Atomy w oceanie wspomnień

Eskaubei, czyli Skubi - dla znajomych ale trudno nie poczuć się znajomym tego fantastycznego człowieka. Bo co tworzy prawdziwie ciekawego artystę? Mnie uczono w telewizji  - tej dawnej, ma się rozumieć - i zdania nie zmieniam: skromność i pokora wobec świata. A takim właśnie jest Bartłomiej Skubisz, którego 25 lecie działalności na scenie uświetniło Festiwal Arcydzieł w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. 


Przerywnik w intensywnym, konkursowo - festiwalowym życiu, można powiedzieć. Tak. Ale jakiej ten przerywnik jest jakości? W tym wypadku było to wydarzenie świetne. Bartek zaprosił do swojego spójnego i doskonale przygotowanego projektu wyjątkowych muzyków. Połączył z nimi dwa moje ulubione gatunki - jazz i rap. Ten pierwszy - jak kobieta, snująca wokół siebie woń perfum. Jak zapowiedź nocy bezkresnej, twórczej i pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji. Zbudowanej subtelnym, głębokim brzmieniem kontrabasu, przecinanym fasadowymi girlandami dźwięków instrumentów klawiszowych, jednocześnie pozostających w stałej dyskusji z trąbką i saksofonami. A wszystkiemu z dystansem przygląda się rozbudowana, mądrze zaplanowana perkusja. To jazz. Gdy na to nakładamy literacko wysublimowany, mądry, wciągający tekst deklamowany, rytmicznie wypowiadany przez rapera. Mamy koncert. Czy to już wszystko?


Mam nadzieję, że Bartek się nie obrazi bo to tylko moja subiektywna opinia. Ten show skradła Aleksandra Tocka. Co za głos! Co za aranżacje! A ta ballada jazzowa „Bez ciebie nie ma mnie, beze mnie nie ma ciebie”??? Każdy teatr, każdy jazzowy band, każda lista przebojów. Amen. Świetnie śpiewa Pani Aleksandra. Wspaniały, aksamitny, jazzowy głos, którym przyćmiła wszystko. I to z lekkością, łatwością, wydawało się zupełnie bez wysiłku. Piękne słowa o współistnieniu Artystów i Słuchaczy nim wyśpiewała. 


Kim jest Bartłomiej Skubisz? Po prostu - jednym z nas. Chodził po świecie w epoce kaset i koszykówki. Widział tyle, ile każdy z nas czyli więcej niż się nam należało. Czuł. Tworzył. Podejmował decyzje i był w nich konsekwentny. Dlatego staje na scenie Siemaszkowej i dlatego warto go posłuchać. Gdy po koncercie w rozmowie porównałem go do Pawła Sołtysa, czyli Pablopavo odpowiedział: Cieszę się. To zaszczytne porównanie. Nieprawda. Bartłomiej pisze znakomite, zapadające w pamięć, liryczne teksty. I dlatego ten wieczór w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej był wyjątkowym, literackim przeżyciem. Mi siedzi w głowie jedna fraza. Zostaniemy w przyszłości „rozbici na atomy w oceanie wspomnień.”. Chciałbym być atomem. We wspomnieniach mojej Córki. Tam właśnie chciałbym żyć. We wspomnieniach Bliskich. I Bliskich tych Bliskich. Rozbitym na atomy w oceanie wspomnień… 

 

Obsada muzyczna:


Michał Szkil - fortepian, Wojciech Długosz - syntezatory/gramofon, Kuba Banaszek - instrumenty klawiszowe, Alan Wykpisz - gitara basowa/kontrabas, Piotr Lemańczyk - kontrabas, Janusz Demkowicz - gitara basowa, Tomasz Nowak - trąbka, Marek Konarski - saksofon, Maksymilian Olszewski - perkusja, Bartłomiej „Eskaubei” Skubisz - rap/spoken word, Aleksandra Tocka - wokal


lektor: Paweł Gładyś

scenografia: Weronika Krupa

realizacja dźwięku: Adrian Kasprzyk

realizacja światła: Sławomir Domino




Komentarze

Popularne posty