Mózgotrzep

Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia zniszczone szaleństwem głodne histeryczne nagie 

włóczące się o świcie po murzyńskich  dzielnicach w poszukiwaniu wściekłej dawki haszu


anielogłowych hipsterów spragnionych pradawnego niebiańskiego podłączenia do gwiezdnej prądnicy w maszynerii nocy…


Allen Ginsberg „Skowyt” 


Niskotonowe dźwięki wkręcają się ciało. A to z kolei pod ich ciężarem wciska się w ziemię z siłą większą niż grawitacja. Trudno poruszyć głową, która przytwierdzona kością i mięsem do tułowia jest już tylko podstawką dla oczu. Stroboskopowe lampy z różną częstotliwością zalewają scenę białym światłem. Dym. Mgła. W niej wiją się postaci. A tuż za nimi konsoleta. Skupiona na jej pokrętłach i suwakach drobna postać bombarduje salę kolejnymi falami dźwięku. „GHSTING”, czyli performance Alex Freiheit i Aleksandry Słyż z udziałem dwóch tancerek - Kasi Sikory i Poli Nikiel. 


Sztukę Alex Freiheit można było niedawno zobaczyć w Komunie Warszawa. „What will remain secret”, w którym występowała wspólnie z Auguste de Boursetty, nauczył mnie jednego: Gdy Ona jest na scenie, to trzeba być. Otworzą się wszystkie klapy w zamkniętych zakamarkach umysłu. Przeorany mózg zacznie na nowo produkować coś, co w codzienności chowa się pod asfaltem drobnicy. Nie zawiodłem się żadną sekundą „GHSTINGU”. świetne, dopracowane i poruszające widowisko. 


Pisze. Śpiewa. Tańczy. Wypluwa z siebie monolog jak niekończący się strumien świadomości. Czy już Państwo zaczynają rozumieć, dlaczego na samej górze tego tekstu są wersy „Skowytu” Ginsberga”? Freiheit w swojej poetyce jest do jego twórczości podobna. To też chropawe, działające na wyobraźnię i łatwe do zwizualizowania historie. A w zasadzie historia. Może jest w niej też trochę poetyckich monologów Jima Morrisona? Tak. Ale ona jest wypowiada się  mocniej. Dobitniej. Słowa kłują, drapią. Przenikają na wylot. 


Krąży po scenie, schodzi do otaczających ją widzów. W transie recytacji kieruje kolejne wersy wprost w twarze publiczności. Szeroko otwarte oczy. Ciało wyginające się jakby było zrobione z kauczuku. Idzie dalej. Zawraca. Ma niebywałą, magiczną moc. A w tym wszystkim zachowuje pełną kontrolę nad interakcjami. Ani na moment, mimo agresywnej siły wypowiadanych zdań, nie czujemy zagrożenia. Alex Freiheit nie zaprasza do swojego świata. Ona nim jest. Jak kometa, która z zimną precyzją sunie w labiryncie planet. Niedostępna, niepoznana. Fascynująca. 


Co kryje się w zmasakrowanym ludzką obecnością hotelu, po pokojach którego przesuwają się kolejne odnogi jej strumienia świadomości? Opowiada o ludzkim brudzie, kałużach krwi, zmiętych resztkach egzystencji. O pokojówce wzywanej to tu, to tam w bezliku pomieszczeń wymagających natychmiastowego ukrycia tego, co w nich się wydarzyło. To jest treść płynącego ze sceny przekazu. Głos Alex Freiheit wznosi się, za moment spada jak coraz mniej żywe ciało z parapetu okna. Zawodzi, recytuje. Po chwili wyskakuje z roli. Staje się prywatnym przekazem. Nie zdążymy  strząsnąć jego magii, gdy znów wraca do hotelowej narracji. I dynamiką otwieramy kolejne drzwi z kolejnym pokładem człowieczej ohydy. 


Rozszerzone źrenice. Coraz większy wysiłek. Muzyka wibruje we wszystkich komórkach ciała. „GHSTING” ociera się o granicę szamańskiego rytuału. Pracują światła, wciskając pod powieki obrazy ciał tancerek powyginanych w makabrycznym tańcu. Kobiety-maszyny w ukropie hotelowej doby. Wejść. Oszacować. Wynieść. Oczyścić. I dalej. Kolejne drzwi. A Alex Freiheit nie odpuszcza. Jest kłującą rzęsą, która niespodziewanie wpadła do oka i zmusza ciało do skupienia się na jej usunięciu. Płynie w słonej łzie. Wpada głębiej i głębiej. 


Ciemność. Cisza. Ciężka ciemność i jeszcze cięższa cisza. Po trzech kwadransach bombardowania światłem i dźwiękami trudno uwierzyć, że gdzieś jest jeszcze instytucja ciemności i ciszy. Długo się po „GHSTINGU” dochodzi do siebie. Gdyby spektakl trwał o kwadrans dłużej, ciała mogłyby nie wytrzymać. Żywa materia zaczęłaby się burzyć. To trwa dokładnie tyle, ile potrzeba. 


Performance pokazano gościnnie w TRWarszawa. Jeden raz. Wróci? 


muzyka: Aleksandra Słyż

wokal/tekst/performans/teksty: Alex Freiheit

performans/taniec: Kasia Sikora, Pola Nikiel

reżyseria świateł: Michał Łój





Komentarze

Popularne posty