Laguna wyobraźni

Poszedłem szukać wygiętych myśli. Pogimnastykować moje. Znakomicie do tego się nadaje TR Warszawa. Ich „Laguna” w reżyserii i choreografii Pawła Sakowicza taka właśnie jest. Zaplatająca z myśli warkocze i sznury. Gdybyśmy dziś postanowili wrócić do korzeni. Odczytać na nowo założenia Czystej Formy Witkacego w teatrze, jako dążenia do sztuki autonomicznej całkowicie oderwanej od realiów życia i jego aspektów praktycznych. Gdybyśmy potraktowali spektakl jako układ zdarzeń jedynie słusznych w przyjętej konwencji i konfiguracji, to  mielibyśmy Lagunę. Fascynujący kawał teatru dla miłośnika Czystej Formy. Moim zdaniem, oczywiście - bo i Czysta Forma i widowisko w TR Warszawa pozwalają na szaleństwo wyobraźni. 


Laguna to dowolna interpretacja każdego Widza. Nie ma jedynie słusznej. Nie ma zgrywania snobów, że siada w piątej minucie, reżysersko marne, albo aktor z prawej fuuu. Nie ma zastanawiania się kto do kogo puścił oczko i kto komu wskoczył na kolanka. Jest forma. Znakomita forma, którą sami możemy wzbogacić w dowolne treści. Witkacy zapewne szaleje z radości jak wesoły diabeł a Irzykowski obraca się w grobie niczym tarcza co drąży metro. Bo tu trzeba otworzyć głowę, wyłączyć myślenie i dać się ponieść hipnotycznemu ciągowi logicznie ułożonych zdarzeń w jedynie słusznej konfiguracji. 


Laguna to zatoka w której mieszają się myśli i emocje. Niepokój, złość, pożądanie, strach, poddanie, dominacja i spleen. A wszystko zanurzone w śnie, z którego obudzić się niepodobna. Wciąga wcześniej czy później i trzyma myśli mocno splecione jak w lejce. Aktorzy umiejętnie powożą tymi myślami. Zapraszają do świata wyobraźni i ani się obejrzymy a już tkwimy w nim po pachy jak niefortunny myśliwy w puszczańskich bagnach. Na naszych oczach gną się ciała jak miękki i plastyczny metal. łączą i rozdzielają, zmieniają miejsca na scenie i pozycje. Trans pociąga i kusi. A gdyby tak rzucić to wszystko i zostać wyłącznie projektem własnego myślenia…


Laguna to narkotyk, który zniewala rytmiczną muzyką, energetycznym tańcem i genialnym wprost oświetleniem. Twórczyni gry świateł, Jacqueline Sobiszewski, wykonała pracę godną nagrody teatralnej roku. W każdym momencie spektaklu pracujące i zmieniające się oświetlenie stwarza przestrzeń dla aktorów. Czy może w tym konkretnym przypadku aktorów performerów. Toną w ciemnościach, by powrócić ledwie w konturach punktowego oświetlenia a za moment wpaść w oślepiającą biel pulsujących z szaloną częstotliwością błysków stroboskopowych. I znowu ciemność, ciężka, wypełniona przytłaczającym, doprowadzającym na próg transu dźwiękiem, który do spektaklu zaprojektowała Justyna Stasiowska. Kolejna kandydatka do teatralnej nagrody roku. 


Laguna to odważne podejście do definicji spektaklu. Oddanie widzom pełnej kontroli nad interpretacją działań scenicznych. Zaufanie ich wyobraźni i wrażliwości. Momentami mechaniczny, momentami dziki performance który zapewne niejednemu się już śnił a innym przyśni w noc po spektaklu. Widz pozostawiony w pełnej wolności wyboru. W zależności od potrzeb, możliwości uruchomienia wyobraźni sam decyduje, czy w którymś momencie zatrzyma się i uzna, ze przyjął wystarczającą dawkę bodźców, czy też pójdzie dalej aż do ostatniej minuty tego nieco ponad godzinnego widowiska. Jest tu pewne zagrożenie przebodźcowaniem. Ale od czego mamy świeże powietrze, wieczór, Warszawę i ulicę Marszałkowską, którą jak się po wyjściu z TR skręci w prawo, to można iść przed siebie aż do Ogrodu Saskiego i rozginać pogięte myśli. 


Laguna to przemijanie. Utrata sił, sprawczości i kontroli. Nieuchronne zmierzanie do ciszy. Tej która jest jedynym pewnikiem w życiu śmiertelnika  Kiedyś nadejdzie. Pozostaną po niej doczesne hałasy. Pustka wytworzona przez cielesny, materialny brak. Czy  jest to pustka wypełniona snopami energii, które zgrzebnie nazywamy duchami albo widmami? Może - zakończenie  „Laguny”  odpowiedzi  jednoznacznej nie daje. Bo Lagunę każdy ma w sobie i dla siebie. Może w nią wierzyć, może przejść. Może traktować jako jedyne w swoim rodzaju doświadczenie obcowania ze sztuką. 


„Laguna” w reżyserii i choreografii Pawła Sakowicza, na scenie TR Warszawa. Polecam ten spektakl widzom, którzy umieją marzyć. Oddzielić sztywne ramy analizy dzieła od wartości emocjonalnej. Wyobrażeń. Ci wyjdą zachwyceni. Analitycy zapewne się znudzą. 


Obsada


Norman: Dobromir Dymecki

Roman: Mateusz Górski

Harper: Natalia Kalita

Jjan: Rafał Maćkowiak

XX: Sebastian Pawlak

Debora: Agnieszka Żulewska


Twórcy_czynie


choreografia i reżyseria: Paweł Sakowicz

tekst i dramaturgia: Anka Herbut

scenografia: Iza Tarasewicz

kostiumy: Milena Liebe

sound design: Justyna Stasiewska

reżyseria światła: Jacqueline Sobiszewski

asystent reżysera: Piotr Piotrowicz

inspicjenci: Wojciech Sobolewski, Alicja Zalewska

kierowniczka produkcji: Aleksandra Szklarczyk





Komentarze

Popularne posty