysztof Dracz
Rozalia Mierzicka
Rafał Maćkowiak
Mariusz Zaniewski
Mateusz Grydlik
Małgorzata Ścisłowicz


Komentarze
Prześlij komentarz