"The End" spektakl wielu końców

Koniec. Coś nieuchronnego. Od końca beztroskiej sielanki wakacyjnej, poprzez koniec szkoły, ostanie spotkanie z kolegami w studenckiej auli. Koniec. Światła na scenie życia powoli gasną. Zamykają się oczy. Jest cisza. 


O końcu opowiadają Magda Jędra i Kasia Kania w performansie o tytule - jaki mógłby być inny - „The End”. Pojawił się na chwilę w Komunie Warszawa. Wróci? Oby, bo krótki, ledwie pięćdziesięciominutowy spektakl łączy w sobie tyle wątków i sposobów wyrazu, że z przyjemnością za pewien czas bym do niego wrócił. Na początku jest…


…Pejzaż. Tak staruje spotkanie z czworgiem Artystów. Rozkojarzona moja wyobraźnia odebrała sygnały z oczu. To, co na scenie zostało przetworzone i w głowie pojawiła mi się zabawna myśl: Oto lunapark Paszczaka! Pamiętają Państwo opowiadanie Tove Jansson? Z tomu „Opowiadania z Doliny Muminków”? To o zmęczonym, smutnym Paszczaku było moim ulubionym. Pracował w parku rozrywki, który założyli jego hałaśliwi krewni. Siedział przy wejściu i dziurkował bilety. A kiedy ktoś był bardzo mały, brudny i miał podarte ubranie, Paszczak dziurkował w powietrzu. Lunapark nawiedziła wielodniowa ulewa. Wszystko zostało zniszczone i hałaśliwi krewni nie mieli zamiaru go odbudowywać. Smutny Paszczak nie wiedział co ze sobą zrobić i wtedy pojawiły się dzieci. Te, które wpuszczał na gapę. Okazało się że uratowały wszystkie zabawki, niestety niektóre uszkodzone, inne w dobrym stanie. Wspólnie odtwarzali park. Ale inny. Park ciszy. Dlaczego o nim piszę? Bo początek „The End” wygląda właśnie tak, jak Lunapark Paszczaka. Performerzy stoją w ciszy. Ubrani w przedziwne, fascynujące pneumatyczne kostiumy. Stworzyła je, łącząc w spójną całość z równie fantastycznymi elementami scenografii, Marta Szypulska. Mogę tylko Pani Marcie w ciszy swojego paszczakowego wspomnienia zazdrościć wspaniałej wyobraźni. Wielkie, dziwaczne owady? Rośliny? Postaci z animowanych bajek? Powoli, ostrożnie przesuwają się po scenie. Łączą w grupę. Zastygają niczym do wspólnej, upozowanej fotografii. Po chwili pada suche słowo „koniec”. Układ się rozsypuje. Podnoszą mikrofony, rozchodzą się po scenie. Narasta dziwny, syczący, monotonny dźwięk. To kolejny bardzo dobry pomysł. Po prostu wypuszczają powietrze, trzymając mikrofony blisko wentyli. Szum narasta. Stroje zaczynają się marszczyć, zmniejszać. Wyłaniają się z nich ludzie. Koniec. Bajka tu się kończy. Zaczyna…


…Performans. Sztuka wyrażania emocji, odniesień do rzeczywistości. Subiektywna. Wolna od jedynej słuszności odbioru. Tu jest brutalnie. Jest upadanie i wstawanie. Szarpanie i siła. Podnoszenie się wzajem z twardej podłogi i ponowne na nią opadanie. Jak sinusoidalne przygody życiowe, podróż przez góry i doliny. Radości na przemian ze smutkami. Obie performerki są w tym obszarze sugestywne, dosadne. A zarazem uważne i dokładne. Jest w nich dynamika, jest umiejętność zamieniania ciała w posąg, gdy nadchodzi chwila puenty. Postawienia kropki po kolejnym elemencie pokazu. Kolejnym przekazaniu sygnału że to jednak… 


…Postpunk. Bo nie ma w towarzyszącej Paniom muzyce chropawej, anarchistycznej agresji szarpanych strun i ultra szybkich rytmów wybijanych na bębnach perkusji. Nie ma krzyku do mikrofonu i transu pędzących dźwięków. Jest natomiast istota punka. No future, które przyjmowaliśmy zawsze jako podstawę życia dla życia. Przesuwania palcem po kalendarzu i odfajkowywania dni. Za tę część widowiska odpowiadają Nagrobki, czyli duet muzyków. Maciej Salamon i Adam Witkowski tego klasycznego punka nie zagrali. Poszli dalej. Ich utwory mieszały się z układami choreograficznymi. Toczyły dyskusję kryjącą się w tekstach, w dźwiękach. Na Nagrobki z pewnością zwrócę baczniejszą uwagę. Zaraz. Jeszcze tej nocy. Zrobili na mnie wrażenie niepokojącym brzmieniem. Tekstami. Przekazywaniem sobie płynnie głosu. I tą dawno już zapomnianą, niegdyś dźwięczącą mocno w głowie frazą. Nie ma przyszłości. Jest tylko koniec. Czekanie na koniec…


…Podsumowanie. „The End” jest specyficznym widowiskiem: Łączy muzykę której chce się słuchać uważniej niż codziennego zapychacza uszu. Stanowi performans który chce się smakować uważniej niż częstych scenicznych wygibasów. Jest tu przekaz nad którym chce się spędzić więcej niż jeden wieczorny spacer. Koniec. Czy jest coś bardziej niepewnego, wieloznacznego i niepoznanego niż koniec? 


The End



Twórcy

Koncepcja, choreografia, performans: Magda Jędra, Kasia Kania
Muzyka, teksty piosenek, performans: Nagrobki (Maciej Salamon, Adam Witkowski)
Dramaturgia i tekst piosenki „Rozczarowanie”: Anka Herbut
Kostiumy i scenografia: Marta Szypulska
Reżyseria świateł: Jędrzej Jęcikowski 
Zdjęcia: Mariusz Krawczyk (@sillyseasonimages)
Konsultacje/feedback: Szymon Adamczak
Outside eye w procesie: Anna Majewska
Dewelopment kreatywny: Alicja Berejowska

Instytucja partnerska: Gdański Archipelag Kultury Stacja Orunia


Zdjęcie okładkowe: Pat Mic





Komentarze

Popularne posty