Lament nad stanem współczesności

„Kosmiczny dom” w reżyserii Liny Lapelytė to spektakl który wymaga, moim zdaniem, od widza aby stał się poetą. Gdzieś głęboko w sobie. Na ledwie pięćdziesiąt minut. Wyłączył mechanizm oceny, stosowany wobec wszystkiego co podsyła świat. Zobaczył poezję dnia codziennego. Taką, co kryje się w pękniętej siatce, z której wysypuje się się psia karma i miesza z innymi zakupami. Poezja jest powtarzaniem w myślach: chcę więcej chcę mniej. Krzykiem w głowie: niech ktoś to wreszcie zatrzyma. Jest algorytmem, którego poszukujemy aby zrozumieć sens bycia zwykłym szlifierzem betonowych dni. Tajemnym znakiem, w który zamienia się jednoeurowa moneta z Hiszpanii w dniu gdy grają hiszpańscy piłkarze. Jest sklepem nieczynnym w niedzielę, konstatacją, że to już czterdzieści lat bez tytoniu. Jest też szczęśliwą bielizną, która pomaga odepchnąć zło. O tym śpiewają postaci ze sceny obracającej się jak nasza planeta, oświetlanej z góry lampami słońca, księżyca i gwiazd.


Przedziwny, przedelikatny i przeosobisty spektakl - lament nad codziennością. Lament. Ten gatunek literacki, który urósł pięknie w średniowieczu. I w TR Warszawa brzmi podobnie do swoich protoplastów sprzed wieków. Lament nad drobinkami, które każdego dnia unoszą swoje nieznaczące nic sprawy i w głowach snują pieśni niewiele znaczącego życia. Ale ich głosy splatają się. Jak nici, owijając wokół siebie tworzą solidną, trudną do zerwania więź zwana pokoleniami. Pięknie brzmi w uszach ten monotonny, prosty ale zarazem bliski każdemu sceniczny lament. 


TR Warszawa eksperymentuje. Nie boi się spektakli, które nie pasują do świata widzów teatru, opartego na konserwatywnych zasadach. Taka była ich poprzednia premiera - „Laguna”. Poszli krok dalej i „Kosmiczny dom” jest moim zdaniem widowiskiem stawiającym przed widzem jeszcze bardziej wysublimowane wymagania. Potrzeba w tym domu delikatności i wrażliwości aby w tłumie postaci i dźwięków odnaleźć istotę sprawy. To, o czym już napisałem. Poezję naszych dni. A widownia reaguje na spektakl arcy ciekawie. Początkowo zasłuchana. Wraz z rozwojem sytuacji, część obserwatorów stara się podjąć decyzję. Umieścić „Kosmiczny dom” w swoim układzie współrzędnych. Nie pasuje nigdzie. Nie mieści się w szufladkach. Pozostaje zaryzykować. Pojawia się początkowo nieśmiały - śmiech. Jak iskra, która pada na suchą korę ułożoną na dnie przygotowanego do rozpalenia ogniska. Błądzi po niej. Znajduje sobie miejsce i rozwija się. Przez kilka minut trwa Potem gaśnie. Nie rozpala się znowu. Tak. „Kosmiczny dom” jest wzruszający ale także momentami zabawny. Bo przecież w swoich nawykach, przywarach i przesądach jesteśmy zabawni.  Bez tego świat byłby pogrążony w wiecznej nocy oceny i oceniania. Byłby smutnym domem sztucznej inteligencji.


Przestrzeń TR Warszawa została na potrzeby tego spektaklu gruntownie przebudowana. Okrągła, obrotowa scena - Ziemia, jest otoczona krzesłami. Usunięto rzędy foteli. Aktorzy stoją w centrum koła. Obracają się wraz z nim, przesuwają też sami w myśl dobrze przemyślanego układu choreograficznego. Mijają im dni, noce, tygodnie i lata w takt zmieniających się świateł. Śpiewają swoje historie. Różnymi głosami. Na bardzo osobiste nuty. Do mnie najbardziej trafił przepiękny głos Moniki Frajczyk, barwna interpretacja fragmentów śpiewanych przez Justynę Wasilewską i zupełnie nową twarz Mirosława Zbrojewicza. Zazwyczaj kojarzący się z silnymi postaciami Aktor tu jest samotnym, wracającym do pustego mieszkania mężczyzna. I to robi wrażenie. Można się zasłuchać i zamyślić. 


A potem? Klasycznie. Wychodzi się w zamyśleniu jak z każdego ważnego, intelektualnie wartościowego spektaklu. Idzie przed siebie. I nagle w tłumie na wieczornym przystanku tramwajowym zaczyna się widzieć. Nie grupę ludzkich sylwetek a właśnie poezję. Poezję zwykłego dnia. 


Premiera w TR Warszawa, czyli „Kosmiczny Dom”.  Spektakl tyleż krotki, co zaskakujący. Mnie - pozytywnie. 


OBSADA


Jan Dravnel

Izabella Dudziak

Monika Frajczyk

Magdalena Kuta

Lech Łotocki

Sebastian Pawlak

Tomasz Tyndyk

Justyna Wasilewska

Mirosław Zbrojewicz


Twórcy i Twórczynie


autorka konceptu, reżyserka i kompozytorka: Lina Lapelytė
autorka tekstu i dramaturżka: Birutė Kapustinskaitė
reżyser świateł: Martynas Kazimierėnas
kostiumografka: Julija Frodina (Between_lab)
producent muzyczny i drugi kompozytor: Daniel Bürkner
Dodatkowe wspóltwórczynie: Nouria Bah, Ella Finer, Sharon Gal
muzyczny asystent reżyserki: Evaldas Alekna
asystentka reżyserki: Monika Tuniewicz
tłumaczka z języka angielskiego na polski: Saba Litwińska
autorka aranżacji tekstowej: Zuzanna Wrońska
konsultacje choreograficzne: Alka Nauman
inspicjent: Wojciech Sobolewski
kierowniczka produkcji: Magda Igielska

dodatkowe wsparcie: Yana Foqué, Anka Herbut, Joanna Klass, Paweł Kulka, Justyna Lipko-Konieczna





 



Komentarze

Popularne posty