Piękna Niewarszawa Piękniewskiej

Niewarszawa to miejsce, w którym duchy mieszają się z żywymi. Symbole z realiami. Sacrum z profanum. Niewarszawa to genialny recital genialnej Leny Piękniewskiej. 


Kiedyś napisałem o Niej, że gdyby poproszono Ją o zaśpiewanie karty dań z pierogarni Zapiecek, to zrobiłaby z tego arcydzieło. Były to czasy Pożaru w Burdelu. Minęły lata. Po wizycie w Niewarszawie uważam, że nawet gdyby wspomniane menu zastąpiła instrukcja obsługi elektrycznego karmnika dla kota - też byłoby arcydzieło. Lena Piękniewska śpiewa tak, że wpada się w trans. Przenosi do świata Jej ballad. Podróżuje po nim, jak po czymś bliskim sercu. Jedynym w swoim rodzaju. 


Program recitalu jest skonstruowany jak podróż po eksponatach wyimaginowanego muzeum miasta, które wojna przeniosła w niebyt. Znikło. Zabrało ze sobą swoje kolory, dźwięki. Mieszkańców i budynki. Pozostało wspomnieniem. Pięknym, ulotnym wspomnieniem. Niewarszawą. Piękniewska wykonuje ten recital od dawna. Zaśpiewała go przed rokiem z orkiestrą Sinfonia Varsovia. Teraz powróciła w wersji kameralnej w Kalinowym Sercu na Żoliborzu. Uświetniła nim tegoroczną Rocznicę Powstania. Uczyniła z niej jedną z ważniejszych powstańczych rocznic w mojej pamięci. 


Ruszajmy w podróż. Ballady Leny Piękniewskiej poprowadzą nas przez przedwojenny cyrk braci Staniewskich. Miejsce, które niegdyś szczyciło się widownią mającą 3000 miejsc. Zburzone przez niemców w czasie obrony Warszawy. Zajrzymy na Pragę. W meandrach tamtejszych zakamarków i uliczek odnajdziemy drogę do Lunaparku. Zobaczymy bawiących się mieszkańców Niewarszawy. A potem w ich śmiech, radość i beztroskę wedrą się niemieckie bomby. Poznamy Krystynę Krahelską. Poetkę i etnografkę. Piękną dziewczynę, która pozowała Ludwice Nitschowej do pomnika Syreny. Jednego z niewielu symboli łączących Niewarszawę z Warszawą. Bo przecież prawie nic stamtąd nie ocalało. Krahelska zginęła w Powstaniu. Zabili ją niemcy. 


Pójdziemy do Elizeum. Cofniemy się w czasie do jeszcze dawniejszych dni Niewarszawy. Zajrzymy do kawiarni pod Pikadorem, aby wraz z jej gośćmi zamilknąć kiedy w ręku Lechonia pojawi się kartka z dopiero co napisanym wierszem, a od wejścia zadzwoni szabla wchodzącego właśnie Wieniawy. Wyjdziemy prosto w objęcia Wisły, żeby popatrzyć na młodzież tańczącą wieczorem na pokładzie sunącego po jej wodach parowca Bajka, zatopionego podczas Powstania. Wskoczymy w intrygujące przestrzenie różowych Powązek, zobaczymy jak w rytmie jazzowym tańczył na barykadzie ze śmiercią czarnoskóry Powstaniec Augustin O’Brown. Czy tak było? Tego dzisiaj już nie rozstrzygniemy. Ale świetna ballada jazzowa w wykonaniu Piękniewskiej jest po prostu szlagierem. Dalej. Kolejne pamiątki. Kolejne postaci zamieszkujące Niewarszawę. Pracuje wyobraźnia pobudzana fenomenalnym głosem Artystki i świetnymi aranżacjami Jacka Kity. 


A na końcu, kiedy zamknęły się za nami drzwi Muzeum Niewarszawy, na maleńkiej scenie Kalinowego Serca stanęła wywołana brawami Lena Piękniewska. Zacisnąłem dłonie na kolanach. Czekałem na ten utwór przez cały wieczór. Znam go od czasu świetnej „Gorączki powstańczej nocy”. Zagrał znowu fortepian ożywiony przez Jacka Kitę.. A ona zaśpiewała. Coś ściska mnie zawsze za gardło, nie daje swobodnej oddychać. Zamieniam się w słuch i nie istnieje nic dookoła, gdy Piękniewska to śpiewa. Jej ballada „Niewarszawa” Jeden z  najpiękniejszych, o ile nie najpiękniejszy znany mi utwór o moim Mieście. Wielkim, dumnym. Niepokonanym Mieście. Tak zakończył się ten wieczór. Czekam na kolejne. Ile razy będzie, tyle razy chcę Jej słuchać. Przeżywać to jeszcze raz i jeszcze. Każdemu życzę takich wieczorów i takich wydarzeń w najważniejszym warszawskim dniu. 



Występuje: Lena Piękniewska i Jacek Kita (przy fortepianie)


Teksty piosenek, scenariusz i reżyseria – Michał Walczak


Muzyka i aranżacje – Jacek Kita





Komentarze

Popularne posty