Prawda, czy fałsz?
Teatr Scena Współczesna osiadł w miejscu nieoczywistym. Przystanek za Dworcem Zachodnim, w budynku kojarzącym się raczej z Korpoświatem, Włodzimierz Kaczkowski ulokował kierowaną przez siebie offowo- komercyjną scenę. Miejsca niedużo ale to nie miejsce, a serce tworzy teatr. Serca „Scenie Współczesnej” odmówić nie można. Trafiłem tam z obawami. Często, wręcz do znudzenia, podkreślam swój dystans do komedii w teatrze. A jednak je oglądam, staram się analizować. Bo przecież teatr bez komedii jest jak człowiek bez jednej z kończyn. Żyć można, ale czy to wygodne? Do brzegu jednak, czyli do rzeczy!
Ostatnia premiera Sceny Współczesnej to „Cała prawda o kłamstwie” przewrotna komedia muzyczna, napisana przez wspomnianego Włodzimierza Kaczkowskiego z udziałem Anny Lemieszek, a wyreżyserowana przez tychże plus dwie pozostałe Aktorki spektaklu - Żanetę Rus i Dorotę Szczepańską. Dodam gwoli poprawności naszych czasów: Trzy Panie tworzą Kolektyw Aktorski.
Czy świat rzeczywiście opera się na kłamstwie? Ile razy dziennie po kłamstwo sięgamy? Czy są wśród nas tacy, którym kłamstwo - jakiekolwiek kłamstwo - w życiu pomogło? A może są tacy, którym zaszkodziła prawda? Ze sceny sypią się zabawne, bo przecież bardzo proste, pytania i z przerażeniem konstatujemy że w naszym śmiechu jest zaszyta dwuznaczność. Rzeczywiście, śmiejemy się sami z siebie. Mówimy: Kłamstwo to zło. A mówimy zawsze prawdę? Bardzo błyskotliwie to napisali i równie błyskotliwie Panie zagrały. Mieszają się w ich spektaklu informacje prawdziwe, nieprawdziwe, półprawdziwe. Jak w życiu. Wielkim tyglu przepięknego szaleństwa, jakie nam Los dostarczył.
Zaczyna się zaskakująco. Na scenę wczołgują się trzy podświetlone ledwie do konturów kobiety. Piękne kobiety, niech mi będzie wolno napisać, bo uroda Pań to także jeden z walorów spektaklu. Podkreślam - jeden z… Bo „Cała prawda o kłamstwie” ma ich znacznie więcej. Po kolei.
Struktura. To komedia muzyczna, rozsądnie eksponująca mocne strony trzech Aktorek. A one są znakomite w tańcu i śpiewie. Oczywiście, sceny dialogowe też są niezłe, zabawne i miło się je ogląda, ale gdy Żaneta Ruś zaśpiewała… Dobrze, na razie struktura. Prosta i czytelna. Kilka scen zbiorowych, interakcje z widzami i to przeplatane songami. A potem każda z Aktorek ma swój monolog i solo song. Wszystkie songi śpiewane zbiorowo w barwnej, dynamicznej choreografii - ukłon szacunku w stronę Elwiry Piorun, która za tę część widowiska odpowiada. Ogląda się to z przyjemnością. Tak, jakbyśmy nagle wyruszyli machiną czasu do złotych lat polskiego kabaretu. Tych z międzywojnia w sferze rewiowo-tanecznej, tych z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w części monologowo-solówkowej. Tempo, w jakim Panie zmieniają kostiumy i style swoich postaci, imponuje. Chylę z szacunkiem czoła przed Nimi i ekipą Twórców. Przecież ta malutka przestrzeń wydawać by się mogło nie daje możliwości nagłego zmienienia się w wybieg rewiowy, kameralną przestrzeń kabaretową, czy konwencjonalną scenę teatru, na której trwa spektakl komediowy. A jednak to robią i moim zdaniem warto zobaczyć jak świetnie sobie dają radę.
A potem wyszła Żaneta Rus. W szarej sukience, o jasnej wręcz białej cerze. Oświetlona jednym punktowym reflektorem. Zaśpiewała. Ale jak! Wyobraźnia przeniosła mnie natychmiast na widownię kabaretu STS, w najlepsze lata Kabaretu Dudek i Piwnicy pod Baranami. Tak, wiem że Pani Żaneta w śpiewanie umie. Ale nie spodziewałem się, że umie aż tak. Przepiękny głos, skala. Interpretacja. a widowni zasiano mak. Jak za najlepszych czasów kabaretów i teatrów stojących piosenką. Dla mnie - gwóźdź programu!
Aktorsko z kolei, mam wrażenie, ciężar komedii dzielnie poniosła Anna Lemieszek. Błyskotliwa, zabawna, świetnie wyczuwająca publiczność i umiejętnie z nią rozmawiająca. Jej monolog, to opowieść aktorki czekającej na peronie na pociąg do Warszawy. Wtem megafon dworcowy ogłasza ponaddwugodzinne opóźnienie, a ona uświadamia sobie, że mimo szamańskiego ziela i żółwia giganta spakowanego na szczęście. po prostu zawala casting bo zwyczajnie nie zdąży. No i fragment monologu wygłoszony stojąc na głowie. Pani Anna rzeczywiście zadziwiła. A żeby było jasne - wszystko to było zrobione z klasą, humorem i na poziomie. Żadnego jarmarku, teatrzyku podwórkowego, czy popisów z cyklu „Ja nie zrobię? Potrzymajcie mi piwo!”. Po prostu świetna komediowa, aktorska robota.
Taniec i ruch sceniczny plus piękny, głęboki głos to z kolei domena Doroty Szczepańskiej. Oczywiście, jej monolog korposzefowej która nie zrobiwszy porannych ćwiczeń jogi rusza w miasto uskrzydlona winem, xanaxem i szklanką wody - pyszny i do łez zabawny. Ale to jak Pani Dorota tańczy, jak się porusza - czysta przyjemność oglądania. Do tego świetnie napisana i śpiewana „Maszyna kłamstw”, jeden z songów w spektaklu. Wszystko razem składa się na bardzo dobry występ i jestem pewien, że jeśli wybiorą się Państwo do Sceny Współczesnej nie będziecie żałować.
Komedia muzyczna, w której skaczemy od rewii przez ballady po hip hop - znakomity i brawurowy. Gdyby Panie nagrały płytę, chętnie bym jej posłuchał. Rozważania o sile prawdy wobec przemożnego kłamstwa, stawiające nas wobec powszechnie unikanego stwierdzenia: Bez kłamstwa nie ma kołaczy. Doprawdy? A może w tym właśnie tkwi największy przekręt tego zabawnego spektaklu? Tak czy siak to był przesympatyczny wieczór i warto jeden przystanek za Dworzec Zachodni się wypuścić, aby odwiedzić Scenę Współczesną i zobaczyć „Całą prawdę o kłamstwie”.
Na zakończenie kropelka dziegciu w tym słoju miodu. Kropelka, która dowodzi, że wszystko co napisałem prawdą jest i kłamstwo mi obce. Otóż, tu zwracam się do jednej z Pań Aktorek (nie powiem której, szepczę to tylko na ucho): Rzeczywiście owoc z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego rozpala emocje. Może i był figą. Może nie. Ale na pewno nie był JAPKIEM. Mógł natomiast być JABŁKIEM. Nawet dwukrotne powtórzenie „japka” w pierwszym songu nie czyni z tego potworka pełnoprawnego owocu!!!
Obsada: Anna Lemieszek, Żaneta Rus, Dorota Szczepańska
Reżyseria: Włodzimierz Kaczkowski we współpracy z Kolektywem Aktorskim (Anna Lemieszek, Żaneta Rus, Dorota Szczepańska)
Scenariusz: Włodzimierz Kaczkowski z udziałem Anny Lemieszek
Teksty piosenek: Krzysztof Konrad, Anna Lemieszek
Muzyka: Mateusz Wachowiak , Dorota Szczepańska (piosenka „Maszyna kłamstw”)
Wizualizacje: Krzysztof Zarzycki
Współpraca choreograficzna: Elwira Piorun
Kostiumy: Magdalena Engelmajer



Komentarze
Prześlij komentarz