Spleśniały Dżem

Ryszard Riedel umarł. Kto tego nie wie, ten się dowie ze spektaklu Teatru Śląskiego. Przyjechali do Warszawy i pokazali. „Skazany na Bluesa” to nihil novi. Premiera była  w 2014 roku. Jeśli na festiwal Przystanek Śląsk  przywożą go dzisiaj - powstaje pytanie: co działo  się na Śląsku w ostatniej dekadzie? Nic? Oby była na to jakaś inna odpowiedź.


Cóż. Postać Riedla budzi i budzić będzie emocje. Polski Morrison, który porywał tłumy. Gigant polskiego rocka. No fajnie. Ale co z tego? Czy po latach od śmierci legendarnego wokalisty Dżemu śląski teatr  stać tylko na to, aby po scenie snuły się dziwaczne postaci murzyńskiego  króla, aniołka-ważki, karła w trykocie i kilkorga innych halabardników?? Może wystarczyłoby postawić Pana Śpiewograja i dać mu mikrofon oraz wspierający band? Niech grają i śpiewają  te szlagiery - będzie fajnie. W tym spektaklu dzisiaj, dziesięć lat po premierze wieje pustką. Riedel zasługuje na więcej. Podobnie jak Morrison, który przecież dostał pełnometrażowy film. I tam nie było tylko muzyki. Byli ludzie. Tu - stanowią ledwie tło, jak zwierzątka w szopce u Jezuska. 


Prowadzę do tego, że muzyka Dżemu w „Skazanym…” istotnie porywa. Zmusza do refleksji nad tekstami i urzeka jakością wykonania. Ale to jeszcze nie jest spektakl. To imitacja koncertu Riedla, ewentualnie z jakimiś w tle odegranymi scenkami. Jaki to ma dzisiaj sens? Widz ma prawo oczekiwać czegoś więcej. Analizy pogłębionej a nie tylko wyciągniętych z filmu o Riedlu scenek, które są odegrane w teatrze.  Pustka. Tak. To jest pustka. Klaszczemy, bo podoba nam się wokalista, ale w ten z sam sposób za chwilkę ktoś postawi czterech śpiewających zawodników i wmówi nam że to spektakl o the Beatles, a będzie to jedynie śpiewanka. 


Jestem przeciwnikiem takich wydarzeń. Nie podobali  mi się warszawscy „Depesze”, gdzie grupa aktorów z Rampy udawała muzyków Depeche Mode. Nie podoba mi się też udawanie muzyków Dżemu. Chcę więcej. Chcę spektaklu o Riedlu. Jego dylematach, emocjach. Może w nim prawie w ogóle nie być muzyki. ale musi być człowiek. Tu go nie znalazłem. 


I tyle. Co tu się rozpisywać. Nie będę pastwić się nad kiczowatością produkcji Teatru Śląskiego. Ani nad brakiem

pomysłu reżysera-adaptatora, który zamiast spektaklu pokazał ogryzek z filmu. Pozostańmy przy tym, że klaszczemy, wiwatujemy bo porywa nas muzyka. Też tam stałem i klaskałem. Ale cóż z tego? Gdzie jest fabuła, wyraziste postaci? Teatralne „mięso”? Wyjdziemy z teatru i skonstatujemy, że tych samych wrażeń dostarczy Spotify i dobre kolumny. Dla mnie - to za mało. 


ADAPTACJA I REŻYSERIA 

Arkadiusz Jakubik

RUCH SCENICZNY 

Jarosław Staniek

SCENOGRAFIA 

Joanna Macha

KOSTIUMY 

Agnieszka Werner

KIEROWNICTWO MUZYCZNE 

Olaf Deriglasoff

PRZYGOTOWANIE WOKALNE I MUZYCZNE 

Adam Snopek

KOMPOZYCJA I REALIZACJA ŚWIATŁA 

Maria Machowska


ZESPÓŁ MUZYCZNY 


Adam Snopek (instrumenty klawiszowe), Paweł Ambroziak / Maciej Lipina (gitara), Sebastian Kret (gitara), Ronald Tuczykont (gitara basowa), Przemysław Smaczny (perkusja)


OBSADA


Maciej Lipina, Ewa Kutynia, Dariusz Chojnacki, Marcin Szaforz, Adam Baumann, Karol Huget, Franciszek Borgiel, Maksymilian Riedel, Alina Chechelska, Ewa Leśniak, Andrzej Warcaba, Grzegorz Przybył, Arkadiusz Machel, Jerzy Głybin, Zbigniew Wróbel, Adam Snopek, Maciej Lipina, Paweł Ambroziak, Grzegorz Lamik, Katarzyna Błaszczyńska, Dorota Chaniecka, Karina Grabowska, Dorota Chaniecka, Agnieszka Radzikowska, Antoni Gryzik, Anna Wesołowska, Antoni Gryzik, Andrzej Kozak, Patrycja Góra, Maria Baładżanow, Franciszek Borgiel, Arkadiusz Machel, Oskar Mafa, Piotr Nowak, Wojciech Żak, Jerzy Śpiewakowski, Piotr Stanusz, Sebastian Krysiak, Sebastian Zastróżny, Robert Witkowski






Komentarze

Popularne posty