Urodzić martwe serce

„Puste miejsca” Leny Frankiewicz z Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Spektakl przyjechał do Warszawy w ramach festiwalu Nowe Epifanie i trafił na scenę Teatru Powszechnego. I mam z nim kłopot. Bo czegoś tak przejmującego, tak przejmująco smutnego - chyba nie widziałem od czasu „Nędzników”. Oczywiście nie ma żadnego podobieństwa  między „Pustymi miejscami” i „Nędznikami”,  jeśli chodzi o fabułę, problematykę itp. Żadnego. Tylko ten potworny smutek. 


Tytułowe puste miejsce to arena, na której Julia (Katarzyna Dałek) musi stoczyć walkę ze swoimi demonami przeszłości. Pomaga jej w tym alter ego, czyli Julia 2 (Dorota Androsz). Jest swoistym głosem terapeutycznym, stymulatorem. Aniołem Stróżem, który sam musi zmierzyć się z kłopotem ponad jego siły. Julia/Julie urodziła martwe dziecko. Razem z Paulem (Piotr Biedroń), swoim mężem, musieli podjąć najtrudniejszą z możliwych decyzję. Uśmiercić żyjące, ale pozbawione szans na rozwijanie się w łonie matki, własne dziecko. 


W „Pustych miejscach” nie ma niedomówień. Wszystko pokazane jest w stosunku jeden do jednego - spektakl versus rzeczywistość. Rzecz dzieje się na kilku płaszczyznach. Julia w swoim szpitalnym łóżku, Paul i zbliżająca się premiera w teatrze do której przygotowuje oświetlenie. Ta arena walki z demonami jest pełna ludzi. Spraw. Wszystkie krążą wokół Julii. Ale to ona, sama i bez pomocy Julii 2 musi zdecydować. Doprowadzić do tego, że bijące w niej, jeszcze nie narodzone serce urodzi się ciche. Martwe. 


Przesuwamy się wraz z nią przez piaszczysty krajobraz. Czerwony piasek zamienia się w krew, mocz, herbatę. Wszystko w zależności od potrzeb i wyobraźni. Stanowi wypełnienie całej sceny. Poza nim jest na niej jedynie fotel ginekologiczny oraz ściana z chwytami umożliwiającymi wspinaczkę. Tam rozpocznie się najważniejsza scena spektaklu. Dla mnie przynajmniej. Świetny sen Julii, w którym rozmawia ze swoim nienarodzonym synem. Scena, którą zapamiętuje się na długo. Wtedy właśnie zapada decyzja. Julia postanawia, że krew popłynie w piach. Decyduje się przerwać ciążę. Nie mając szans na jej donoszenie, w obliczu zagrożenia własnego życia i praktycznie bez widoków na urodzenie żywego dziecka. 


Tu zbliżamy się do sceny drastycznej. Porodu. Miałem wrażenie, że został on pokazany wystarczająco przerażająco w „Cząstkach kobiety”, spektaklu TR Warszawa. Nie. Tu jest daleko bardziej wstrząsająco. Zrozpaczona traceniem dziecka Julia narażona zostaje na potworny ból. Nie można podać jej znieczulenia. Jej krzyk przeraża. Nie wiem, czy Teatr Wybrzeże nie posunął się za daleko. Nie wiem - nie oznacza że uważam, że się posunął. Po prostu zastanawiam się, czy ta scena była konieczna. Jest bardzo mocna i bardzo silnie działająca na emocje widzów. Ale to jedynie jedna scena z tego spektaklu. Zrozumiem każdy racjonalny argument, uzasadniający jej egzystowanie w takiej formie. Mnie obecność tak pokazanej sceny porodu zastanowiła. Czasem powiedzieć mniej, oznacza wykrzyczeć więcej. Mam wrażenie, że tej zasadzie nie hołduje reżyserująca „Puste miejsca” Lena Frankiewicz. Ale powtarzam - zastanowiła nie oznacza, że wziąłbym nożyczki i wyciął. Po prostu czułem i czuję się z nią źle. 


Czy trauma utraty dziecka, trauma porodu ze świadomością rodzenia martwego syna, są do „zasypania”? Czy jest odmiana piasku, która mogłaby sobie z tym poradzić? „Puste miejsca” pięknie odpowiadają na to pytanie w scenie finałowej. Tak. Jest. Tym piaskiem który leczy, jest miłość. Spajająca związek, tworząca z niego jedność dwóch osób, wzajemnie się wspierających i widzących. Piękna, prawdziwa. Zatem prosta. Miłość dwojga ludzi. Julia i Paul takimi ludźmi są. I dzięki ich miłości „Puste miejsca”, choć przerażająco smutne, zostawiają szczelinę nadziei na to, że wszystko się poukłada…

 

obsada


Dorota Androsz – Julia 2

Piotr Biedroń – Paul oraz Cień

Katarzyna Dałek – Julia

Sylwia Góra – Gloria (aktorka), Doktor Prat (ginekolożka), Carme (psycholożka), Martina (przyjaciółka), Irene (siostra), Paula (pielęgniarka) 

Krzysztof Matuszewski – Ricard oraz Josep

Marzena Nieczuja-Urbańska – Merche (matka), Mari (pielęgniarka z Andulazji), Babcia, Anestozjolożka, Ester (pielęgniarka na praktykach), Sprzedawczyni, Paula (pielęgniarka)


twórczynie i twórcy


reżyseria – Lena Frankiewicz

autorka dramatu – Clàudii Cedó

tłumaczenie z języka hiszpańskiego – Zuzanna Bućko

scenografia, światło – Agata Skwarczyńska

kostiumy – Alicja Kamaj

muzyka – Miłosz Pękala

choreografia – Anna Steller

wideo – Mateusz Zieliński

konsultacje wokalne – Marta Smuk

konsultacje psychologiczne – Anna Szarmach

inspicjenta, suflerka i asystentka reżyserki – Agnieszka Szczepaniak





Komentarze

Popularne posty