"Baba Dziwo" z Paryża - aktualna jak...

To jest piękny projekt i już dla samego Polki Robią Teatr / Polacy Robią Teatr warto się zainteresować spektaklem, o którym za moment. Mieszkają poza Polską. Często urodzili się w innych krajach. Mimo to zbierają się wokół teatru. Grają po polsku, polską literaturę. Przyjeżdżają do Warszawy i można te spektakle oglądać w Teatrze Druga Strefa. Z racji zawirowań lokalowych w tym roku Polki Robią Teatr / Polacy Robią Teatr zaczął się na gościnnej Scenie Kameralnej Teatru Rampa. 


Od lat fundamentem projektu jest paryski Teatr Komedianci. W ubiegłym roku przywieźli niezłą „Kartotekę” Tadeusza Różewicza. W tym prezentują „Babę Dziwo”, wspaniały tekst Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w reżyserii i adaptacji Mai Saraczyńskiej. Dwie godziny bez przerwy. Ale takie, że nie wiadomo kiedy mijają. 


Jeśli słyszeli Państwo plotkę o romansie Witkacego z „Lilką”, to „Baba Dziwo” w pewnym sensie jest jakimś argumentem za tym, że ziarnko prawdy w plotce zazwyczaj mieszka. To dramat na wskroś „witkacowski”, a zarazem „lilkowski” - powiedziałbym żartobliwie. Choćby te pachnące i jednocześnie trujące kwiaty. Tego Wariat z Zakopanego zapewne by nie wymyślił, ale resztę? Jak najbardziej! Na dodatek tekst Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej jest dzisiaj aktualny, jak bodaj nigdy nie był. A przecież gdy powstał był satyrą na zupełnie inną dyktaturę, zaszyto w nim wiele aluzji i nie raz, nie dwa puszczono „perskie oko” w kierunku widza. 


Przypomnę, kto nie zna fabuły: Valida Vrana, czyli Baba Dziwo to dyktatorka. Wspinała się po szczeblach politycznej kariery, aż do osiągnięcia władzy absolutnej. Rządzi absurdalnymi, antykobiecymi dekretami, spychając mieszkanki Prawii - państwa, którym włada - do roli reproduktorek, pomnażających liczbę obywateli. Mężczyźni, zastraszeni albo omamieni doraźnymi apanażami, są bierni. Norman Gondor, były wysoko postawiony urzędnik państwowy, tonie w konformizmie borykając się z próbującą sprzeciwiać się systemowi żoną - Petroniką. Ta jest genialnym chemikiem (albo panią chemik, co kto woli). Aby zakończyć absurd dyktatury, Petronika produkuje cudownie pachnącą truciznę. Nasyca nią bukiet kwiatów, który zostaje podany Vranie. Dyktatorka, odurzona narkotykom ujawnia prawdę o sobie i swoich rządach. Sprawiedliwość tryumfuje, a nowym liderem i ulubieńcem mas zostaje Norman Gondor. Nie. Nie zepsułem nikomu widowiska. Po pierwsze „Baba Dziwo” to klasyka polskiej literatury, po drugie teatr to miejsce czarodziejskie. Można doskonale znać tekst, na którym opiera się spektakl a i tak wyjść z niego całkowicie zaskoczonym interpretacją. 


Zaskoczony nie wyszedłem. Ale usatysfakcjonowany - jak najbardziej. Komedianci pokazali kawał solidnego, dobrze zagranego i wyreżyserowanego spektaklu. Tak, jak napisałem wyżej: dwie godziny, które się nie dłużą. A to jest bardzo trudne. Nie zrobili przerwy - ich prawo i w ostatecznym rachunku racja. Antrakt zepsułby wszystko. Nie byłoby tej dynamiki. Zanurzenia się w świat absurdów bałwochwalstwa, hucpy, dyktatury i konformizmu. Świat jednocześnie zabawny i przerażający. 


Brzmi znajomo? Od lat mam wrażenie, że w wielu polskich instytucjach państwowych zamieszkał duch słynnego towarzysza Cseausescu. A Baba Dziwo patrzy na to wszystko z pobłażaniem. Ale - Polska obecnie to dwa państwa na jednym terytorium, oba zmierzające w kierunku groteski. Stad „Baba Dziwo” trafia na grunt żyzny i świetnie się ją ogląda. Mimo, że była satyrą na dyktaturę hitlerowską. Losy tekstu Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej wywołują dreszcz emocji. Prapremiera „Baby Dziwo” miała przecież miejsce w Krakowie w grudniu 1938 roku. A premiera warszawska… 2 września 1939. Tak. Drugiego dnia wojny. 


Zaskoczyli mnie Aktorzy. Świetną wymową polskich słów, ciekawymi interpretacjami. I tym, jak odnaleźli się w swoich rolach. Po kolei: Barbara Szpakowska gra Validę Vranę, czyli tytułową Babę Dziwo. Jest… jest jak wyjęta z przedwojennego spektaklu. Gra świetnie. Dynamicznie. Znakomicie oddaje absurd i manierę dyktatorki. Przeraża ale i bawi. Tak, jak to mają do siebie właśnie dyktatorzy. Adam Kaźmierczak świetnie odczytał postać Normana Gondora. Jego konformizm, lepkość i uległość wobec władzy. Postawę karierowicza, którego kariera mimo wszystko została złamana. Ogromną przyjemność sprawiło mi oglądanie Karoliny Kozłowski i jej Petroniki.  Silna, niezłomna. A w pewnym momencie, po powrocie z policyjnego posterunku, złamana, stawiająca wartość życia ponad zagadnienia jego jakości i wolności - samotna, przerażona kobieta. Małgorzata Bodanko, urocza w każdej ze swoich ról. Zabawna i nie do zapomnienia jako Mariata, służąca w domu Gondora. Ale jej Nasz, tajny agent władzy - to przepyszna rola. Inaczej określić tego nie potrafię. Rafał Michałowski, czyli Kołopuk - ogrodnik o wielu twarzach - bardzo dobry. Inne role pana Rafała w tym spektaklu mniejsze, ale za Kołopuka wielkie brawa. Zmieniająca postaci jak rękawiczki, a w każdej ujmująca Emilia Pyryt. Dla mnie najlepiej wypadła w epizodzie, w którym wcieliła się w Muka Kormora. Ale pozostałe role równie solidne. Dorota Adamska jako Lelika Skwaczek, najbliższa przyjaciółka Baby Dziwo, świetna. Bardzo dobra w scenie tańca i finałowej, czyli powolnego zatruwania się i odurzania wonią bukietu kwiatów. Udało się pani Dorocie pokazać złożoność tej postaci. Kontrapunkt, jakim jest w spektaklu dla absurdów i niegodziwości Vrany. Lelika je widzi. Ma swoje zdanie. Ale pozwalanie sobie na komfort jego posiadania wymaga koronkowej precyzji. Złożona, bardzo dobrze zagrana postać. Anna Witkowska i Anna Wnękowicz uzupełniają spektakl wachlarzem postaci niezbędnych, charakterystycznych i na równie wysokim poziomie zagranych.  Ich Adiutanci Baby Dziwo to oczywiście postaci planu drugiego. Ale bez nich, bez zbudowania tego planu, spektakl nie byłby takim sukcesem. Specjalne brawa dla uświetniającej go swoimi skrzypcami Lizy Kaliady. 


Paryska „Baba Dziwo” trzyma w napięciu, pozostaje w głowie i nie daje się z niej wykurzyć. Alegorie, aluzje, groteska. Gordyjski węzeł do spokojnego przemyślenia i zastanowienia. Czyli taki teatr, do jakiego Druga Strefa przyzwyczaiła swoich widzów. Szanowni Państwo. Moim zdaniem tę „Babę Dziwo” zobaczyć trzeba. I oglądając spektakl docenić Artystów, którzy z pasją go przygotowali. Kłaniam się Im z wielkim szacunkiem, dziękując za to, że są. Że mimo zapewne innych możliwości twórczych, chcą opowiadać po polsku polskie historie. Bardzo za to dziękuję. 


Adaptacja i reżyseria: Maja Saraczyńska 

Występują: Dorota Adamska, Małgorzata Bodanko, Adam Kaźmierczak, Karolina Kozłowski, Rafał Michałowski, Emilia Pyryt, Barbara Szpakowska, Anna Witkowska, Anna Wnękowicz 

Muzyka (skrzypce) Liza Kaliada 

Światło i scenografia: Julia Lehoussu 

Choreografia: Malwina Gautier 

Polski teatr „Komedianci” działa przy Stowarzyszeniu APGEF (Association des Polonais des Grandes Ecoles polonaises) w Paryżu od 2013 roku. 





Komentarze

Popularne posty