Czas - stop
Wehikuł czasu zaczął nagrzewać silniki już w foyer Komuny Warszawa. Bo przyszli zupełnie inni ludzie, niż zazwyczaj. Średnia wieku widzów podskoczyła znacząco w stosunku do średniej z innych tutejszych spektakli. I wszyscy się wzajemnie znali. Dziwny początek relacji z „AR 50. 5 remixów na 50- lecie Akademii Ruchu”? Może i dziwny. Ale patrzyłem na nich poruszony. Wchodzili i nagle czas zaczynał się cofać. Znowu mijaliśmy ważne dla tego teatralnego eksperymentu przystanki. Maszerowaliśmy do 1973 roku. Kiedy grupa studentów, idąc pod prąd ówczesnym trendom teatralnym, powołała do życia Akademię Ruchu.
Czekałem na ten wieczór niecierpliwie. O Akademii słyszałem. Czytałem. Ale z racji mojego „młodego” (sic!) wieku, zobaczyć za wiele nie mogłem. Jej najciekawsze, moim zdaniem, przedsięwzięcia to czas gdy byłem zabawnym berbeciem, albo wyszczekanym szczylem nie mającym większej ambicji eksperymentowania z teatrem. Zrobili w Komunie szparkę w kotarze dzielących nas od tamtego okresu lat. Pozwolili przez nią zajrzeć. Zachwycili pomysłami. I rozbudzili jeszcze większą tęsknotę za tym, co już przeminęło.
Remixy to fantastyczny projekt. Pięcioro Twórców Akademii i pięcioro aktywnych współcześnie Performerów, wzięło na warsztat pięć spektakli. Wybrali z nich fragmenty, esencję, czasem, jak w przypadku „Autobusu”, odwrócili pomysł - i dali to wszystko widzowi końca pierwszej ćwiartki dwudziestego pierwszego wieku.
Nieprzypadkowo wspomniałem „Autobus”. Pierwszy pokazany w Komunie, datowany na 1975 rok. Wtedy jego przebieg wymuszał na widzach reakcję. Zaskoczyła twórców. Nie spodziewali się wpływu, jaki wywrą na „czwartej ścianie” teatru. Współcześnie eksperyment oglądało się z fascynacją. Choć nastąpiła istotna zmiana. Silne światła, które pierwotnie były skupione na performerach, odwrócono. Uderzyły w widownię. Zostaliśmy zalani zmieniającymi się płynnie, kolorowymi pociskami lumenów. W tle narastał hipnotycznie powtarzany komunikat - pytanie. Zdecydowanie nie jest to - i warto ostrzec widzów - spektakl dla osób z padaczką. Może wywołać jej atak. Uważam, że przy kolejnych pokazach takie ostrzeżenie powinno się w spektaklu znaleźć. Ale to uwaga na marginesie. Bo „Autobus” roku 2025, zremiksowany przez Janusza Bałdygę i Grzegorza Laszuka, jest eksperymentem porywającym. Rusza. Jedzie przez wyobraźnię. Hipnotyzuje. Aż do momentu, gdy publiczność zdaje sobie sprawę, że tylko ona może go przerwać. Zupełnie tak, jak pasażerowie autobusu miejskiego. Ci mogą z niego po prostu wysiąść. Kilkoro z nas wstało. Ktoś wyłączył reflektory. Inny obrócił kolejne w kierunku sceny, aby nie raziły oczu widzów. Zakończyli spektakl, który był - bo takie miał założenie - opresyjny. Poznaliśmy nasze prawa w teatrze. Rozpoczęliśmy we własnym zakresie dyskusję o granicy eksperymentów scenicznych. Granicy do nich artystycznego prawa i prawa widza do rezygnacji z takich prób. Świetne to było doświadczenie i mogę tylko żałować, że jako sześciolatek w 1975 roku nie miałem szansy nawet pomarzyć o udziale w „Autobusie”.
Kolejne i kolejne fragmenty. Przez scenę Komuny przewijały się pary artystów i smugi spektakli. Snuł się nad nami czas, mieszały wydarzenia dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku. Świetnie wypadły „Inne tańce” w interpretacji Cezarego Marczaka i Dominika Więcka. Do zadumania skłoniła szczelina światła „Kartaginy”, pokazana przez Barbarę Kingę Majewską i Zbigniewa Olkiewicza. Mocnym elementem, budzącym głód zobaczenia całości, był remiks „Życia codziennego po Wielkiej Rewolucji Francuskiej, przygotowany przez Marię Stokłosę i Krzysztofa Żwirblisa. No i zakończenie podróży w czasie, w postaci naładowanej symbolami „Piosenki”, którą pokazały Jolanta Krukowska i Weronika Szczawińska
Świetnie uzupełnia „Remixy” para kuratorów projektu - Zofia Dworakowska i Tomasz Plata. Dzięki ich krótkim wprowadzeniom w atmosferę dawnych spektakli i współczesnych pokazów, wehikuł czasu przemieszcza się bezbłędnie i sprawnie.
Komuna Warszawa ponownie staje na wysokości zadania i pokazuje, że jest miejscem Warszawie niezbędnym. Tyglem, w którym mieszają się pomysły, idee, historia i teraźniejszość sztuki teatralnej. „5 Remixów na 50- lecie” to spektakl bardzo ważny. Tak, pozostawiający niedosyt i budzący tęsknotę za oryginałami spektakli Akademii Ruchu. Ale jednocześnie w dynamicznym i przemyślanym skrócie pozwalający je, choć w niewielkiej cząstce, przeżyć. To jest czystej wody mądra i potrzebna edukacja teatralna. Wyszedłem zdecydowanie bogatszy o wagon doświadczeń.
Janusz Bałdyga / Grzegorz Laszuk – „Autobus” (1975)
Cezary Marczak / Dominik Więcek – „Inne tańce” (1982)
Krzysztof Żwirblis / Maria Stokłosa – „Życie codzienne po Wielkiej Rewolucji Francuskiej ” (1980)
Zbigniew Olkiewicz / Barbara Kinga Majewska – „Kartagina” (1986)
Jolanta Krukowska / Weronika Szczawińska – „Piosenka” (1995)
Za program remiksów (i całego jubileuszu) odpowiadał zespół kuratorski: Zofia Dworakowska, Grzegorz Laszuk i Tomasz Plata.
(zdj. strona Komuny Warszawa)



Komentarze
Prześlij komentarz