Biberkopf żyje!

Od przedwczoraj zanurzam się w teatrze, który co tu kryć, lubię najbardziej. Stawiającym widza w sytuacji nieoczywistej, często drastycznej. Formułującym mocne tezy, zaszyte w powłokach spektaklu. Teatrze, z którego wychodzi się mając w głowie mętlik goniących się wzajem myśli. Zanim napiszę, co to za przygoda mnie spotkała - słowo wyjaśnienia: Oczywiście teatr lekki i przyjemny szanuję i nauczyłem się - dzięki takim scenom jak Kwadrat, czy Komedia - czerpać z niego przyjemność. Jednak chyba urodziłem się ponurakiem. Zatem ponure konstatacje to moja specjalność…


W Teatrze Studio „Berlin Alexanderplatz” na podstawie powieści Alfreda Döblina w reżyserii Natalii Korczakowskiej - spektaklowi  za kilka tygodni stuknie osiem lat od premiery. Nadal stanowi wyśmienity materiał do rozmyślań. I bardzo dobre widowisko, które ani się nie starzeje, ani nie dezaktualizuje.


Przenosimy się do przedstawionego w konwencji koszmarnego snu świata opuszczającego więzienie robotnika transportowego Franza Biberkopfa. Tym snem jest Berlin lat dwudziestych ubiegłego stulecia.  A na scenie w roli Biberkopfa Bartosz Porczyk. Powiedzieć, że znakomicie to mu wychodzi - to powiedzieć truizm. Porczyk ma to do siebie, że czy gra, czy reżyseruje to mu wychodzi. Znakomicie. Jego Biberkopf szuka w nowo poznawanym świecie wolności - szansy na uczciwe życie. Odbija się od berlińskich uwarunkowań i hierarchii jak bezwolna kula bilardowa. W końcu, nie widząc innej możliwości, zatrudnia w prowadzącej ciemne interesy firmie kierowanej przez super-gangsterkę (kobietę), Pums. 


Dookoła niego zaczyna kiełkować, narastać i oplatać go jak trujące ramiona bluszczu - zło. Biberkopf nie stawia mu czoła. Wybiera drogę powolnego w nie zatapiania. Świat przestępczy wciąga go i mieli na swoją modłę. Gdy wypada z tej machiny, jest już wrakiem człowieka. Poznaje, nieskażoną berlińskim szlamem, Mieze. Sonia Roszczuk wspaniała w zwiewnej i delikatnej roli młodziutkiej prostytutki , naiwnie patrzącej na świat i w konsekwencji ginącej z powodu tejże naiwności. To aktorka o, moim zdaniem, niebywałym potencjale. Franz - wracajmy do fabuły - zostaje niesłusznie oskarżony o morderstwo i skazany. 


Czy koszmarny, momentami zanurzający się w czysty nonsens, sen Biberkopfa to życie? Minione? Mające odbicie współcześnie? Świat miele Bieberkopfów codziennie. Każdego dnia wpadają w jego tryby. Są różni. Różne są ich występki i różne idee. Ale to nie oni decydują o swoim losie. Jakaś przemożna, wielka korporacja która trzyma w łapach sterownik maszyny-świata, kieruje ich poczynaniami. Stawia cele, rozlicza. Spycha w bagno albo litościwie pozwala wspinać się o choć jeden szczebel wyżej po jakiejś samemu ustalonej, umownej drabinie społecznej. 


Akt trzeci „Berlin Alexanderplatz” w reżyserii Natalii Korczakowskiej to majstersztyk symbolizmu. Trwa wiwisekcja Biberkopfa. Wbrew jego woli którą wypowiada słabym, beznamiętnym głosem, otoczenie kugluje jego narządami, dopomina się krwi. Ocenia i szufladkuje poczynania. Finał spektaklu natomiast jest po prostu znakomity.  


Trzy akty, około dwustu minut obcowania ze światem międzywojennego Berlina. Znakomicie wymyślone usytuowanie widowni dookoła sceny, która zapada się niejako w niszy - pełnej postaci, cieni, świateł i dymu. Nieoczywistej i chaotycznej. Takiej jak niemiecka stolica po koszmarze pierwszej wojny a przed koszmarem kolejnej. Dwieście minut w Teatrze Studio to bardzo dobrze spędzony czas. 


A Franz odradza się raz jeszcze. Znowu gdzieś na berlińskim, zaplutym trotuarze kiełkuje życie kolejnego Biberkopfa. Już z góry skazanego na odegranie określonej roli. Pozbawionego możliwości wyboru. Żyjącego w zasadzie wyłącznie z przyzwyczajenia. I dalej, dalej, dalej… Rodzic się będą Biberkopfowie, popadać w kłopoty. Dawać się wciągać w spirale zła i zależności. Żyć coraz podlej i tracić ostatnie kapitały szczęścia. To już jednak - zupełnie inna historia… 



NA PODSTAWIE POWIEŚCI 

Alfreda Döblina

SCENARIUSZ I REŻYSERIA

Natalia Korczakowska

SCENOGRAFIA

Anna Met

ŚWIATŁA

Bartosz Nalazek

KOSTIUMY

Marek Adamski

DRAMATURGIA

Wojtek Zrałek-Kossakowski

KONSULTACJE CHOREOGRAFICZNE

Tomasz Wygoda

OPERATOR KAMERY

Anu Czerwiński/Miłosz Więckowski/Marek Zajączkowski

MUZYKA

Marcin Lenarczyk, Bartłomiej Tyciński

INPICJENTKA

Zuzanna Prusińska

KIEROWNICZKA PRODUKCJI

Justyna Pankiewicz

ASYSTENT REŻYSERA

Radosław Mirski

ASYSTENTKA SCENOGRAFA

Małgorzata Dzik

ASYSTENTKA KOSTIUMOGRAFA

Justyna Białowąs

ASYSTENTKA PRODUKCJI

Agata Odolczyk


OBSADA (pełna, ze strony Teatru Studio)


Bożena Adamska

Ewa Błaszczyk 

Marcin Bosak

Daniel Dobosz

Stanisław Brudny/Irena Jun

Tomasz Nosinski

Marcin Pempuś

Marta Zięba/Maja Pankiewicz/Martyna Peszko

Bartosz Porczyk

Halina Rosiakówna

Sonia Roszczuk

Mateusz Smoliński

Władysław Stankiewicz

Rob Wasiewicz

Paweł Smagała/Tomasz Jan Wygoda

Ewelina Żak 


(zdj. strona Teatru)









Komentarze

Popularne posty