Dzień czternasty - Teraz to już naprawdę pożegnanie...
Od wczorajszego przedpołudnia wszystko jest jasne. Znamy skład I Etapu XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Po dwunastu dniach eliminacji i dokooptowaniu, zgodnie z regulaminem zwycięzców innych liczących się światowych konkursów - mamy osiemdziesięciu pięciu pianistów, którzy w październiku mogą do Konkursu przystąpić. Zacznę od statystyk. Oczywiście największą grupę prezentują Chińczycy. Do I Etapu zakwalifikowało się aż 29 pianistów tego kraju. To ponad dwa razy więcej, niż reprezentantów kraju, który zajął drugie miejsce. Tu ex aequo Polska i Japonia - po 13 przedstawicieli. A potem gwałtowny skok w dół i piątka Kanadyjczyków i Amerykanów, Czworo Koreańczyków, troje przedstawicieli Chińskiego Tajpej. Supremacja Chińczyków jest niepodważalna. A supremacja Azjatów - sumując reprezentantów państw tego kontynentu i pianistów azjatyckiego pochodzenia - wręcz przygniatająca.
Nie odważyłbym się krytykować, podważać, czy w jakikolwiek sposób kontestować decyzji Jury. Byłoby to przejawem bezrozumnej pychy i braku samokontroli. Wyrażę zatem jedynie swoje, subiektywne zdanie, opierając się na dwunastu odcinkach mojej blogowej kroniki zakończonych eliminacji. Pierwsza obserwacja jest taka, że Jury umiejętnie rozłożyło akcenty, czego ja nie potrafiłem - brakowało mi do tego wiedzy i doświadczenia. Słuchałem sercem, a nie rozumem. Premiowałem grę emocjami, przedkładając ją nad pracę rąk na klawiaturze. Jurorzy znakomicie, moim zdaniem, wyważyli w swoim werdykcie oba akcenty. W zbliżającym się Konkursie posłuchamy tak Chopina granego wprost z serca, jak i tego, który został dokładnie wyćwiczony i do perfekcji doprowadzony w kwestii technicznej.
Kilka nazwisk na liście mnie ucieszyło. Przede wszystkim Luwangzi Li. Sprawił sobie piękny prezent na październikowe, osiemnaste urodziny awansując do I Etapu. Grał, co już opisywałem, przepięknie. Zaczarował salę Nokturnem c-moll op.48 nr 1, który zagrał tak jakby rozłożył utwór na czynniki pierwsze, wszystkie jego elementy dokładnie obejrzał, poznał i z szacunkiem ułożył w swoją genialną interpretację. Wystąpił drugiego dnia eliminacji i pamiętam, że wtedy pomyślałem - jeśli wszyscy Chińczycy są tak dobrzy jak on, to nie mamy czego szukać na Konkursie. Moim zdaniem Luwangzi Li będzie bardzo mocnym kandydatem do II Etapu. Kolejna moja radość to obecność w Konkursie Fanze Yanga, szesnastoletniego Chińczyka. To też artysta grający w innej lidze, niż pozostali z czwartego dnia eliminacji. Zostanie ze mną do jesieni jego nokturn Des-dur op. 27 nr 2. Cudownie zinterpretowany, przynoszący poetycki powiew nocy a zarazem zagrany niezwykle dojrzale. Jest także Hao Rao, to też radość - chociaż pisałem o jego występie z pewnym dystansem. Mam wrażenie, że wraz z wiekiem chiński pianista gra inaczej, mniej spontanicznie. Nadal jednak jest to muzyka najwyższej próby. Jest w Konkursie wspaniała Japonka Miyu Shindo, która w przemyślany, oryginalny sposób ułożyła swój progam eliminacyjny. Zagrana na koniec występu Etiuda a-moll op. 25 nr 11 była mocnym, pięknym finałem i z radością czekam na więcej. Czyli na Jej występy październikowe. Ucieszyłem się bardzo z zakwalifikowania Evy Strejcovej. Czeszka zagrała przepięknie, cicho, delikatnie. Tak, jakby ożyła poetyka pierwszych, przedwojennych jeszcze Konkursów Chopinowskich. Pisałem w relacji na bieżąco, że liczę na możliwość posłuchania panny Evy raz jeszcze. i mam! Bardzo duże nadzieje wiążę z Zitong Wang. Silna psychicznie pianistka, przecież zagrała po fatalnej i można powiedzieć historycznej tragedii jaka dotknęła Yuhang Wanga. Była, w mojej subiektywnej ocenie, najlepszą pianistką tamtego feralnego wtorku. Cieszę się, że została w Konkursie. Ale mój uśmiech radości wywołuje także awans Maiqi Wu, pianistki mającej swoje zdanie i umiejącej je przepięknie wyrażać. Pamiętam jej refleksyjne rozważania w nokturnie i mazurku i ten zabawny moment Mazurka h-moll op.33 nr 4, gdy grając go, w moim przekonaniu wolno, nagle ujmująco i z wdziękiem przeskoczyła do barwnych, końcowych partii tego utworu. No i Viet Trung Nguyễn, który po połowie reprezentuje Polskę i Wietnam. Wspaniały, dojrzały, opanowany i świetny technicznie pianista. A skoro jestem przy reprezentantach naszego kraju, będę niecierpliwie czekać na występ Piotra Pawlaka. Słyszałem go w konkursie na instrumentach historycznych w 2023 roku, uważałem wtedy, że gra lepiej niż zwycięzca - Eric Guo. Pawlak zajął drugie miejsce, a teraz będę mocno trzymać za niego kciuki. Jest też w I Etapie, nazwany przeze mnie Uśmiechniętym Chłopcem, przemiły pianista z Korei Południowej, Hyo Lee. Bardzo spójny, pięknie zagrany, wysublimowany program, ciekawe interpretacje i ta wielka radość, jaka biła od niego ze sceny. Teraz mogę wyrazić i moją, że w październiku będzie go można ponownie oglądać. Yu Ang-Fan, tym razem Chińczyk. czarujący, rozmarzony występ. Mamy go także w Konkursie. Znakomicie! Kończąc tę plejadę pianistów, którzy pojawią się w I Etapie, a na których zwracałem uwagę w swoich blogowych relacjach, nie mogę pominąć genialnego, jeszcze jednego Chińczyka. Yang (Jack) Gao, czyli najwyższy bodaj uczestnik eliminacji. O długich, silnych palcach, z których robił znakomity użytek dziesiątego dnia zmagań. Zagrał swój program dokładnie, refleksyjnie, w zrównoważony sposób. Ujął mnie tymi wykonaniami i kończąc listę moich radości - cieszę się, że Jury i jego zakwalifikowało do I Etapu.
Rozczarowania? Cóż. To jest konkurs. Eliminacje rządzą się swoimi prawami. Ktoś wygrywa, ktoś odpada. Czasem, jak mówił dyrektor NIFC, Artur Szklerner, decydują bardzo niewielkie różnice, wręcz niuanse. Szkoda, że nie zobaczę Pavle Krsticia, który pierwszego dnia mial moim zdaniem bardzo dobry występ. Żałuję Hyojin Shin z Korei Południowej. Tej, która w tak zdecydowany sposób zażądała czyszczenia instrumentu, a potem zagrała - moim zdaniem - znakomicie. Trudno. Ale najbardziej mi szkoda Zhiqiang Cen, w moim odczuciu niebywale utalentowanej piętnastolatki. Grała jak natchniona, pięknie walczyła o miejsce w I Etapie. Nie udało się. Ale - pocieszam się, że panna Cen ma przed sobą jeszcze dwie okazje, jeśli będzie chciała w Konkursie wystartować. A wtedy będę klaskać, ile sił w dłoniach. Tyle, jeśli chodzi o smutki i rozczarowania. Powtarzam: to jest konkurs, decydują wybitni fachowcy, którzy zasiadają w Jury. Zakwalifikowana grupa pianistów jest tak mocna, że pozostaje niecierpliwie odliczać dni, jakie muszą upłynąć przez najbliższe pięć miesięcy. A wtedy… Spotkamy się z muzyką Chopina zagraną na najwyższym poziomie.
Na zakończenie ostatniej eliminacyjnej relacji pragnę podziękować wszystkim Państwu, którzy czytali w tych dniach mojego bloga. Komentowali go pod kolejnymi wpisami, zostawiali swoje opinie na stronach facebookowych. Dziękuję, kłaniam się Państwu pięknie i powiem, ze pisanie dla Was było zaszczytną przyjemnością. Mam nadzieję - do zobaczenia i czytania podczas kolejnych, chopinowskich przeżyć w październiku.
A blog TeatrVaria wraca do… teatru. Pasjonującego, pełnego sztuki i mądrości miejsca. Zapraszam Państwa i na te podróże.



Komentarze
Prześlij komentarz