Igraszki z Diabłami i Aniołami
Gdyby Bóg z Lucyferem usiedli na widowni i zobaczyli „Piekło - Niebo” Marii Wojtyszko, w reżyserii Jakuba Krofty w Teatrze Narodowym, zapewne śmialiby się tak, że na całym świecie zakwitłyby wszystkie kwiaty jakie tylko umieją kwitnąć. Bo bawiliśmy się wszyscy, niezależnie od wieku, doświadczeń i oczekiwań - znakomicie. Oto spektakl, który rozbawi, wzruszy i wyleczy z ciężarów codzienności każdego Widza. W przedziale wiekowym od dziesięciu do stu dziesięciu lat.
To jest rollercoaster. Po prostu. Zaczyta się dynamicznie i potem tylko przyspiesza aż do wspaniałego, efektownego i zarazem wzruszającego finału. W nim otwierają się wrota piekieł, pojawia się sam Bóg i… Stop!!!! Ten finał jest tak świetny i nieoczekiwany, że nic więcej. Dość!!! „Piekło - Niebo” to spektakl szalony. Zabawny do łez i do łez wzruszający. Przepięknie zagrany i przepięknie ubrany. Ale o tym za chwilkę.
Pokrótce fabuła. Jola jest DJem. Jeździ po Polsce z setami i zarabia na utrzymanie Tadzika. Małego synka, który choć nad wiek rozumny i wrażliwy bardzo mamy potrzebuje i tęskni. W czasie gdy jej nie ma zajmuje się nim Renata, siostra Joli. Niestety podczas podróży ze Szczecina do Warszawy Jola ma wypadek. Ginie. I trafia przed oblicze świętego Piotra. Formalisty biurokraty. Scysja z nim przedłuża się, sprawą interesuje się sam Bóg, którego Jola na tyle irytuje, że aby pozbyć się kłopotu przesyła ją do Piekła. A tam czeka na nią uroczy Diabeł Osmółka, opiekun wędrownych muzyków. I zaczyna się. Jola demoluje mentalne podstawy Piekła. Buntuje Osmółkę i razem zaczynaja ucieczkę na Ziemię. Po drodze doprowadza Potępieńców do refleksji nad sensem wiecznego biadolenia, spotyka nadopiekuńczą mamę swojego diabelskiego kolegi, a nawet dociera do miejsca, gdzie jest jej ojciec. Ich podróż jest tak zabawna, że nie było na widowni kogoś, kto nie śmiałby się w głos z zaskakujących i prześmiesznych scen.
Brzmi trywialnie? A przypomnijcie sobie Państwo znakomite widowisko Teatru Telewizji z 1979 roku. „Igraszki z Diabłem” Jana Drdy w reżyserii Tadeusza Lisa. Ten kultowy spektakl z Marianem Kociniakiem, Wojciechem Pokorą, Magdaleną Zawadzką, Januszem Gajosem czy Krzysztofem Kowalewskim. Kanon polskiego teatru. Komedia ponad komediami. No, to Teatr Narodowy pokazał coś, co gdyby sfilmować w identycznej konwencji, zapewne miałby wielkie szanse powalczyć o miano godnej kontynuacji tamtej diabelskiej historii…
Teatr to sztuka interpretacji. Tu mamy fenomenalnie napisaną przez Marię Wojtyszko historię. Świetnie to zobaczył i usłyszał reżyser Jakub Krofta. A na końcu całość dostała w swoje ręce i oszlifowała jak diament grupa wyjątkowych Aktorów. Przyjemnie ogląda się spektakl, w którym aktorzy bawią się konwencjami i swoimi postaciami równie dobrze jak widzowie. I tak jest w „Piekło - Niebo”. Zuzanna Saporznikow to Jola, czyli DJ Daje Radę. Urocza, uparta i zadziorna. Taka, którą diabeł gdzie sam nie może to właśnie pośle. Jola bawi, ale i wzrusza. W scenie jej rozmowy przez boski telefon z Tadzikiem poczułem, że w kącikach oczu mam łzy nie tylko śmiechu, które zbierały się tam przez cały spektakl. To piękna, wzruszająca scena, może symboliczna nawet - pokazująca dojrzałość i samodzielność dzieci o której my, dorośli, często zapominamy. Zuzanna Saporznikow świetnie w niej się odnalazła. Uroczy jest Robert Czerwiński - Diabeł Osmółka, patron wędrownych muzyków w Piekle. Jeśli takich Diabłów jest tam więcej, naprawdę rozważę czy nie zamienić ewentualnego bookingu w Niebie i nie zejść do Piekieł żeby zwiedzić jego zakątki. Cytaty wielkiej poezji w diabelskich ustach Osmółki brzmią znakomicie. Bo ów diabeł to przecież miłośnik literatury, a na Ziemię rusza aby spełnić marzenie i zostać pisarzem. W ogóle Piekło wypada świetnie w tym spektaklu. Lucyfer, grany przez Roberta Jarocińskiego, diabolicznie zabawny i dokładnie na tyle straszny aby w ewentualnym dziesięcioletnim widzu nie wzbudzić niepotrzebnego strachu, pozostawiając go w zaciekawieniu. Świetny Paweł Paprocki w roli średnio może mądrego, ale uroczo złego Belzebuba No i Kinga Ilgner czyli nadopiekuńcza mama Osmółki, diablica odpowiedzialna za męczenie złych rodziców. A teraz Niebo. Przede wszystkim kapitalnie ludzki Bóg, zagrany przez Piotra Grabowskiego i piękna, wrażliwa i z poczuciem humoru Matka Boska - Anna Lobedan. Scena ich gry w scrabble i boskiego wkręcania w słowo, którego nie jestem w stanie powtórzyć - genialnie prześmieszna. I do tego ten Święty Piotr, którego na scenie prowadzi Grzegorz Kwiecień. Oddzielne oklaski należą się dwóm uroczym Aniołom - w tych rolach Adam Szczyszczaj i Leszek Bzdyl. Szczególne tu brawa za anielskie kostiumy dla Matyldy Kotlińskiej. Zreszta pani Matylda stworzyła dla nas cały ten niebiesko-piekielny świat, bo Jej dziełem jest świetna scenografia i równie dobre kostiumy. Anioły, Lucyfer, Osmółka. Ale przecież mogę wymienić wszystkie postaci. Każdy kostium to projekt doskonałe do spektaklu pasujący i wręcz zrośnięty z postacią, która się w nim kryje. Było Piekło, było Niebo. Ale jest jeszcze Ziemia. A na niej przede wszystkim ciotka Renata, czyli siostra Joli. Jej relacja z małym Tadzikiem przechodzi uroczą przemianę. Bardzo dobrze się tu odnajduje grająca Renatę Joanna Kwiatkowska-Zduń, która początkowo zapowiada się jak postać z mrocznych powieści sióstr Bronte, a potem okazuje się przemiłym, właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jest jeszcze ziemska scena teatralna i na niej Ewa Bukała z Piotrem Piksą. Zupełnie niespodziewanie do ich spektaklu „Matka Joanna od Aniołów” przedostają się przez piekielne wrota i niebieskie szczeliny postaci zupełnie w scenariuszu nieprzewidziane. Ale - dzielnie sprostali temu wydarzeniu i scena finałowa dzięki Nim nabiera barw, humoru i jest… Jest taka że nie zdradzę co się tam dzieje bo fajnie jest to samemu przeżyć bez sączącego się do uszu diabelskiego jadu spojlerowania. Ale aż korci!
No dobrze. Wiem. Powinienem opisać wszystkich. Bo przecież wszyscy w „Piekło - Niebo” zasługują na wielkie brawa. Na stojąco ma się rozumieć, co po spektaklu momentalnie uczyniliśmy. Ale nie chcę zdradzać wszystkich meandrów i zakamarków niebieskich i piekielnych labiryntów. Wiem, że na „Piekło - Niebo” w Teatrze Narodowym nie będzie się łatwo dostać, bo to świetny spektakl i oby pozostał tam jak najdłużej. Ale warto się zaczaić i upolować bilety dla całej rodziny. Najmłodsi Widzowie - widziałem - bawili się znakomicie i bili brawo równie mocno, co ich starsze rodzeństwo, rodzice i dziadkowie. Taki to właśnie wieczór. Dla wszyskich i do wszystkich. Można tylko westchnąć na końcu: Panie Boże i Lucyferze. To była taka przyjemność, że minęła nie wiedzieć kiedy. I teraz trzeba iść jeszcze raz!
reżyseria: Jakub Krofta
dramaturgia: Maria Wojtyszko
scenografia, kostiumy: Matylda Kotlińska
muzyka: Grzegorz Mazoń
reżyseria światła: Damian Pawella
projekcje wideo: Jakub Lech
ruch sceniczny: Leszek Bzdyl
Obsada
Zuzanna Saporznikow - Mama, DJ Daje Radę
Robert Czerwiński - Diabeł Osmółka
Piotr Grabowski - Bóg
Robert Jarociński - Lucyfer
Anna Lobedan - Matka Boska
Adam Szczyszczaj - Sandalfon
Grzegorz Kwiecień - Święty Piotr
Joanna Kwiatkowska-Zduń - Ciotka Renata
Kinga Ilgner - Diablica Mania, Matka Osmółki
Waldemar Kownacki - Dziadek, Tata Mamy, Potępieniec I, Grzesznik I
Paweł Paprocki - Belzebub
Piotr Piksa - Dorosły Tadzik, Aktor Teatru Narodowego, Potępieniec I, Grzesznik II
Ewa Bukała - Aktorka Teatru Narodowego, Potępieniec III, Grzesznica III
Leszek Bzdyl (gościnnie) - Anioł
oraz Mikołaj Wachowski jako Tadzik (głos chłopca z offu)
Realizatorzy
realizatorzy światła: Łukasz Obuch-Woszczatyński, Tomasz Księżak
realizatorzy dźwięku: Marcin Kotwa, Maciej Rybicki
realizatorzy wideo: Mariusz Chałubek, Paweł Woźniak
inspicjent: Adam Borkowski
suflerka: Anna Leszczyńska



Komentarze
Prześlij komentarz