Drugi pokój Drugiej Strefy
Jak zagrać chciwość, miłość, perfidię, bezwzględność mając do dyspozycji podartą książkę, parcianą torbę i lampę? Zawodowcy prychną pewnie lekceważąco mówiąc - doświadczony aktor zagra ci to małym palcem. A jeśli na scenie postawi się dwoje bardzo młodych aktorów i na dodatek da się im zadanie - zagracie „Drugi pokój” Zbigniewa Herberta? No, to potrzeba reżysera. Sylwester Biraga w Teatrze Druga Strefa ma umiejętność pracy z bardzo młodymi aktorami. Potrafi ich poprowadzić tak, że zostaje ślad w pamięci.
Aleksandra Rykowska i Jan Zasowski to aktorzy Teatru Hybrydy Uniwersytetu Warszawskiego. W Drugiej Strefie pojawili się w ramach projektu „Studenci na scenę” i pojawili się bardzo znacząco. Ich „Drugi pokój” przeraża wyrachowaniem i zimnymi kalkulacjami. Są prawdziwi w chciwej walce o dodatkową przestrzeń, w której wyjście jest tylko jedno: przeszkoda musi zostać usunięta. Usunięcie przeszkody oznacza jej śmierć. Zgodzą się na to bez żadnych emocji. Kalkulują bilans zysków. Strat? Nie dopuszczają ich do głosu. Mają zresztą wspaniały materiał. „Drugi pokój” Herberta jest taki, jak wszystkie utwory Mistrza. Genialny i kropka.
Akcja spektaklu dzieje się w pokoju, który para młodych ludzi wynajmuje od starszej kobiety. Ta deklaruje, że będzie dla nich jak druga matka ale to za mało. Za mało aby wkraść się w łaski zadaniowych i wyrachowanych najemców. Kalkulują na zimno korzyści, jakie mogliby mieć, gdyby pokój po staruszce przypadł także im. Wysyłają do niej fałszywy nakaz eksmisji, chcąc ją zastraszyć. W mieszkaniu zapada cisza. Czekają jak dwa wygłodniałe zwierzęta padlinożerne. Na śmierć. A śmierć anonsuje się długą ciszą. Nasłuchują zatem. Prowokują. I wreszcie zadanie jest wykonane, cel osiągnięty. Można opracowywać plan dalszych kroków i plan remontu mieszkania. Ma być słoneczne i jasne.
To znakomity, głęboko sięgający do fundamentów postaw moralnych tekst. Świetnie napisane postaci, przerażająco prosta, wręcz zimna intryga. I to nasuwające się porównanie do zwierząt, które w spokoju czekają aż ich przeciwnik osłabnie, ujdzie z niego życie. Potem zacznie się uczta i podział szczątków. Zagrali to bardzo dobrze. Doskonale zrozumieli role i wypracowali je na potrzeby spektaklu. Jest krótki, ledwie czterdzieści minut. Ale oderwać się od niego nie sposób. Jan Zasowski buduje swojego bohatera wokół lekkiego uśmiechu, spokoju i kompletnego braku empatii. Jest pozbawiony jakichkolwiek odruchów, które nazwalibyśmy ludzkimi. Kalkuluje i obserwuje. Aleksandra Rykowska dominuje. To jej pomysły są w pokoju realizowane, to ona zarządza sytuacjami, wysyła swojego partnera na zwiady, każe mu wreszcie wejść i sprawdzić czy dzieło się dokonało. Jest jak Lady Makbet, popychająca męża do kolejnych zbrodni w imię kolejnych korzyści. A gdy tańczy oszalały taniec uwalniający splot szarpiących nią rządz i emocji - jest świetna. Ten taniec, w którym ciało szarpane drgawkami wygina się konwulsyjnie a wszystko otacza chmura szalejących włosów ogląda się znakomicie. Wiem, że byłoby to efekciarskie i reżyserujący Sylwester Biraga zapewne pomysł by wyśmiał, ale ten taniec byłby jeszcze mocniejszy, gdyby użyto lampy stroboskopowej. Ale to moje zdanie jedynie.
W Teatrze Druga Strefa „Drugi pokój”. Dramat Zbigniewa Herberta w wykonaniu dwojga młodych, ale znakomicie się na scenie odnajdujących Aktorów Teatru Hybrydy. Jeśli tylko znajdziecie termin i bilety - warto to zobaczyć.
Występują: Aleksandra Rykowska, Jan Zasowski
Reżyseria: Sylwester Biraga
Muzyka: Michał Górczyński
Foto: Piotr Czarnacki



Komentarze
Prześlij komentarz