Dobrze płaczą te chłopaki
Inaczej, niż kobiety. Rzadziej i w sposób bardziej skryty. Ale płaczą. Wolno im, inaczej tłumią w sobie emocje, zbierają je jak śmiercionośną energię w wulkanie. Potem następuje wybuch. I najczęściej wszystko dookoła jest zniszczone. Można tego uniknąć. Po to jest płacz. Wyraz żalu, wzruszenia, bezradności i rozpaczy. A chłopaki mają do niego prawo. I o tym prawie do emocji jest świetna, moim zdaniem, sztuka Michała Buszewicza w Teatrze Dramatycznym.
Zaczyna się lekko. Ot, codzienne spotkanie grupy nieznajomych w tych samych rytuałach na basenie. I w ten uporządkowany świat wkrada się pierwsza rana. Na razie niepozorna, bo po co mazać się z powodu rozkwaszonego o szafkę w szatni czoła? A może właśnie mazać się wolno? Podobnie jak wolno okazywać współczucie? Stereotyp nie mażącego się twardziela versus stereotyp twardzieli, którzy uczuć nie mają. Tak zaczyna się dialog Aktorów z Widzami. Na ile skrzywdziły nas płciowe stereotypy, wykrzywili nasze wrażliwości rodzice i środowiska.
Kolejne, świetnie zagrane i świetnie napisane sceny tną jak skalpelem. Ojciec, który zostawia syna na brzegu w czasie wymarzonej przez malca wycieczki na ryby. Przejechany człowiek i bezradność kierowcy. Strach przed „niemęskością” w środowisku dzieci. I wreszcie scena kulminacyjna. Obawiałem się jej. W całym spektaklu zapowiedź że nadejdzie wisi nad sceną Dramatycznego, niczym miecz Damoklesa. Znakomity monolog Karola Wróblewskiego, który pojawia się jak oczekiwana katastrofa w dramacie. Trwa. Przykuwa uwagę. I wyciska łzy. Tak. Chłopaki też na widowni płakały. Nie tylko kobiety. To jest wielka przyjemność zobaczyć jak Wróblewski zbudował swoją rolę. Jest znakomity. Pełen ekspresji, emocji i zarazem bliski w tym, co wyraża. Rola godna wszelkich nagród.
Ale Buszewicz oparł ten spektakl na równo rozłożonych ciężarach. Położył je na plecach bardzo dobrych aktorów. Waldemar Barwiński, Henryk Niebudek, Robert T. Majewski, Paweł Tomaszewski, czy przykuwający uwagę swoją niepokojącą rolą Mateusz Górski są w swoich światach. Tych, w których chłopaki płakać powinny. Ale robią wszystko aby tak się nie działo. I znowu mogę tylko odwołać się go postaci granej przez Karola Wróblewskiego i jej metody odkładania drzazg, zadr i życiowych skaleczeń na kupkę „na później”. Rośnie. Zbierają się na niej, jak na śmietnisku niepowodzenia, lekceważenia, niesprawiedliwości. Chłopaki dźwigają ten bagaż, skrzętnie ukryty pod grubą skórą mężczyzny - twardziela. A on gnije, rozrasta się do wielkości bolesnego owrzodzenia. Ciśnie.
W świecie, który oszalał na punkcie martyrologii kobiet powstaje spektakl idący w odwrotnym kierunku. Popatrzcie, jak to jest być chłopakiem. Od początku do końca. Damska część publiczności zapewne wielu aspektów nie zrozumie. Będąc innej konstrukcji psychicznej, mając inne wzorce mężczyzny - nic dziwnego. Męska część z kolei zapewne złapie się nie raz i nie dwa na tym, że jest w „Chłopakach” także i o niej. Każdy z nas nosi w sobie okruch tego spektaklu. Może nawet o tym nie wiedząc. Warto w każdym razie zajrzeć do Dramatycznego, żeby zobaczyć czy i dlaczego płaczą te chłopaki.
TWÓRCY
Scenariusz i reżyseria
Michał Buszewicz
Scenografia i kostiumy
Doris Nawrot
Muzyka
Baasch
Choreografia
Katarzyna Sikora
Reżyseria światła
Aleksandr Prowaliński
Wideo
Michał Dobrucki
Asystentka reżysera
Jowita Mazurkiewicz
Asystentka scenografki
Olga Ciężkowska
Inspicjentka / suflerka
Barbara Ojrzeńska
OBSADA
Waldemar Barwiński
Robert T. Majewski
Henryk Niebudek (gościnnie)
Mateusz Górski (gościnnie) / Piotr Siwkiewicz/ Michał Balicki
Paweł Tomaszewski
Karol Wróblewski



Komentarze
Prześlij komentarz