Co się tu dzieje?
Tu nic nie jest oczywiste. Rzeczy dzieją się niejako równolegle. Bohaterowie przekazują sobie wzajemnie informacje. Padają pytania, na które nikt nie odpowiada. Mówi swoje. I to sprawia, że prawie godzinne widowisko wciąga w swój świat i trudno się od niego oderwać. Czekamy, co będzie dalej. Dokąd to wszystko zmierza. W Teatrotece na kanale TVP Kultura pokazano „Biały Dmuchawiec” w reżyserii Agaty Dyczko. Skusiłem się, choć nie pałam namiętnością do teatru telewizji. Nie żałuję ani minuty.
Nie nazwałbym tego mimo wszystko spektaklem. Teatrem. Stosując kryterium - teatr to coś, co pokazuje się w jednym miejscu zwanym sceną, choćby zaaranżowaną na ulicy - „Biały Dmuchawiec” nie mieści się w założeniu. Jest bardziej etiudą.Krótkim metrażem. Na dodatek świetnie sfilmowanym przez Arka Tomiaka i rewelacyjnie zmontowanym, co z kolei wykonał Maciej Szydłowski. Doskonale wypadają szerokie ujęcia, gra głębią ostrości a nade wszystko nasycenie barwami. Dominuje czerwień. Czerwonym punktem odniesienia jest kurtka Karoliny, granej przez Julię Wyszyńską. Dziennikarki? Studentki filmówki? W każdym razie jedną z pary twórców filmu, dokumentującego historię zbrodni jaka miała miejsce w góralskiej mieścinie Tytułowym „Białym Dmuchawcu”.
Bardzo dobrze wypada lista dialogowa. Skojarzone ze sobą pozornie nieprzystające słowa, powtórki wyrażeń, zabawa konwencjami i mieszanie języka literackiego z potoczną mową Polaków. Nieco mi przypominał „Biały Dmuchawiec” w tym elemencie prozę Doroty Masłowskiej. Może nie jest tu aż tak bogato i karkołomnie, ale podobnie. Autorem tekstu „Dmuchawca” jest Mateusz Pakuła.
Dwoje młodych ludzi wyposażonych w kamerę rusza w podróż śladami morderstwa. Wieś przyjmuje ich nad wyraz dobrze. Pamiętam ze swoich dziennikarskich czasów tego typu podróże i wiem, jak wygląda zbieranie okruchów informacji w małych miejscowościach. Jak traktuje lokalna społeczność obcych i z założenia skazanych na nieufność dziennikarzy. Tylko co z prowadzonego przez Karolinę (wspomniana już Julia Wyszyńska) i Mateusza (Andrzej Plata) medialnego dochodzenia wynika? Atmosfera gęstnieje. Swoją wersję wydarzeń przedstawia Właścicielka Lodów-Napojów mistrzowsko zagrana przez Krystynę Rutkowską-Ulewicz. W jej mniemaniu we wsi doszło do zbiorowego mordu, a Jana Liszaja (Dobromir Dymecki) zabijało i potem neutralizowało wapnem co najmniej kilka osób. Demoniczny ksiądz poruszający się o kulach (Wojciech Solarz) szepce ostrzeżenia. To górale. Jak zawieje halny to… Dookoła dwójki poszukiwaczy prawdy zaczynają krążyć złe duchy.
A potem wszystko się zmienia. Jan Liszaj ożywa. Pojawia się w innej, zaskakującej postaci. Przemiana dotyka też Karolinę. Staje się uczestniczką wydarzeń, których tropem podążała. Budzi się w samym oku cyklonu. Co będzie dalej? Nic. Jak w świetnym thrillerze następuje tu zupełnie niespodziewane, wieloznaczne zakończenie. W zasadzie nie tyle kompletne rozwiązanie akcji ,ile zostawienie widzowi przyjemności dopowiedzenia sobie, co było dalej.
Bardzo udana produkcja z magazynu Teatroteki. Oglądając zastanawiałem się, czy i jak można przenieść „Biały Dmuchawiec” na scenę. Przyznam, że każdy z pomysłów wydawał mi się gorszy od realizacji telewizyjnej. Oczywiście w teatrze "realnym" ten tekst był już wystawiany. Dajmy na to w 2010 roku trafił na afisz lubelskiego Teatru im. Juliusza Osterwy, a reżyserował Krzysztof Babicki. Kto znajdzie wolną godzinę w domu i ma telewizor - warto poszukać widowiska Agaty Dyczko w zasobach VOD Telewizji Polskiej.
OBSADA
Julia Wyszyńska, Andrzej Plata, Dobromir Dymecki, Paweł Tomaszewski, Wojciech Kalita, Dorota Kuduk, Marcin Januszkiewicz, Krystyna Rutkowska - Ulewicz, Zofia Bajno, Wojciech Solarz
MUZYKA
Jan Królikowski
REŻYSERIA
Agata Dyczko
ZDJĘCIA
Arek Tomiak Psc
SCENOGRAFIA
Małgorzata Dąbrowska
MONTAŻ
Maciej Szydłowski Psm



Komentarze
Prześlij komentarz