Scena dwóch Panów
To jest klasyczna komedia dell’arte i zagrana została tak, jak nakazuje kanon. Są maski, jest pstrokato odziany Arlekin. Są Mistrzowie i jest pokojówka. I jest wyjątkowy spektakl. Obserwowanie śmiejących się serdecznym śmiechem licealistów, ich nauczycieli a także pozostałych - w różnym wieku widzów, było wielką radością. Moim zdaniem ten dobry, spontaniczny śmiech plus owacja na stojąco stanowi najlepszy komentarz: „Sługa dwóch panów” Carla Goldoniego na Dużej Scenie Teatru Dramatycznego to nieprzemijający od premiery w 2017 roku sukces. Cieszę się, że "Dramat" powraca do dawnego, równego rytmu i staje się teatrem co najmniej z pierwszej piątki, jeśli nie trójki najlepszych scen w Warszawie.
„Sługa” godnie zastępuje utraconego na rzecz łódzkiego Jaracza „Amadeusza” w reżyserii Anny Wieczur. Tego „Amadeusza”, który podczas 62 Rzeszowskich Spotkań Teatralnych czyli 3 Festiwalu Arcydzieł dostał nagrodę najcenniejszą - nagrodę publiczności. Niestety, nie wszystko z czasów, gdy Teatr Dramatyczny próbowano obrócić w strzępki udało się przywrócić i uratować. Ale wracajmy na Dużą Scenę bo warto! Dość już tamtych fatalnych demonów.
To, czego dokonuje Krzysztof Szczepaniak, nota bene także Amadeusz w „Amadeuszu” a sposób przedstawienia postaci scenicznych tu i tam jest bardzo podobny, jako Arlekin jest niebywałe. Strzela żartami, zadziwia sprawnością i gibkością. Przykuwa uwagę, włącza w zabawę widzów. Kreacja - i kropka. A skoro scena dwóch Panów, to słów kilka o drugim. Waldemar Barwiński, aktor który gdy pojawia się na scenie nie sposób tego nie zauważyć. Znakomite role w Dramatycznym i ta także do nich należąca. Jego Floryndo jest tak zabawny i tak doskonały warsztatowo, że co tu można pisać. Szczepaniak z Barwińskim zawładnęli tym spektaklem. Niczego nie ujmując pozostałym, wspaniałym Artystom: Tym razem scena była sługą tych dwóch Panów.
Komedie Goldoniego grane są do dzisiaj. W Warszawie można było w poprzednim sezonie oglądać dwie - „Wachlarz” we Współczesnym i „Awanturę w Chiogii” w Polskim. Zapewne są tam nadal, miłe, wręcz sympatyczne. Jednak na tle „Sługi” dość sympatyczne. Tu udało się wydobyć z tekstu to, co o komediach Goldoniego zawsze się pisze ale często na wyrost i z pewną tęsknotą: niesamowita lekkość pióra, błyskotliwy humor. Ponadczasowość. Oczywiście Barwiński ze Szczepaniakiem, bawiąc się znakomitym tekstem, ubarwiają go elegancko i ze smakiem odniesieniami do współczesności. Są te ubarwienia jak iskierki, wyskakujące i puszczające perskie oko do widzów zapatrzonych w fajerwerk humoru.
Bardzo lubię komedie Goldoniego. Ich klimat przynosi spokój, zabiera z ramion gradowe chmury codzienności. Ale „Sługa dwóch panów” w Dramatycznym okazał się pod tym względem zupełnie wyjątkowy. Jeśli Mistrz patrzy sobie na to z jakiegoś weneckiego Nieba - pewnie macha do wszystkich Twórców spektaklu i dołącza się do oklasków.
„Sługa dwóch panów”, komedia Carlo Goldoniego z 1745 roku. Wspaniale odczytana i równie wspaniale zagrana w warszawskim Teatrze Dramatycznym. Cieszę się, że nadal można ją w stolicy zobaczyć - oby jak najdłużej.
TWÓRCY
reżyseria
[Tadeusz Bradecki]
przekład, scenografia, kostiumy
Jan Polewka
muzyka
Stanisław Radwan
maski
Jonathan i Agnieszka Fröhlich
przygotowanie wokalne
Anna Grabowska
asystentka reżysera
Agata Zdziebłowska
asystentka kostiumografa
Aleksandra Harasimowicz
kierownik produkcji
Mateusz Karoń
OBSADA
Mariusz Wojciechowski (gościnnie) / Robert T. Majewski Pantalone Bosonosi
Kinga Suchan (gościnnie) Clara
[Andrzej Blumenfeld] / Adam Ferency (gościnnie) / Maciej Wyczański (gościnnie) / Karol Wróblewski Dottore Lombardo
Mateusz Weber / Marcin Stępniak Sylvio
Agata Góral Beatrycze z Turynu
Waldemar Barwiński Floryndo Aletuso z Turynu
Łukasz Wójcik Bryghella Chlavino
Anna Szymańczyk Smeraldyna
Krzysztof Szczepaniak Arlekino
Maciej Wyczański (gościnnie) / Marcin Stępniak / Kamil Mróz Gianni
Tomasz Budyta (gościnnie) / Kamil Siegmund Piergiorgio
Piotr Bukiewicz (gościnnie) Massimo
muzycy:
Dawid Rydz / Rafał Grząka akordeon
Maksymilian Grzesiak skrzypce
Mateusz Szemraj gitara



"Sługa" to spektakl nie dwóch a trzech panów. To dzieło również, a może przede wszystkim, nieżyjącego już niestety, Tadeusza Bradeckiego. Lekkość, dowcip, ponadczasowość tej scenicznej opowieści to zasługa niebywałego wyczucia stylu i wiedzy na temat komedii dell'arte jakie posiadał reżyser. A także zrozumienia, że aktualność wielkich teatralnych tekstów, nie potrzebuje współczesnego kostiumu i publicystyki. Będą one bawić lub wzruszać jeśli tylko pozwoli się im "mówić". Jeszcze lepiej uwidaczniało się to w przypadku drugiego spektaklu w reżyserii Bradeckiego, który do niedawna można było oglądać na deskach Dramatycznego - "Hamleta" - przedstawienia klarownego, precyzyjnego i w prostocie swej do bólu przejmującego, w świetnym tłumaczeniu i z mistrzowską rolą tytułową. Trzeba mieć nadzieję, że "Sługa" nie zniknie zbyt szybko, co zdaje się spotkało "Hamleta ", który zniknął z repertuaru bez oficjalnego "pożegnania z tytułem".
OdpowiedzUsuń