Teatr Telewizji na wysokości zadania!

Śmieszą mnie „orędzia”, „dezyderaty” i inne głupstewka, wyprawiane z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru przez ludzi sceny. Opowiadają o rzeczach i sprawach na które ani wpływu nie mamy, ani kto na te girlandy słów zwraca uwagę. Co może być najlepszym uczczeniem teatralnego dnia? Oczywiście - spektakl. Wyjątkowy, ważny, świetny. Taki jest monodram Ireny Jun „Stara kobieta wysiaduje”. Reżyseria Natalia Korczakowska, a widowisko z okazji święta pokaże w Teatr Telewizji TVP. 


Oglądałem je kilka dni temu podczas pokazu przedpremierowego, zorganizowanego w warszawskim Teatrze Studio. Tam „Starą kobietę” można zobaczyć na żywo. Rzadko się ten monodram pojawia, nic dziwnego jest wyczerpujący dla ponad 90 letniej Ireny Jun. Ale gdy tylko jest - po prostu trzeba. Spektakl ma długą historię. Pierwsza jego wersja powstała w 1988 roku. Także w Studiu. Irena Jun przygotowując się wówczas do roli spotykała się i konsultowała z Tadeuszem Różewiczem, twórcą tekstu. Fragmenty powstałego wtedy filmu, dokumentującego rozmowy z Mistrzem, autorstwa Piotra Lachmana można zobaczyć tak w spektaklu Studio, jak w wersji Teatru Telewizji. To bardzo ważny moment spektaklu. Krótka wymiana zdań. A zawiera w sobie kwintesencję pracy aktora w monodramie. Jego poszukiwanie drogi, którą będzie podążać na scenie. Uwagę i szacunek dla tego, co napisane. Pogodzenie słowa drukowanego z wypowiadanym. 


Natalia Korczakowska dostała, „złoty róg”. Reżyseruje na, jak często mówi się o Teatrze Telewizji, największej scenie świata. Stawia na niej najważniejszą postać polskiego monodramu. Do tego tekst napisał Tadeusz Różewicz. Można tylko cieszyć się, gratulować i zazdrościć. Ale tą dobrą, życzliwą zazdrością. Odpowiedzialność na pewno wielka. Pani Reżyser wzięła głęboki oddech i - udało się! 


„Stara kobieta wysiaduje” w telewizji sprawia zaskakujące wrażenie. Nie zawsze zderzenie teatru z kamerą daje dobry efekt. Często wychodzi z tego albo miniatura filmowa, albo jarmarczny potworek. Tu jest zupełnie inaczej. Ze zdziwieniem skonstatowałem, że umiejętnie poprowadzona przez Piotra Wojtowicza kamera, czujne oko montażystki Mileni Fiedler oraz oczywiście koncepcja reżyserska, powodują że ogląda się to nie wiem czy nie lepiej nawet niż na żywo w teatrze. 


Irena Jun w wielu planach. Różnych ujęciach. A scena wokół niej zupełnie pusta. Tylko ona, stolik. Jej mini kanapa. Ujęcia z góry ukazują pustkę otoczenia. Posadzka, ułożona w jodełkę, nieregularnie postrzępiona na krawędziach sceny. Pourywana. To nie jest czworokąt, okrąg. Mapa? Chwilami przy tych ujęciach miałem wrażenie, że scena ma kształt nieco przypominający polskie granice. Stara kobieta jest Polską? Mówi w imieniu Polski? 


A Irena Jun prowadzi swój monolog skierowany do niewidzialnego kelnera. O świecie. Przemijającym, męczącym. Świecie, który umyka coraz bardziej prostemu postrzeganiu i rozumieniu. Szuka miejsca dla dystyngowanej samotności wśród ludzi. Pokoleniowo różnych, rozpędzonych w dążeniu do swoich celów. Obcych. I ten obsesyjnie brzmiący, powracający w myślach, jakże ważny, głos: cukru, cukru. Czym to wołanie jest? Krzykiem papugi? Żądaniem atencji? Symbolicznym komunikatem dla świata: Jestem. Żyję i nie dam się wypchnąć w cień niewidzialności. Skazać na niebyt. Mam prawo tu być. Siedzieć. Mówić. Niezależnie od tego, jak anachronicznie brzmią moje słowa dla człowieka w pędzie wymiany pokoleń. 


Kamera skupia swoje oko na Irenie Jun przy stoliku. Ucharakteryzowana. W peruce. Cięcie. Teraz widzimy aktorkę bez tego rekwizytu. Inną. Taką, jaką jest na co dzień. Krótkie zdanie. Jak pociągnięcie markerem. Podkreślenie treści. Ego i Alter Ego? Ego i Id? Ciekawy zabieg artystyczny - pokazanie tej samej osoby w dwóch różnych sytuacjach. Bogaty jest ten monodram w drobne, pobudzające myśli elementy.


Trzy kwadranse. Po nich tradycyjna teatralna cisza. Sekunda, zanim w telewizji ekran zgaśnie czernią a w teatrze hukną oklaski. Skończył się monodram Ireny Jun „Stara kobieta wysiaduje”. To jest najgodniejsze z godnych uczczenie Międzynarodowego Dnia Teatru. Cieszę się, że Teatr Telewizji TVP stanął na wysokości zadania. I żadnych dodatkowych aktów strzelistych w tym dniu nie potrzeba. 


P.S. a poniżej link do recenzji spektaklu „Stara kobieta wysiaduje” w wersji wystawianej w warszawskim Teatrze Studio:


Popis Kobiety



Twórcy


Autor: Tadeusz Różewicz

Reżyseria: Natalia Korczakowska

Scenografia i kostiumy; Marek Adamski

Muzyka: Tadeusz Wielecki

Zdjęcia; Piotr Wojtowicz

Montaż: Milenia Fiedler


Obsada: Irena Jun









 

Komentarze

Popularne posty