Kwadrat jest…
„Black SQR” w Komunie Warszawa. Przestawienie performatywne. Pozwalające na stworzenie nowej jakości we własnym, subiektywnym odczuwaniu teatru. Wszystko zależy od poziomu doświadczeń, emocji i wrażliwości odbiorcy. Czy to trąci eksperymentami Jerzego Grotowskiego? Spektakl wije się wokół jego osoby i dokonań. Ja rezerwuję sobie prawo do "relacji performatywnej". Drażnią mnie recenzje, które zamieniają się w sprawozdania. Są suche, jak badyle i podobne do siebie jak łuski ryby. "Black SQR" otwiera głowę, wyzwala skojarzenia. W tym tkwi jego siła i nie będę jej niszczyć w imię kronikarstwa.
Kwadrat. Czarny kwadrat na białym tle. Figura geometryczna. Punk centralny. Performerzy zamykają się w nim, krążą jak elektrony. Niekiedy uwolnione od przemożnej niewoli jądra atomowego uciekają poza jego władzę. Kwadrat to ich granica? Czy w ogóle w sztuce istnieje granica?
Kwadrat. Figura geometryczna z czterema kątami prostymi. Czarna z białą obwódką. Ciała performerów drgają jak martwe, rażone prądem. Poruszają się w konwulsjach by po chwili wstać i przejść do kolejnej fazy spektaklu. Nakładają się na siebie te fazy, sceny, dane historyczne, które podaje niewidoczny narrator. Kwadrat jest magazynem zdarzeń. W nim przechowuje się pamięć sensoryczna i długotrwała.
Kwadrat. Czarny punkt na mapie sceny. Sześcioro performerów w takt głosu narratora, agresywnej muzyki która traktuje uszy i ciała jak bicz. Performerzy poddają się temu biczowaniu w skupieniu. Ich ciała splatają się w drzewa w lesie Grotowskiego. Kwadrat jest wyobraźnią. I przemocą. Jednocześnie.
Kwadrat. Czarne pole z sześcioma figurami z ludzkich ciał. Widzowie krążą miedzi nimi, dotykają. Patrzą w oczy. Performerzy poddają się popchnięciom jak manekiny. Odwzajemniają spojrzenia. Łamie się granica przestrzeni intymnej performera i widza. Patrzymy zafascynowani spektaklem który nabiera nowego wymiaru. Kwadrat to muzeum naszego poczucia własnej przestrzeni. Szacunku?
Kwadrat. Wyszedłem gdy ruszyli inni. Nie umiem wyzbyć się stadnego instynktu. Pierwszy raz wyszedłem przed oklaskami z zupełnie innego niż zwykle powodu. Nie dlatego, że była kicha i próbowałem uciec zapominając. Tym razem chciałem ten spektakl zachować. Chciałem aby trwał we mnie i dawał spokój, który od samego początku rozlewał się we mnie. Szedłem powoli Alejami Jerozolimskimi a on trwał. Kwadrat jest spokojem. Po prostu spokojem.
Jerzy Grotowski „Ku teatrowi ubogiemu”: Teatr musi wreszcie uznać własne swoje granice. Skoro nie może górować nad filmem bogactwem, niech wybierze ubóstwo; skoro go nie stać na rozmach i zasięg telewizji, niech stanie się ascetyczny; skoro mechanika, którą ma do rozporządzenia, nie stanowi żadnej atrakcji, niech zrezygnuje w ogóle z mechanizmów. Wniosek: „święty” aktor w ubogim teatrze – oto formuła, którą należy przyjąć.
wykonanie: Paweł Mandziewski, Piotr Piotrowicz, Maciej Tomaszewski, Alicja Zalewska, Agata Zataj



Komentarze
Prześlij komentarz