Marne "Zapiski"
Nie czekałem specjalnie na ów Teatr Telewizji. Uważam, że formuła tych spektakli się zużyła. Może jest szansa na przywrócenie ich do życia. Ale musi być w tym pomysł. Coś porywającego. Wydarzenie elektryzujące, mocny, nowoczesny teatr. Samo postawienie kamer na scenie, miękkie miksy z jednej na drugą - to za mało.
Dobrze, że nie czekałem. Nie doznałem goryczy zawodu tych, którzy pamiętają wielkie spektakle Teatru Telewizji. „Ferdydurke”, „Igraszki z diabłem”, „Matka”, „Tango”… Bawiły, smuciły, pobudzały myślenie. Były jakieś. Poniedziałkowy Teatr Telewizji przyniósł monodram Krystyny Jandy „Zapiski z wygnania”, w reżyserii Magdy Umer. Było tak, jak można to sobie wyobrazić. Patetycznie i nieprawdziwie. Janda krążyła po scenie jak ćma wokół mikrofonu, który wyraźnie ją kusił. Coś mówiła i coś śpiewała. Zdziwiło mnie, jak szybko te słowa uleciały mi z głowy.
Teatr? Moim zdaniem zobaczyliśmy jakieś widowisko śpiewane i deklamowane.l, rodem z miejsca pamięci. Uzupełnione filmami i pokazami zdjęć. Nie wiem, dlaczego wyświetlono je w paśmie teatralnym. Tylko dlatego, że od kilku lat Aktorka prezentuje „Zapiski…” na scenie swojego teatru? Czy to nie za mało? Jest w Warszawie wiele ważnych monodramów. Jest pani Pomsel, historia Jakuba. Jest Meneliada czy są Znieważeni. Jest i ten. Dlaczego właśnie on został wybrany do pokazania w TVP? Zupełnie nie rozumiem. W aktorce stojącej przy mikrofonie na statywie i opowiadającej wstrząsające - bez cienia wątpliwości- historie o 1968 roku i jego konsekwencjach, nie ma moim zdaniem potencjału teatru telewizyjnego. Mnie to znudziło. Na dodatek owa Aktorka mówiła szybko i niewyraźnie.
Myślałem, że zobaczę coś, co będzie zachęcać do teatru. Pokaże jego czar. Magię. Możliwości. Rozpali wyobraźnię. Zaciekawi i pozostawi wspomnienia. Dostałem ciężki depresyjny, ponury gniot, który prowadzi do przygnębiającej konstatacji: Jestem Polakiem. I powinienem się tego wstydzić. Ja wstydzić się nie chcę. Chcę teatru mądrego. Aktualnego i rozwijającego myślenie. Pobudzającego marzenia i wyobraźnię. Dostałem coś w rodzaju pompatycznej akademii rocznicowej.
Telewizja obnażyła i inne niedociągnięcia. Dla mnie takim jest w „Zapiskach…” monumentalnie durna scena z papierosem. Aktorka podnosi go, zawiesistym gestem zapala. Bierze dym w usta. Nie zaciąga się. Puff. Wypuszcza. Bierze kolejną porcję dymu do ust. Nie zaciąga się. Puff. Wypuszcza. Gasi prawie nieużywanego papierosa i idzie dalej opowiadać nie swój los. Jak to mówił inżynier Mamoń w Rejsie: Gdy polski aktor proszę pana zapala papierosa…
Nie odnoszę się do treści tego monodramu. Bo to jest prawda. Ta tragedia miejsce miała i nic na to nie poradzimy. Miejsce miały też wydarzenia w Katyniu, na Wołyniu. Wydarzyło się Jedwabne i pogrom kielecki. Oraz wiele innych. To jest historia. Czy można wreszcie się od niej uwolnić? Przestać biczować się nią na codzień? Czy my w końcu nauczymy się po prostu oddychać, patrząc przed siebie, a nie ze smutkiem łypać pod nogi? Zgadzam się natomiast z Magdą Umer: Książka, na podstawie której powstał ten monodram, powinna być lekturą szkolną. I to by zupełnie wystarczyło.
Od połowy „Zapisków…” myślałem tylko, kiedy to się wreszcie skończy? Było już śmiertelnie nudno. Monodram ciągnął się tak, jakby aktorka miała płacone za minuty na scenie a nie za spektakl. Jeśli ktoś zobaczył ów Teatr Telewizji, jako pierwszy swój kontakt z teatrem jakimkolwiek - nie zdziwię się gdy nigdy więcej do niego nie pójdzie. Bo teatr będzie kojarzył mu się z czymś ciężkim, smutnym, dołującym i odbierającym chęć i radość życia.
ZAPISKI Z WYGNANIA
Adaptacja: Magda Umer i Krystyna Janda
Inscenizacja i reżyseria: Magda Umer
Zdjęcia: Piotr Wojtowicz
Aranżacje i kierownictwo muzyczne: Janusz Bogacki
Projekcje: Radosław Grabski
Montaż: Beata Barciś
Obsada: Krystyna Janda i zespół muzyczny Janusza Bogackiego w składzie: Janusz Bogacki (fortepian), Tomasz Bogacki (gitara), Paweł Pańta (kontrabas), Patryk Dobosz (perkusja), Marek Zebura (skrzypce).
Czas trwania: 90 min.
Data premiery teatralnej: 9 marca 2018 Teatr Polonia w Warszawie.
Premiera w TVP1, 6 maja o godz. 20:30.



Komentarze
Prześlij komentarz